UWAGA: CZYTANIE TEGO WPISU ODBYWA SIĘ NA TWOJE WŁASNE RYZYKO.
Zdaję sobie sprawę z tego, że większa część moich wpisów niesie za sobą przekaz – ogarnij się Sieroto i zrób coś z własnym życiem.
Nie obrażam nikogo – bo jeżeli wśród Was – czytelników – nie ma ani jednej osoby, która żyje nie swoim, lecz cudzym życiem, to moje pisanie ma na celu zajęcie przestrzeni w świecie internetu.
Tylko.
I wyłącznie.

Choroby XXI wieku

W życiu istnieje kilka kwestii, obok których nie jestem w stanie przejść obojętnie. W sposób szczególny wliczają się do nich debilizm i jak to pięknie ujął Mr Gregory „nieumiejętność myślenia własnymi myślami.” Resztę jestem w stanie zdzierżyć. Warto chyba sprecyzować co mam na myśli mówiąc o tych ‚chorobach’.
Debilizm w moim mniemaniu to bezgraniczna głupota. Zachowanie ludzi, którzy wykazują brak posiadania rozumu (choćby jego niewielkiej części). Debilizm to wirus, który rozprzestrzenia się na wielką skalę – bo używa internetu jako źródła niewyczerpanej rozrywki, zamiast wiedzy.
Ludzi chorych na Debilizm znajdziesz na wielu forach internetowych, na których strasznie głośno zaznaczają swoją obecność bądź na YouTube – jako topowych komentatorów. Obrażają osoby publiczne, nie trudząc się nawet o wysłuchanie treści, którą ci przekazują – ale – uwaga! – to wszystko w internecie.
Bo na żywo to ciecie. Ludzie, którzy giną w tłumie. Nie ma ich. Nie błyszczą inteligencją i nie przekazują żadnej sensownej treści.
Zamiast tego żłopią piwo przy budce z kolesiami i zaczepiają dziewczyny udając twardzieli.
A tak naprawdę wciąż moczą się do łóżka. W przenośni.
Dosłownie czasem też.
Na temat drugiej choroby mogłabym mówić godzinami. Ludzi, którzy do perfekcji opanowali tę sferę jest na pęczki. Posiadanie własnego zdania nie jest łatwym zadaniem w dzisiejszych czasach. Jest trudne.
Główną objawą tej choroby jest obgadywanie za plecami. Drapiesz się teraz po głowie, boś ciekawy jak to wytłumaczę, co?
Znaczna część z nas zalicza się do tej grupy. Zdaję sobie sprawę, że czasami w przypływie emocji zwyczajnie ma się ochotę kogoś obsmarować.
To jeszcze jestem w stanie zrozumieć. I mi się zdarza.
Nie mogę natomiast pojąć co się dzieje w głowie takiej Franki, która rozmawia ze mną, dzieli się jakimiś przeżyciami i mnie prowokuje do tego samego, a potem opowiada innym jaka jestem żałosna. Nie boli mnie to – żeby była jasność. W pewnym sensie to nawet mi to pochlebia.
A osoba, która mnie ocenia (oczywiście nigdy bezpośrednio) udowadnia, że jej życie jest szare i smutne. I wybitnie nudne. No i co ja mogę? Mogę jej tylko współczuć.

Inną objawą tej choroby jest chęć przypodobania się wszystkim dokoła. Ludzie, którzy nie mają własnego zdania, w towarzystwie przytakują i popierają rozmówcę w danej sprawie, a potem dokładnie to samo robią podczas rozmowy z opozycją.
Te dwie choroby w sposób nieunikniony prowadzą do czegoś, co określam mianem braku refleksji w życiu. Znamy w swoim środowisku wielu takich ludzi.
Osoby te żyją bez pomysłu na siebie. Będąc w pracy, pragną by godziny jak najszybciej minęły, a po powrocie do domu włączają telewizor bądź komputer, łapią za talerz z żarciem i uruchamiają automatyczny tryb życia.
‚Budzą się’ później na siku i prysznic i znowu lądują przed telewizorem.
Pracują – jedzą – wydalają – jedzą – realizują przyjemności – jedzą – śpią – jedzą – pracują.
Ludzie, którzy nie mają refleksji w życiu, to tłum, którym łatwo manipulować.
O tak – dajesz się manipulować jak dzieciak. Nie weryfikujesz treści, które Cię zasypują – „Matka udusiła dziecko”, „Ojciec zgwałcił córkę.” „Brat spalił siostrę.”
A potem – uwaga – chcąc zaistnieć w towarzystwie przekazujesz te rewelacje (koniecznie wzbogacone o własne odczucia) wszystkim dokoła. Zwróciliście uwagę na to, że najwięcej do powiedzenia w tej materii mają osoby, których życie to wegetacja?

Wyobraź sobie teraz, że taki Bolo, którego życie nie ma nic wspólnego z ŻYCIEM, uczy Cię życia. Powtórzyć?
Ależ oczywiście, że tak jest. Co głupio prychasz? Jest tak za każdym razem, gdy wertujesz fora internetowe by coś „sprawdzić”, „zweryfikować”. BY POZNAĆ CZYJĄŚ OPINIĘ.
W wielu przypadkach ma to sens. W wielu nie ma.

„Myślenie jest najtrudniejszą rzeczą jaka istnieje i prawdopodobnie dlatego tak niewielu ludzi się nim zajmuje” H.Ford

…ale jaka to różnica, skoro internet to źródło wiedzy?