Jeżeli można mówić o nienawiści w temacie księży, to tak! – nienawidzę uczestniczyć w rodzinych/kumpelskich czy innych tego typu zjazdach,
podczas których wiodącym tematem rozmów jest ocenianie tego, jak CI sobie nie radzą.
Temat ten traktuję zupełnie podobnie, do sytuacji, w których to ‚specjaliści’ sprzed telewizora – koniecznie z kuflem piwa w ręku – ‚uczą’ piłkarzy jak się nie gra.
No bo przecież wiedzą lepiej. W końcu kiedyś grali w reprezentacji Polski, później przez długi czas byli trenerami, a dziś smakują życia na emeryturze.
… i drą ryje do telewizorów. Swoją drogą to chyba winno się leczyć.
Głoszenie, że księża są pedofilami, gwałcą ministrantów albo prowadzą podwójne życie, dla mnie osobiście zakrawa o śmieszność. Czy to znaczy, że każdy ksiądz jest w porządku? Oczywiście, że nie.
Tak samo jak nie każdy nauczyciel matematyki powinien piastować stanowisko… nauczyciela matematyki. I jak nie każdy sprzedawca w Biedronce, powinien pracować jako sprzedawca.
Ktoś ma do tego zapał i zacięcie, a ktoś inny nie ma.
Powiesz – skoro ksiądz Bronek nie ma zacięcia, to po co się pchał?
Pomyślmy wspólnie, jeśli pozwolisz.

  1. Bo nikt, nigdy i nikomu nie zabroni.
  2. Bo gdy się pchał, mógł myśleć, że ma powołanie – tak, jak niekiedy zakochanie myli się z miłością.
  3. Po to, żeby oczerniać Kościół i swoim postępowaniem zniechęcać ludzi do wiary.
  4. Bo podobno – w czasach, gdy ZUS się na nas wypiął – to dobra alternatywa.

Wracając do tematu, czy skoro ksiądź Bronek (z szacunkiem do wszystkich Bronków) nie radzi sobie z zadaniem, jakie zostało przed nim postawione, to kto jest frajer?
I czy rzeczywiście on?
A kontunuując analogię do Biedronki, to myślę, że tylko idiota pokusiłby się o twierdzenie, że skoro pani Krysia-Kasjerka brzydko mnie obsłużyła, to znaczy, że ludzie, którzy robią zakupy w Biedronce to jakaś sekta i nieświadomi-rzeczywistości-dzieci-we-mgle.

„Ja wierzę w Boga! Ale w księży nie!”
„Jestem wierzący, ale niepraktykujący.”
No pewnie. To całkiem zrozumiałe. To zupełnie tak, jakbyś powiedział: „A właśnie, że nie spróbuję zrozumieć Matematyki, bo moja nauczycielka nie umie uczyć.”
Albo – jeszcze lepiej – „Nigdy, ale to PRZENIGDY nie przeczytam żadnej książki, bo mój polonista wstawił mi jedynkę mimo, iż przeczytałem CALUTKIE streszczenie.”
Wierzę w Boga, ale w kościół i księży nie, to podejście typu: przeczytałem streszczenie, a jednak mój polonista tego nie docenił.
W sumie to Twoja sprawa tak naprawdę czy wierzysz w Boga, czy nie. I czy patrzysz na rzeczywistość przez pryzmat człowieka. Serio – mi nic do tego.
I chociaż – jak zwykle – trochę mnie poniosło podczas pisania(brzydka maniera), to naprawdę nie zamierzałam przekonywać Cię do nawrócenia.
W istocie namawiam do tego, o czym w ogromnej mierze jest blog, który prowadzę.
Zacznij myśleć swoją głową. Nie interpretuj rzeczywistości na podstawie tego, co powiedziała Krysia, że powiedziała Marysia, że Wojtek miał TAKĄ sytuację.
Plotki i codzienne rewelacje przenoszone z ust do ust mają jedną kluczową właściwość – zawsze są wzbogacone o własne odczucia. Innymi słowy – to, co powie Ci Krysia może mieć niewiele wspólnego z tym, co przeżył Wojtek. Smutne, że dla wielu z nas nie ma to znaczenia.
Ważne, by było o czym mówić.
Chcesz, czy nie chcesz, znakomita część z nas myśli w kategoriach:
„Podłapię to, co mówi większość i będę miał spokój – po co myśleć?. Skoro większość mówi, że księża, to pedofile, to przecież coś w tym musi być.”
A to błędne koło jest, gościu.
Jeżeli patrzysz na pewną całość przez pryzmat jednostki, zawsze przegrasz.
Dlatego, że to zupełnie jakbyśmy twierdzili, że wszystkie blondynki są głupiutkie i nieporadne.
I – baba za kierownicą – zawsze oznacza sygnalizowanie złych kierunków podczas skręcania. (a baba-blondynka za kierownicą, to na 100% wypadek).
I że dziewczyna ładna, zawsze jest głupia. A brzydka to uosobienie chodzącej inteligencji.

