Czy gdybyś obserwował siebie z boku, byłbyś z siebie dumny?
Uzmysłowiłam sobie dziś, że bycie dumnym z samego siebie wcale nie jest takie proste. Jako ludzie nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że się nas chwali. A skoro ktoś nie chwali, to z jakiej paki powinniśmy chwalić się sami? Niby czemu?
Że udało Ci się rozwiązać trudne zadanie, które zlecił szef? Przecież dlatego właśnie Cię zatrudnił – żebyś umiała sobie radzić na stanowisku. Gdyby chciał niedorajdy, zatrudniłby niedorajdę.
Że miesiąc nie jadłeś mięsa? I co z tego, skoro po tym czasie nażarłeś się jak świnia. A tłuszcz spływał Ci stróżką po brodzie. Że cały dzień byłam dla wszystkich miła? Jakie to ma znaczenie, skoro większość życia jestem wredna i zimna w kontaktach z ludźmi.
Frania pochwaliła się, że dwa tygodnie nie jadła nic słodkiego. Wszyscy wiedzą, że Frania to straszny łasuch. Gdy się oddaliła ktoś skomentował. „Nie wierzę, że długo wytrzyma. Franka może i ma silną wolę, ale nie w kwestiach słodyczy. Pęknie.”
Czas mija, a Franka nie pęka. Ale jakie to ma znaczenie, skoro jak już odpuści, to wszyscy ci, co byli przekonani o niepowodzeniu tej misji, rzucą swoje: a nie mówiłam?

JESTEM Z SIEBIE DUMNA!

Karzemy się okrutnie, gdy coś nam nie wychodzi.
Gdy odpuszczamy.
Ja wielokrotnie biczowałam się jak coś mi się nie udawało. Miałam do siebie żal.
Przyzwyczajona też jestem, że liczy się efekt, a nie droga. Jeżeli więc obiecałam sobie, że nie palę papierosów do końca 2015 roku, a ostatecznie udało mi się trwać w postanowieniu do początku sierpnia, to cel nie został osiągnięty. Jakim więc prawem mam się chwalić? Za co?
No i tutaj jest pies pogrzebany. Masz prawo. Masz nawet obowiązek.
Powinieneś być z siebie dumny, bo nikt z obserwujących Cię osób – niezależnie od tego czy zasilał szeregi tych, którzy Cię wspierali, czy tych, którzy odliczali czas do Twojej porażki – nie wie przez co przechodziłeś pół roku. Nie zna okoliczności, w których mogłeś się poddać, a ostatecznie zebrałeś się, by wstać. NIKT nie wie, że przez pół roku codziennie osiągałeś sukces. Raz przegrałeś. Wszyscy Ci o tym przypominają. Łącznie z Tobą.
Przypisuje się nam zarozumialstwo, gdy mówimy o sobie dobrze. Bo to przecież dziś takie modne, żeby karcić się za byle błąd, mówić o sobie, że frajer i gapa. Dziewczyna z obrazka mówi w jednym ze swoich tekstów, że jeżeli skromność jest cnotą, to należy jej się jak najszybciej pozbyć. Och, jak się z tym zgadzam.
W czasach wszechobecnej zazdrości i zawiści, skromność to efekt uboczny niedowartościowania. A i na odwrót.
Jeżeli więc ktoś zarzuca Ci próżność, zarozumialstwo czy egoizm, to wiesz co? To problem nie leży po Twojej stronie.
Nie spinaj się, żeby każdy Cię doceniał, bo to się nigdy nie wydarzy.
Nigdy.
Ale zrób wszystko, byś Ty patrząc na siebie w lustrze po prostu wiedział, że robisz dobrą robotę. Bądź z siebie dumny. Mów o tym głośno.
Jeżeli powiedziałeś komuś coś miłego i poczułeś się z tego powodu dobrze, pochwal się za to. Jeżeli ktoś docenił Twoją pracę i obdarzył Cię komplementem, nie zaprzeczaj. Nie rób z siebie sierotki Marysi, która nie zasługuje na miłe słowo.
Zasługujesz.
Pamiętam, że jak zaczynałam przygodę z pisaniem, miałam mnóstwo wątpliwości czy to wszystko ma sens. Wiecie – moje teksty czytało wtedy kilka, do kilkunastu ludzi w miesiącu, spośród nich pojawiły się 2, może 3, które mówiły, że układam bałagan w ich głowie. I że to pomaga.
Tych pochwał było tak bardzo mało, że za namową Melancholika, stworzyłam listę moich blogowych osiągnięć. Zaczęłam wypisywać wszystkie rzeczy, które na przestrzeni czasu powodowały uśmiech na mojej twarzy. I powiem Wam szczerze, że zaskoczło mnie ogromnie, jak wiele pochwał byłam w stanie wypisać.
Jeżeli masz wrażenie, że coś Ci nie idzie, rozłóż sobie na czynniki pierwsze to, co do tej pory zrobiłeś. Może też zaskoczy Cię efekt końcowy.
I nie biczuj się za porażkę, bo w każdej znajdziesz element sukcesu, który bardzo często widoczny będzie tylko dla Ciebie.
Ps. Droga jest ważniejsza niż cel. Zawsze.
Zdjęcie: Neil Moralee

Buduj ludzi ze mną. Udostępnij! 🙂