Droga Eryko,
Gdy czytasz ten list, ja prawdopodobnie jestem już po drugiej stronie „oceanu”.
Gdy go piszę, jestem spełnioną kobietą. Matką. Żoną. Babcią. A nawet prababcią.
Tydzień temu z mężem obchodziliśmy złotą rocznicę ślubu. Był to magiczny czas dla całej rodziny. Dla nas szczególnie. Oboje przeżywaliśmy na nowo miłość, którą przez te lata tak bardzo pielęgnowaliśmy. Wiesz, mając 20 lat – to wtedy poznałam mojego męża – nie wierzyłam, że uda mi się przeżyć miłość takiej jakości i tego formatu. Wydawało mi się prawdą to, co mówili dokoła – że miłość zamienia się w przyzwyczajenie. Że miłość się kończy. Że nie istnieje.
Dlatego piszę ten list. Dla Ciebie.
I dla wszystkich tych, z którymi zechcesz się nim podzielić.
Eryko, moje życie było magiczne. Gdybym mogła przeżyłabym je jeszcze raz. Ze wszystkimi troskami, zmaganiami, z ogromem miłości i ze śmiercią. Śmierć w moim życiu przyniosła wiele bólu. A jednak nie zawahałabym się, gdyby ktoś dał mi szansę przejść przez to raz jeszcze.
Dziś po moim policzku spływa łza. Siedząc na werandzie, zachwycam się widokiem wnucząt. Ciebie obserwuję. Jesteś taka niewinna. Taka czysta. Uśmiechasz się do mnie promiennie i pokazujesz ukryte w malutkiej piąstce skarby. Co za wyjątkowy obraz.
Dla przeżycia tego momentu byłabym w stanie raz jeszcze zmierzyć się z bólem, który dla Ciebie dziś jest mgłą. Historią.
Kocham życie, Eryko. Dostałam od niego bardzo wiele. O znaczną część walczyłam jak lwica. O tak, musisz wiedzieć, że należałam do tego typu kobiet.
Tak wiele zobaczyłam.
Trudności, które spotkałam po drodze, wiele mnie nauczyły. Poniosłam wiele porażek. Ale ostatecznie wygrałam wielką wojnę. Wojnę, w której największym moim przeciwnikiem było lenistwo.
Widzisz Eryko, lenistwo kilkakrotnie spowodowało, że moje marzenia mogły legnąć w gruzach. Wtedy z odsieczą przychodził On – Największy Sens mojego życia.
Twój dziadek.
Nie wiem kim byłabym bez niego. Często zadaje sobie to pytanie.
On podobno też.
Twój dziadek to niezwykle odważny mężczyzna. Ogrom wiedzy i doświadczenia przekazał Twoim rodzicom. Wierzę, że kiedyś Twój tata przekaże to wszystko Wam.
Kiedyś Twój dziadek powiedział mi – „Kochanie, zatroszczę się o Twoją przyszłość.” Ja odpowiedziałam wówczas – „a ja o niegasnący płomień tej miłości.”
Oboje dotrzymaliśmy słowa.
Nie wiem w jakim momencie życia czytasz ten list. Zakładam, że właśnie zaczynasz swoją dorosłość.
Więc to najlepszy czas, byś dowiedziała się, że w życiu spotkasz wielu mężczyzn. Niejeden zamiesza Ci w głowie. Przez wielu uronisz łzę.
Albo fontannę łez. Niech Cię to nie złamie. Na dobre rzeczy – droga Eryko – warto czekać.
Jest jeszcze inny powód tego mojego listu do Ciebie. Najważniejszy.
Chciałabym byś to zrozumiała. Byś była świadoma.
Twoje życie minie. Kiedyś będziesz miała tyle lat, co ja dzisiaj. Będziesz wiedziała wtedy, że nieubłaganie zbliża się kres tego wszystkiego, co tak kolekcjonowałaś całe życie.
Wszystkie podróże. Wszystkie osiągnięcia.
Przypomną Ci się ważne wydarzenia, w których brałaś udział. Rozmowy. Drobne sytuacje. Decyzje, przed którymi stawałaś. Uświadomisz sobie wtedy prawdopodobnie, że te – z pozoru – najbardziej błahe miały największe znaczenie w procesie Twojego rozwoju.
Zrobisz sobie bilans tego, jak wartościowych ludzi spotkałaś w życiu. Być może nazwiesz ich przyjaciółmi. Zadasz sobie pytanie: co wniosłam do ich życia? Czy swoje przeżyłam maksymalnie?
Nie ma znaczenia jak na te pytania odpowiesz. Bo czas już nie wróci. Nic z tym nie zrobisz.
To, co możesz zrobić, to dziś stawić czoła życiu. Przeżyć je świadomie.
Wykorzystaj szansę jaką dostajesz.
Przybierze ono różną formę. Czasami największe możliwości okupione będą najrzewniejszymi łzami i trudem. Nie poddawaj się wtedy.
Walcz.
Obserwuję jak zmagasz się z górą piasku chcąc wybudować z niej najpiękniejszy zamek i wiem.
Wiem, że masz odważne i waleczne serce.
Przyda Ci się na drodze do szczęścia.

Babcia.