Zachłysnęłam się.
Gdybym zapytała: jak pachną kwiaty? Co przypomina Ci zapach pieczonego kurczaka i jakie emocje wzbudza widok rodziny siedzącej przy jednym stole? Gdybym o to zapytała, co byś odpowiedział?
(…)

Wyobraź sobie park wczesną jesienią. Cały skąpany w pomarańczowej poświacie, rozlewającej się po drzewach i liściach. Odłóż na chwilę bardzo ważne problemy i troski, którymi żyjesz.
Zachwyć się tym widokiem. Odpocznij.

Pamiętasz swoją pierwszą randkę? Biegałaś wtedy jak wariatka po domu nie będąc w stanie znaleźć idealnie dopasowanego do nastroju, figury i okoliczności ciucha. Widzę jak się uśmiechasz… pamiętasz.

Szykowałaś się całymi godzinami, nie wiedząc wówczas, że to bez znaczenia, czy Twoja koszulka jest zielona, czy granatowa. On na kilka godzin po rozstaniu, już jej nie pamiętał. Ale nie wiedzieć czemu, trzymasz to wspomnienie głęboko w swoim sercu.

Trzymasz i pielęgnujesz. I za nic w świecie nie pozwolisz, by ktoś Ci je odebrał. Uśmiechasz się do nich, traktując jak swoiste sacrum.
Masz takie wspomnienia.

Widok szczerbatego dziecka, które – jeszcze czerwone – wrzeszczy w niebogłosy w obsesyjnym pragnieniu znalezienia się przy Twojej piersi. Moment, w którym najważniejsza kobieta Twojego życia rzuca Ci się na szyję zasypując pocałunkami, krzycząc jednocześnie: Tak. Zostanę Twoją żoną! Mama witająca Cię u progu mieszkania: Wróciłeś! Upiekłam Twoje ulubione ciasto. Chodź szybko, już wstawiłam wodę na herbatę. Spocona dłoń ojca, który przemierza z Tobą drogę do ołtarza, by na zawsze oddać serce swojej córki innemu mężczyźnie. Radość, na dźwięk słów: Gratuluję. Egzamin został zakończony pozytywnie. Widok dzieci, wdrapujących się ojcu na szyję.

Rozpłyń się we własnych wspomnieniach. Poszukaj ich w sobie. Wróć do ważnych momentów Twojego życia, które wydarzyły się przed laty.
Odkop je i zatroszcz się o każde z nich. To ważne.

(…)

Pamiętasz jak zgubił się Twój malutki brat i całą rodziną go szukaliście? Ile on miał wtedy lat. 6? 7? Ty miałaś wówczas tylko kilka lat więcej, ale dumnie określałaś się mianem: STARSZEJ siostry. Co sobie wtedy pomyślałaś?
– że jak tylko się znajdzie, to mocno go przytulę i nie będę krzyczeć.
Potem się okazało, że był z koleżanką na rowerach i stracił poczucie czasu. Miałaś ogromną ochotę go udusić, ale nie mogłaś. Obiecałaś, że będziesz miła i ciepła.

Czułaś tak strajne emocje jak ulga i złość, jak radość i ogromny gniew. Ale dziękowałaś jednocześnie Bogu, że Twój malutki braciszek żyje i nic mu się nie stało. Pamiętasz strach tamtych dni? Cała byłaś strachem. Mówiłaś – będę lepsza, zrobię co zechcesz, tylko oddaj mi mojego braciszka.

(…)

Siostra zaplatała dobieranego na Twoich włosach. Kazała się nie ruszać, bo fryzura się nie uda, ale Ty zdawałaś sobie nic z tego nie robić. Ona wtedy ciągała Cię mocno za włosy, wygrażając się jednocześnie, że jeśli natychmiast się nie uspokoisz, to nici z fryzury. Nie miała serca, by zmaterializować swoje groźby. Byłyście wtedy takie czyste, takie niewinne. Tak naiwnie wierzące, że życie każdej z was będzie pasmem niekończących się sukcesów.

Kładłyście się obok siebie, by jeszcze chwilę przed zaśnięciem pogadać o bardzo ważnych życiowych sprawach. Bywało, że nad ranem orientowałyście się, że noc właśnie minęła.
Pamiętasz podróże swojego życia? Miałeś ich tak wiele. Każda z nich odgrywała ważną rolę w Twoim życiu. Mówiłeś wówczas- wrócę tu i jeszcze raz zachwycę się tym widokiem.

To, co wtedy widziałeś zapierało dech w piersiach. Fotografowałeś więc wszystko, co znalazło się w zasięgu Twojego wzroku, po czym ze smutkiem stwierdzałeś, że żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać piękna tego, co maluje Ci się przed oczami.
Myślałeś, że to wina aparatu. Kupiłeś więc lepszy.
I tak nie działał.

