Ten wpis powstał przy współpracy z trzema mężczyznami. Nie są to osoby przypadkowe. Zależało mi na tym, żeby w temacie wypowiedzieli się Panowie, którzy tworzą ciekawą i inspirującą relację ze swoimi partnerkami. Chciałam również, by zebrane opinie należały do Mężczyzn, którzy swoje związki budują od wielu lat. Budują – to bardzo ważne słowo. Opinią zgodziło się podzielić dwóch kawalerów i jeden mąż.

Zapytałam:

Co Twoja dziewczyna/żona musiałaby zrobić/bądź też czego nie robić, byś Ty jako mężczyzna nie miał ochoty jej podrywać?

Odpowiedzi, które usłyszałam wcale mnie nie zdziwiły. To tak, jak z książkami ludzi sukcesu – czytasz, choć doskonale wiesz jaki jest klucz. Bo on jest taki sam od wielu lat. Tylko, że my szukamy drogi na skróty. Tak samo jest w kwestiach damsko-męskich – częściej zdarza nam się płakać w kołnierz przyjaciółce i zadawać pytanie: „czemu on o mnie nie zabiega?”, aniżeli wykorzystać informację, której dostarcza nam świat – ta brzydsza jego część. Jak brzmi ta informacja?

Aha – teksty są obszerne, ale to samo gęste. Warto poczytać.

(Kawaler, 24 lata, 4 lata w związku)

Z mojej strony, najważniejszym paliwem, które dodaje sił do spontanicznych gestów w związku (prezentów/niespodzianek/innych przyjemności) jest wdzięczność partnerki. Choć z pozoru wydaje się to oczywiste, to nie każdy i nie zawsze o tym pamięta. Przykładowo, ciężko jest nie okazać wdzięczności za przygotowaną specjalną kolację, gdzie włożony trud widać gołym okiem, ale niektóre prace domowe: takie jak umycie łazienki lub umycie naczyń często bywają niedocenione lub niezauważone, a przecież jest to odciążenie drugiej osoby i przyznanie jej prezentu w postaci wolnego czasu.
Druga ważna rzecz to rozwój osobisty który powinien być umiarkowany. Nie chcę mieć dziewczyny, która nie ma zainteresowań i uważa że wszystko w życiu już osiągnęła i na nic więcej jej nie stać, ale nie chcę też mieć kogoś kto jest zapatrzony w siebie i myśli tylko o swoim życiu a nie naszym wspólnym. W pierwszym przypadku atrakcyjne mogą się stawać przypadkowo spotykane osoby na ulicy które robią coś ciekawego, a w drugim przypadku mogę całe życie podrywać swoją dziewczynę bez rezultatu – tego bym nie chciał, dlatego trzeba gdzieś tu znaleźć złoty środek.
Na końcu, ważny jest też wygląd i to by fakt posiadania kogoś „na stałe” nie oznaczał, że można się dowolnie zapuszczać. Jest to trochę związane z wcześniejszym punktem, bo też jest to rozwój własny, tyle, że fizyczny, ale może warto wspomnieć o nim oddzielnie, bo chyba jest to najczęściej zaniedbywana rzecz w związkach ze stażem.

(Kawaler, 24 lata, 5 lat w związku)

Myślę, że dziewczyna, która nie dba o swój wygląd zewnętrzny – tu mam na myśli sylwetkę oraz codzienny wygląd, daje podświadomie taki sygnał światu i swojemu facetowi, że nie trzeba Jej podrywać. Bo jeśli o to nie dba, to Jej na tym nie zależy. A co więcej, traci tym samym wiele ze swoich atutów. Gdybym przyniósł jej kwiaty, a ona by się nawet nie ucieszyła, nie miałbym ochoty tego robić więcej. – docenianie.

Nie miałbym ochoty jej podrywać, gdyby mocno zaniedbała wszystko to, co jest pociągające i podniecające oraz może się podobać w drugim człowieku – uroda, charakter, osobowość, kompromisowe podejście, dbanie o związek i drugą osobę, klasa, nawet filozofia życiowa jaką reprezentuje (śledź przed telewizorem jest mało atrakcyjny, w przeciwieństwie do człowieka, który buduje solidne podstawy życia i związku), docenianie partnera, motywowanie się wzajemnie, posiadanie wspólnych planów, wizji, rozumienie się i wiele innych”
(Mąż, 33 lata – 8 lat w związku, 6 po ślubie)

Gdybym miał przestać mieć ochotę sprawiać mojej żonie przyjemność i ją podrywać musiałaby przestać mi się za to odwdzięczać. Gdyby wstawała w tygodniu godzinę wcześniej tylko po to, by zrobić piękny makijaż i uprasować seksowna bluzkę do pracy, a zaraz po przyjściu z pracy zmywała ten makijaż i przebierała się w stare, rozciągnięte dresy, wtedy miałbym mniejsza ochotę ja podrywać. Gdyby przestała dbać o swoja figurę uznając, że mając 45kg nadwagi i tak jej się będę podobał, miałbym mniejsza ochotę dać jej w prezencie bieliznę. Gdyby biegła żwawo do koleżanki na imieniny obiecując ze o 23 po powrocie chętnie by skorzystała z gorącej kąpieli po której chciałaby abym zrobił jej masaż, a wracała o 2 mówiąc ze się zagadała miałbym mniejsza ochotę sprawiać jej przyjemności. Gdyby zaczęła mnie olewać i starać się dla mnie, ja mógłbym przestać chcieć starać się dla niej.
Nie oznacza to, że bym przestał, ale że przez te rzeczy mógłbym nie mieć na to ochoty.
 

Jaki jest wspólny mianownik?

Photo:martinak15