Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, jaki wpływ na ludzi ma to, co robisz czy mówisz?

Ja często o tym myślę. Codziennie spotykam dziesiątki – setki osób. Większości z nich nie dostrzegam. Niektórych owszem. Z częścią zamieniam kilka słów w ciągu dnia. Jeszcze z innymi całkiem dużo. Wymieniamy się poglądami i sposobem patrzenia na rzeczywistość. Czasami nasze rozmowy trwają bardzo długo. Często to zwykła – z pozoru – nieistotna wymiana zdań.
A jednak po czasie widzę wręcz namacalnie, że te niepozorne chwile mają ogromny efekt w przyszłości. OGROMNY. Ale o tym za chwilę.
Lubię obserwować ludzi. Lubię się im przyglądać i zamyślić się.
Nad tym, co robią w życiu. Czy sprawia im to frajdę. Czy czują się zrealizowani.
Obserwuję starsze panie, które narzekają na życie w Polsce i myślę sobie wówczas – jak wyglądała ich przeszłość. Czy starały się wtedy o to, by kiedyś żyć lepiej? Czy zrobiły coś ciekawego. Czy minęło im niepostrzeżenie.
Mam taką osobistą refleksję, że łatwo jest przespać życie. Kończymy studia, pojawia się myśl o tym, by wyjść za mąż/ożenić się. Później – my kobiety – zachodzimy w ciążę. Od swoich dzieciatych koleżanek wiem, że mieć dziecko, to tyle co pracować na kolejny etat. Jeśli nie dwa.
I mijają lata, a Ty budzisz się i myślisz sobie – gdzie się podziało szaleństwo mojego życia, gdzie te wszystkie wspaniałe chwile?
Odbiegłam trochę. Ale mi naprawdę urodzenie dziecka kojarzy się z końcem świata 😉
Choć wiem – też od tych koleżanek – że te piękne i cudowne chwile widzą codziennie w oczach swojej pociechy.
Przyglądam się wielu ludziom. Podobno dużo widzę. To pewnie dzięki okularom 😉
I fenomenalne jest to, że każda z tych osób, o której myślę przeżywa swoją własną historię. Coś wspaniałego! Każdy z nas ma ogromny bagaż doświadczeń, których – my postronni – nigdy nie zrozumiemy.
Wiecie, miałam kiedyś marzenie, by odmienić czyjeś życie. Ba – kiedyś modliłam się nawet do Boga, o to by oddać za kogoś własne życie. Wyobrażałam sobie jak bohatersko wybawiam dziecko, które stojąc na ulicy nie zauważa nadjeżdżającego samochodu. Istny heroizm.
Dziś „ocalenie” życia – uważam za proces. Proces, który trwa.
W tej codzienności. W tych rutynowych zdarzeniach.
Niejedna osoba uratowała moje życie. Konsekwentnie je ratuje wprawdzie.
Są osoby, których nazywam przyjaciółmi. Ci z nich przy każdym moim upadku wyciągają dłoń i uśmiechają się promiennie. W gruncie rzeczy zawdzięczam im wszystko.
Ale są też tacy, którzy nigdy nie dowiedzą się jak wielki wpływ mieli na moje dzisiejsze JA.
To te pojedyncze rozmowy. Albo chwile. Sytuacje.
Jest np. małżeństwo, które często mijam, gdy wychodzę gdzieś z mieszkania. Zawsze są uśmiechnięci. Odzywają się do siebie z ogromnym szacunkiem. Zbudowałam wiele marzeń dzięki nim.
Albo jest kobieta po 30tce, która ma obłędne ciało. Przyglądam się jej. Słucham tego co mówi. Uwierzycie bądź nie, ale w wielu słowach, które nie mają głębszego powiązania z jej sylwetką, jest odpowiedź na to, dlaczego dziś wygląda tak, jak wygląda.
Zawsze po wyjściu od przyjaciółki mam ochotę zrobić generalne sprzątanie mieszkania. Bo u niej jest czysto i przytulnie. Myślę, że znaczna część mojego przyszłego domu będzie zbudowana na tych odczuciach właśnie.
Jest też mężczyzna, który nigdy na nikogo nie mówi źle. Taką ma zasadę. Najważniejsze i najciekawsze rozmowy przeżywam właśnie z Nim…
Jest kobieta, z którą przegadałam tysiące tematów związanych z naszymi marzeniami. Wtedy byłyśmy jeszcze gówniarami. Dziś dziękuję za Nią Bogu.
Mogłabym tak wymieniać bez końca.
Wiem, że Ty też.
Niepozorna rozmowa, spontaniczna sytuacja, chwila mogą odmienić twoje życie. I dokładnie tak samo jest z Twoim wpływem na ludzi.
Często publicznie wyrażamy zdanie, które w gruncie rzeczy nie należy do nas. Jest zaczerpnięte od kogoś. Wpasowujemy się w tłum, który czymś gardzi – jak na przykład w ostatnim czasie prof. Chazanem – nie zdając sobie trudu na to, żeby NAPRAWDĘ poznać temat.
Krytykujemy kogoś w obecności dzieci, które – o zgrozo – słyszą i chłoną jak gąbka. Największe zmiany dokonują się w nich w okresie, który rodzice tak często bagatelizują.
Obmawiamy, wyrażamy opinię na temat kogoś, lub czegoś nie dlatego, że tak uważamy – dlatego, że uważa tak większość.
Był czas, że i ja bałam się myśleć własnymi myślami. Jak moje zdanie było inne od większości – milczałam. Nie chciałam zadrzeć z nikim. Nie chciałam zostać zaatakowana i wyśmiana.
Dziś wiem, że traktuję to inaczej. Widzę to po tym, jak niewielu mam bliskich przyjaciół wokół 🙂
Zrezygnować z wtapiania się w tłum to tyle, co zrezygnować z bycia lubianym przez wszystkich.
Trudne.
Ale największy i najlepszy wpływ na innych ludzi będziesz miał właśnie wtedy.
Tłum nie inspiruje.
Może być tak, że czyjeś zdanie Cię wnerwi. Podkurzy. Może nawet totalnie się z nim nie zgodzisz.
Ale dam sobie uciąć paznokcia(:), że wywrze na Ciebie wpływ ten ktoś. Zainspiruje.
Wzbudzi jakiś głód.
A może nie – wtedy pożegnam się z paznokciem. 🙂
Kończąc – wywieramy ogromny wpływ na ludzi. Drobnostką. Począwszy od tego, że jesteśmy zadbani, mamy fajnie dopasowany ciuch, poprzez swoją indywidualność i własne zdanie, kończąc na stosunku do innych ludzi – naszym uśmiechu, otwartości, serdeczności.
Codziennie zmieniamy czyjeś życie.
Weź to poczuj 🙂