Sypią mi się te śluby rokrocznie jak z rękawa. I rokrocznie pojawia się w głowie pewna refleksja dotycząca tego wydarzenia.
Co w sakramencie małżeństwa stanowi największą wartość?
Co jest jego najistotniejszym elementem?
Co dziś znaczy dla nas ślub?
Suknia – jakie są trendy i co dzisiaj zrobi na wszystkich wrażenie?
Goście – kogo zaprosić, kogo z kim usadzić?
Fryzura – zrobić 2 czy 3 próbne przed generalną?
Makijaż – doczepiać tę kępki czy nie?
Zespół – no przecież to jest postawa!
Sala i żarcie? – bo co ludzie powiedzą, jak skomentują?
A może fotograf i kamerzysta? – przecież to pamiątka na całe życie…
… już wiem! Pierwszy taniec! Trzeba wymyślić coś, czego jeszcze nikt nie wymyślił! – nie jakiś tam klasyczny przytulaniec.
Manicure, Pedicure…
Oczywiście, że każdy z Was po przeczytaniu pierwszego pytania pomyślał o czymś innym. Ale teraz zastanówmy się wspólnie – jak duży odsetek z Was – czy Waszych znajomych/przyjaciół, którzy przyrzekali przed Bogiem miłość do śmierci skupiała się na tym:
1. Spowiedź – nie żeby odklepać i mieć z bani, ale taka, żeby pójść do ołtarza dziecinnie czystym.
2. Eucharystia i komunia święta – to, że para młoda przystępuje do komunii jest normalne, bo przecież jest taki wymóg. Ale co znaczy dla Ciebie świadomość KOMUNII ŚWIĘTEJ podczas ślubu?
3. Moja osobista relacja z Bogiem.
A goście?
Na ilu weselach Ty byłeś? Na ilu z nich przystąpiłeś do spowiedzi i komunii świętej?
Na zaproszeniach ślubnych piszemy:
„Bardzo chcemy wszystkich prosić, by nam kwiatów nie przynosić.
Stąd wiadomo ku publice chcemy z winem mieć piwnice.
Niekoniecznie z winnic znanych, za to przez wielu lubianych,
wino włoskie, bądź też z Chile, co zapewnia miłe chwile.”
***
„Mili Goście dla nas kwiatów nie przynoście.Lepiej w przyszłość inwestujcie,kupon Lotto nam darujcie ”
Podczas gdy najcenniejszym darem, jaki może dać ktokolwiek z gości jest przystąpienie do spowiedzi i komunii świętej w intencji pary młodej.
Nie ma nic cenniejszego podczas tego wydarzenia. NIC!

Wiecie, może i ten wpis jest bezpośredni, ale jeżeli pojawi się choć jedna osoba, która przeżywa teraz ten „gorący” okres i coś z tego wpisu odniesie do siebie, zastanowi się nad nim i zechce to swoje wydarzenie pokierować nieco inaczej – nieco bardziej duchowo, to cel tego wpisu zostanie w 100% osiągnięty.
Ps. Jak można wierzyć w życzenia napisane przez kogoś – choćby i treść ich brzmiała pięknie – kto nie zdał sobie trudu przygotowania się duchowo do tego ślubu?
Ps2. Na ostatnim weselu, na którym byłam było ok 120-150 gosci. ok 15 osób poszło do komunii (z parą młodą i rodzicami włącznie). Smutne to to.
Zapraszam do wypełnienia ankiety dot. sakramentu małżeństwa. LINK do ankiety – która jak zwykle jest anonimowa, a wynikami obiecuję podzielić się po uzyskaniu odpowiedniej liczby głosów. Enjoy