Opowiem Wam kawał.W pobliżu sklepu monopolowego spotyka się dwóch mężczyzn. Jeden z nich trzyma w ręku piwo i jest lekko zachwiany. Drugi z kolei jest zadbany i pachnie drogimi perfumami.
Rozmawiają.
W pewnym momencie temat schodzi na marzenia. Pan z piwem mówi:
– Paaanie, ja to mam marzenie, żeby nie pić!
– To nie pij – odpowiada ten drugi.
– a-ale od czego są marzenia?
Śmiejesz się?
Czy Ci żal?
Jeśli się śmiejesz, to z kogo?
W pewnym sensie czuję się upoważniona do tego, by przekazywać Wam wszystko to, o czym piszę.
Swego czasu temat marzeń wzbudzał we mnie największy wstręt.
Spotykaliśmy się z Moim Melancholikiem, spędzaliśmy w ciepłej atmosferze długie godziny, po czym zadawał mi to – okropnie frustrujące – pytanie: co byś chciała robić w życiu?
Byłam wówczas na drugim roku studiów. Już się domyślałam, że wybór tego kierunku był totalnym niewypałem, ale jeszcze chciałam to ukryć przed światem i Nim – przede wszystkim.
Poza szablonową odpowiedzią, że chcę mieć piękny duży dom i trójkę ślicznych dzieci – co mogłoby się udać biorąc pod uwagę geny potencjalnych rodziców, nie miałam ŻADNEGO pomysłu. Nic.
Podziwiałam ludzi, którzy wiedzieli do czego dążą.
Architektów. Fotografów. Informatyków. Lekarzy.
I tak dalej.
I tak dalej.
Ja chciałam być modelką, aktorką i piosenkarką. Ale to jak miałam 10-15 lat.
Później pojawiały się w głowie częściej zachcianki, aniżeli wielkie idee.
Moi drodzy,
pozwólcie, że powiem Wam coś, co może zabić. Przygotujcie się na ten szok.
1. Większość z Nas nie wie co chce w życiu osiągnąć.
2. Znakomita większość z tych, którzy mówią, że wiedzą – kłamie albo myśli, że wie.
3. Tylko garstka NAPRAWDĘ świadomie realizuje każdy dzień swojego życia.
Jak się czujesz z tą myślą?
Lepiej Ci? W końcu nie jesteś sam.
A może – skoro naprawdę tak jest – wziąć dupę w kroki i COŚ zrobić?
Aj – ten mój język…
Jeżeli postępujesz w życiu jak typ z kawału, śmiało mogę Ci powiedzieć, że Twoje marzenia to tandeta na kółkach. Jeżeli jednak, wbrew wszystkim postanowiłeś zawalczyć o swoje marzenia, to przejaw ogromnej odwagi. Czego bardzo Ci gratuluję.
MARZENIE – TREND?
Wydaje mi się, że funkcjonuje ostatnio taki trend jak posiadanie marzeń.
W tym zdaniu najważniejsze słowo to trend. Zwróć, proszę na nie uwagę.
Ale trend ma to do siebie, że nie pochodzi od nas. Tylko z zewnątrz.
„Marzę o podróżach.”
„Chciałabym mieć gospodarstwo agro-turystyczne..”
„Chciałbym zobaczyć wodospad Niagara.”
Nie zrozumcie mnie, proszę, źle. Nie ma nic złego w marzeniach tego formatu.
Nie ma nic złego, pod warunkiem, że Twoje serce naprawdę podskakuje z radości na myśl o tym.
A Ty – naprawdę jesteś w stanie zrobić wszystko, by to marzenie zrealizować.
Jesteś?
W poprzednim wpisie o samodyscyplinie (LINK) pisałam, że do działania motywuje mnie kara. Podobnie jest w kwestii marzeń.
Piszę o tym, bo może u Ciebie jest podobnie.
Moim marzeniem jest strach przed koszmarem. – zastanawiam się czy to zdanie w ogóle ma sens, ale już tłumaczę.
Boję się, że obudzę się w wieku 30stu lat, spojrzę w lustro i pomyślę, że spieprzyłam swoje życie. Że zmarnowałam najlepszy okres na zrobienie czegoś.
Że będę musiała zaharowywać się w miejscu, którego w ogóle nie lubię.
Że nie będę mogła wysłać dzieci na wakacje co roku.
I że na myśl o kupieniu podręczników dla nich do szkoły będę czuła fizyczny ból.
Że moje relacje z mężem będą opierały się o podstawowe tematy – jak w pracy? Co na obiad?
Że w wieku 30kilku lat będę czuła się jak stara baba, która niczego w życiu już nie zrobi.
I że tak samo będzie myślał o mnie On.
Boję się zastanawiania w sklepie przy kasie, czy starczy mi na zakupy.
Oczywiście, że są rownież rzeczy, o których marzę.
Jedną z tych rzeczy jest samochód rodzinny. W tej chwili jest to Delta Lancia – chociaż to akurat nie jest tak istotne. Ważniejsze jest dla mnie, by był czarny, miał skórzaną tapicerkę i był duży. Ale nie o mnie. Rozmawiamy o Tobie.
Czego pragniesz?
Co chcesz zobaczyć?
Kim chcesz być?
Co chcesz robić?
A ludzie? Kim chcesz się otaczać?
i… jak dużo jesteś w stanie zrobić, by osiągnąć to, o czym marzysz?
JEST CIENKA GRANICA MIĘDZY MARZENIEM A FANABERIĄ
Wyznaję zasadę, że lepiej jest chcieć więcej i osiągnąć mniej, niż chcieć mało i osiągnąć wszystko.
Ale to ‚więcej’ zawsze leży gdzieś w granicach mojego wzroku.
Innymi słowy – nie podnieca mnie myśl na temat willi o powierzchni 1000m^2. Bo w to nie wierzę.
Ale w domek o powierzchni 200 – 300 m^2 potrafię.
Marzenie musi być duże. Musi Cię podniecać, ekscytować, rajcować.
Ale nie może być na tyle absurdalne, byś założył nogę na nogę, wziął pilot do ręki i pomyślał: ajjj… oczywiście, że marzę o tej willi, ale przecież to nie tak na łapu-capu. Nie od razu Rzym zbudowano.
I tak mija 5 – 10 lat.
A Ty – oj… gdybym był młodszy o te 10 lat, to bym i to zrobił…
… i to…
… i tamto.
i pierdnął byś w gacie.
Zrozum, że moment, w którym jesteś dzisiaj minie.
Wyobrażasz sobie, że kiedyś będziesz stary?
Po prostu.
Zęby będziesz trzymał w szklaneczce obok łóżka.
500 metrowy dystans będziesz pokonywał w godzinę.
A opowieści wnuczków na temat spraw sercowych w ogóle nie będziesz rozumiał.
Kiedyś po prostu będziesz stary, chłopie!
I pomyślisz wówczas: Boże, jak ten czas zleciał…
***
…Temat marzeń może i budzi jeszcze lekko kpiący uśmiech.
Ale to ono zdefiniuje jakie uczucia będą Ci towarzyszyły przy tej jakże głębokiej refleksji.