Część z Was może w tej chwili zaoponować, twierdząc, że jest świadoma, iż nie wszyscy księża są do kitu. Zadaję wówczas pytanie – co w związku z tym? Czy stajesz w szeregach osób broniących duchowieństwo i kler? Czy masz w sobie dość odwagi, by rzucić krótką, acz stanowczą uwagę, by w Twoim towarzystwie nie obrażano osób nieobecnych?
Czy potrafisz sprzeciwić się osobom – grupie, która w znakomitej większości stoi w opozycji do Ciebie?
A może milczysz. Może swoje milczenie argumentujesz szacunkiem wobec odrębności poglądów?
***
Jest taki ksiądz. Z całą pewnością nie jeden. Ale ten, o którym myślę, co tydzień w warszawskim kościele św. Anny, przyciąga tłumy młodych ludzi.
Zwróciłeś uwagę jakiego epitetu użyłam?
Z całą pewnością ja sama zbyt rzadko zasłuchuję się w treści, którymi się dzieli. A szkoda, bo jest w nich autentyczność, prostota i szacunek dla drugiego człowieka, które szczególnie podziwiam.
Ksiądz Piotr Pawlukiewicz – bo o nim mowa – przekazuje trudne treści w prosty i często zabawny sposób. Słucha się tego z zapartym tchem i pojawiającym się od czasu do czasu uśmiechem.
Jeżeli można mówić, że język, którego używam jest dosadny, bezpośredni czy nawet arogancki, to o sposobie mówienia księdza Piotra można powiedzieć, że jest subtelny, delikatny, ale mimo wszystko bardzo stanowczy.
Bardzo cenię to, o czym – i JAK – mówi ten człowiek i wierzę, że – jeżeli jeszcze nie mieliście okazji – spróbujecie poznać go bliżej.

„Nieraz są faceci, którzy od lat nie usłyszeli komplementu od swojej żony.
Trzeba powiedzieć: Stary, ale ty jedziesz. Boże, naprawdę, piątkę wrzuciłeś, Jezu, jak płynnie. Słuchajcie, jak żona tak powie, to facet na matizie wyciągnie 240 wtedy.” ks. Piotr Pawlukiewicz

Spotkałam się kiedyś z opinią, że ksiądz nie powinien uczyć małżeństwo jak żyć, skoro nigdy w życiu nie miał żony. Nie ma prawa wówczas wiedzieć jak to jest być mężem. Tzn, że psycholog, który pomaga ludziom wyjść z dołków emocjonalnych, sam powinien każdy z tych dołków opanowany mieć do perfekcji?

Ksiądz Piotr mówi tak:

„Może ktoś z Was ma takie pytanie w głowie: a skąd ksiądz się zna na seksie? No jakby się ksiądz za dobrze znał, byłoby to niepokojące. Kiedyś otuchy dodała mi opinia, że nie trzeba chorować na serce, żeby być kardiologiem. No więc ja na tej zasadzie znam się na seksie.” ks. Piotr Pawlukiewicz

Gdy zaczynałam prowadzić tego bloga, miałam nastawienie typu: jeżeli choć jednej osobie, to co piszę ‚uratuje’ życie czy związek, to to pisanie ma sens.
Jeżeli dzięki posłudze księdza, nawróci się chociaż jedna osoba, to posługa ta ma sens!
Nie mów mi proszę, że jest inaczej.
/słuchając:

________
Ankieta, w której możecie przybliżyć mi swoją postać jest wciąż aktualna. Zapraszam – TUTAJ!

Gdybyście mieli ochotę posłuchać kazań księdza Pawlukiewicza, zapraszam tutaj:  http://www.kazaniaksiedzapiotra.pl/ i na profil na facebooku.