Pieniądze nie są najważniejsze – powiedziała babcia na łożu śmierci.
Kilka dni temu pisałam, że wspomnienia, które gromadzimy w swoim sercu to pewnego rodzaju bogactwo. Bogactwo, z którego nie wszyscy mogą korzystać (vide Przepraszam. Nie pamiętam).
Pisząc tamte słowa, szczerze płakałam. Ja, która zwykle cieszę się z każdej najdrobniejszej przyjemności, jakiej dostarcza mi życie. Cieszy mnie myśl, że po powrocie z pracy będę mogła wziąć długą, relaksującą kąpiel, a potem z kubkiem ciepłej bawarki w dłoni, zakopię się pod mięciutkim kocem. Cieszę się na widok kubka z parującym wewnątrz budyniem truflowym, a świadomość, że w sobotni poranek mogę wstać o której chcę, napawa mnie tak rzeczywistą radością, że ostatkami sił hamuję wewnętrzną potrzebę, by powiadomić o tym fakcie cały świat.
Mimo tego, jak intensywnie chłonę dobro, które mnie spotyka, podczas pisania tamtego tekstu, uświadamiałam sobie, jak wiele zapominam.
Że moi rodzice naprawdę nie są nieśmiertelni i że jak odejdą, wrócę do tych momentów, które dziś wydają się tak oczywiste. Nudne wręcz.
Gdy byłam mała, rodzice często powtarzali, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Nie mogłam się z Nimi kłócić, bo ani nie zarabiałam pieniędzy, by wiedzieć z czym się wiąże przyjemność ich posiadania, ani nie miałam swojej własnej perspektywy, by wypowiedzieć się czy rzeczywiście są takie zbędne, jak mówili. I choć trudno było w to wierzyć, bo to jednak pieniądze były najczęstszym powodem, kłótni, które jako mała dziewczynka obserwowałam w życiu dorosłych, ufałam, że w istocie tak jest.
Gdy podrosłam, uświadomiłam sobie, że tylko ludzie biedni mogą szerzyć tak bzdurne teorie. Kłóciłam się więc z tym przekonaniem. Obserwowałam perspektywy różnych ludzi, nosząc w sercu głębokie przekonanie, że twierdzenie pieniądze nie są najważniejsze to jeden wielki bull shit.
Wyobrażałam sobie matkę, która widząc umierające dziecko, szlocha z powodu swojej bezradności. Od tego bowiem, czy ma pieniądze zależą kolejne godziny jego życia. Dziewczynę pragnącą rozwijać swoje zdolności taneczne w jednej ze szkół, za którą miesięcznie należy zapłacić dwa razy tyle, co rodzice zarabiają w rok.
Czy brak pieniędzy, które rzekomo nie są najważniejsze, nie podcina jej skrzydeł i nie przekreśla niesamowitych planów i marzeń? Mam też w myślach rodzinę, której życie toczy się w jednym z niewielkich miast Polski. Z powodu niedostatecznej ilości pieniędzy, USA zwiedzają wyłącznie na mapie. Czy byłabym na tyle odważna, by stanąć przed tymi ludźmi i z uniesioną głową mówić im dlaczego życie nie kończy się i nie zaczyna na USA. I że pieniądze nie są najważniejsze?
Wtedy nie. Dziś tak.
Gdybyśmy mogli kupić żywność za kamienie, co stanowiło by dla nas wartość? Banknot czy kamień? Kamień – odpowiesz. A gdybyśmy mogli podróżować, korzystać z wszelkich dóbr tego świata za darmo, czy powiedzielibyśmy, że pieniądze są najważniejsze? Nie. Bo pieniądze to środek, a nie cel sam w sobie.
Dla matki, której dziecko walczy o każdą minutę życia, najważniejsze jest to, żeby żyło. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy to życie przedłuży specjalistyczna maszyna, lekarz czy szpital, którego wyposażenie dostosowane jest właśnie do takich przypadków jak choroba jej syna. Ona codziennie jak mantrę powtarza w głowie modlitwę: Niech się zdarzy cud. Niech żyje. To raz.