Ani ten, ani żaden po nim. Musiał minąć czas, byś zrozumiał, że całe piękno, które dostrzegasz w kwitnących drzewach, budzącym się do życia mieście jest w Twojej głowie i we wspomnieniach, które piastujesz.
Jakie to oczywiste. Jakie logiczne.

Jak pachną kwiaty na łące? Umiesz sobie przypomnieć? A uśmiech poślubionej przez Ciebie kobiety? Z czym kojarzy Ci się zapach dymu i starych książek? Umiesz odtworzyć w pamięci smak waty cukrowej, którą zajadałeś się na każdym festynie jako małe dziecko?
Jak się czułaś, gdy zobaczyłaś swoje dziecko bezpośrednio po ciężkim porodzie?

Pamiętasz widok rodziców leżących obok siebie w niedzielny poranek? Dlaczego nigdy nie zrobiłaś im zdjęcia, by utrwalić ten obraz na wieki?

Przepraszam. Nie pamiętam.

A gdybyś zapomniał? Gdyby ktoś te wspomnienia ukradł Ci niepostrzeżenie niczym złodziej czający się za rogiem Twojego domu?
Nie wiedział byś, że kobieta, która całuje Twoje dłonie i z troską mierzwi włosy, jest tą samą, którą kilka lat wcześniej poślubiłeś. Tą samą, za którą oddałbyś własne życie. Nie rozpoznawałbyś syna, z którym lata temu siłowałeś się na ręce, klepiąc go z uznaniem po plecach, że jak zwykle dał Ci w kość. Rodzice, którzy przekazali Tobie całą swoją wiedzę o świecie, staliby się nagle Panem i Panią o siwych włosach. Obcymi. Nic nie znaczącymi ludźmi.

Przemierzałbyś ulice swojego miasta nie wiedząc o tym, że kiedyś w tych miejscach odbywały się najważniejsze wydarzenia Twojego życia. Tam – Twój synek wywalił się na rowerze, ale z dumą i uniesioną głową podbiegł do Ciebie, byś otrzepał mu brud z dłoni, po czym radośnie skwitował: To trudniejsze, niż mi się wydawało. A tam – Ukochany Mężczyzna ukląkł, by powiedzieć, że nie wyobraża sobie życia bez Twoich fochów i że marzy mu się, byś została przy nim na zawsze. Widzisz to drzewo w oddali? Kiedyś obok niego znajdowała się ławka. Spędziłaś na niej całe popołudnie czytając pierwszą część trylogii „Znamię Lwa”. Płakałaś jak bóbr, a przechodzący obok ludzie zatrzymywali się co jakiś czas, by zapytać czy wszystko w porządku.

W tamtym kościele odbył się ślub Twojego brata, a na cmentarzu obok pochowano najdroższą babcię. W sklepie po Twojej prawej stronie stał kiedyś duży supermarket. Ekspedientka, która tam pracowała, zawsze witała Cię po imieniu i pytała o samopoczucie. Jakie to było ważne.
A to kino tuż za skrzyżowaniem ulic? Chłopak z którym flirtowałaś, zaprosił Cię jakiś film fantasy. Wynudziłaś się na nim okrutnie. Powiedziałaś, że musisz do toalety i znikłaś na jakąś godzinę. Nawet nie zauważył, że cię nie było.

Jak to by było nie pamiętać tego wszystkiego? Jakie to uczucie patrzeć i nie widzieć?

Zachłysnęłam się pięknem życia, które realizuję. Tym, że każdego człowieka, który miał wpływ na moje życie mogę wymienić z imienia i nazwiska. Że mogę mu podziękować  za to, że był i mnie tworzył. Cieszę się, że jestem nieidealna, że mam nieidealnych rodziców, z którymi czasami się kłócę i nieidealnego Melancholika u swojego boku.
Rozpływam się w szczęściu z powodu nieidealnych wydarzeń przeszłości. Każde z nich całuję z osobna i głaszczę. I dziękuję Bogu, że je pamiętam.

***

Masz fajne życie, wiesz? Nawet jeśli nie zawsze jest ono usłane różami, a czasami przypomina pole bitwy. Nawet wówczas, gdy jesteś tak piekielnie zły, że ostatkami sił powstrzymujesz się od krzyku i przemocy. I wtedy, kiedy rodzice zdają się Ciebie nie dostrzegać, przejęci własnymi sprawami, a Twój chłopak wyznał, że potrzebuje przerwy w związku. Nawet wówczas, gdy trzymając dłoń ukochanej babci, widzisz jak uchodzi z niej życie.
To, że pamiętasz i masz wspomnienia to piekielnie dużo.
Ciesz się życiem, które masz. Dziękuj za każdą trudność i łzę.
Za emocje.


Wpis zajął 3 miejsce w rankingu #blogowyczwartek organizowanym przez serwis Mądrzy Rodzice