Dwa. Dextet Yager w jednej ze swoich książek napisał: „Jeżeli marzenie jest wystarczająco duże, fakty się nie liczą.” Głęboko wierzę, że jeżeli o czymś NAPRAWDĘ marzysz, to fakt, czy to marzenie zmieni się w cel, czy pozostanie mrzonką, leży wyłącznie w Twoich rękach. Takie samo zdanie mam w kwestii stylu życia, jakie prowadzimy. Jeżeli go nie planuję, bo wychodzę z założenia, że nic nie jest zależne wyłącznie ode mnie, to nie powinnam spodziewać się cudów na kiju. Owszem – nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Ale jesteśmy w stanie pracować nad sobą, nad swoim charakterem i wewnętrzną siłą, by wówczas inaczej reagować na zmieniającą się rzeczywistość.
Charakter człowieka pochodzi z wewnątrz – rodzi się w trudzie pracy i z powodu wyrzeczeń. Im większa praca i poświęcenie, tym zewnętrzne siły mają mniejszy wpływ na to, jak postrzegamy otaczający nas świat.
Twierdzenie więc, że jestem skazana na Białystok, bo się z niego wywodzę, to ograniczenie, które sama na siebie nakładam. Nie jesteś skazana na nic.
Świat widział wiele takich przypadków, kiedy siła marzenia jednego człowieka była źródłem motywacji dla milionów.
Mnie zachwycił kiedyś materiał o chłopaku, który mimo bardzo poważnych obrażeń po pobiciu, realizuje się jako kulturysta i – co więcej – odnosi w tym temacie nie lada sukcesy. Materiał możecie zobaczyć tutaj.
Innym, którym wydaje się, że grubość portfela to jakiekolwiek ograniczenie, polecam ten film:

 
I trzy.
W tamtym roku byliśmy z Melancholikiem na Sardynii. Widzieliśmy piękne miejsca i doznawaliśmy niesamowitych wrażeń. Oboje staraliśmy się więc czerpać z wycieczki pełnymi garściami i chłonąć to wszystko, co jest w zasięgu naszych zmysłów. Melancholik w którymś momencie objął mnie w pasie, mówiąc: „Nie cieszyłbym się tym wszystkim, gdybym był tu bez Ciebie.”
Jakie to wymowne. Uśmiechnęłam się więc do Niego wiedząc, że jak zwykle ma rację. Szczęściem chcemy się dzielić. Tego typu reakcję mamy wyrytą głęboko w sercu. To dlatego o tym, z czego jesteśmy dumni informujemy najbliższych, a czasem cały świat. Dlatego też w sakramencie małżeństwa dwojga ludzi, bierze udział cała rodzina, a wycieczki za miasto spełniają swoją magiczną rolę, gdy spędzamy je z choć jedną osobą, której obecność napawa nas pozytywnnymi emocjami.
Co mi z pieniędzy, jeśli nie ma przy mnie jednej osoby, z którą mogłabym zachwycać się pięknem, jakie oferuje świat.
Pamiętam jak w 2010r. Poleciałam z rodziną do Tunezji na wczasy. Zakwaterowaliśmy się w przepięknym hotelu w Monastirze. Siedząc któregoś razu na balkonie, zachwycałam się widokiem basenu, który pod odpowiednim kątem zlewał się z morzem, tworząc w ten sposób piękną tęczę w niebieskich odcieniach.
To, co wtedy widziałam, zachwyciło mnie. Żałowałam wtedy, że Melancholika nie było obok i nie mogę Mu tego pokazać.
Pieniądze to środek do celu. Jesteśmy w stanie na wiele dzięki nim sobie pozwolić. Możemy zrealizować większość marzeń, które są niedostępne dla przeciętnego człowieka, zwiedzać świat i chłonąć to wszystko, co wyprodukował, nie martwiąc się jednocześnie o jakiekolwiek limity. Ograniczenia.
Możemy pomagać potrzebującym ludziom i ich materialnie wspierać. Możemy bardzo, bardzo dużo.
Ale ktoś, kto twierdzi, że pieniądze są najważniejsze, nie wie co mówi. Szczerze mu wówczas współczuję.
Babcia miała rację. Pieniądze nie są najważniejsze. Najważniejsze są wspomnienia.
Photo: BMiz