opowiedz mi o byłej dziewczynie – poprosiłam Melancholika po kilkumiesięcznej znajomości.
nie ma o czym. – urwał temat.
ależ nie żartuj, że nie ma. O mnie kiedyś kolejnej dziewczynie też tak powiesz? – próbowałam zagrywać.
… czemu tak Cię to interesuje?
– bla, bla, bla… bla, bla, bla… no i poza tym, to w końcu z jakiegoś powodu z nią byłeś, prawda?… bla, bla, bla, bla… nie możesz twierdzić, że to nieważne… bla, bla, bla…
„Czemu Cię to interesuje?”
Odbija się dziś w mojej głowie pytanie. No właśnie. Czemu?
– widzisz, bo my kobiety mamy coś takiego, że choć dziś jesteśmy szczęśliwe w swoich związkach, to gdzieś tam z tyłu głowy mamy oko na to, co dzieje się u tych, którzy byli ważni kiedyś.
Zakładamy więc, że mężczyźni myślą w podobnych kategoriach w odniesieniu do swoich byłych. A skoro nie chcą o tym mówić i urywają temat, to z pewnością jeszcze coś do nich czują i tak naprawdę wciąż nie pogodzili się z rozstaniem.
Dzisiaj wiem, że w istocie bardzo często tak nie jest. Większość relacji, które w pojęciu kobiet są już „związkami”, w oczach mężczyzn to niewielki i niewiele znaczący romans. I gdy spotykają w końcu tą Jedyną, tamte przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.
Nas z kolei interesuje przeszłość, bo emocjonalnie dużo bardziej się w nią angażowałyśmy. Jakiś, dziś już nieważny Bolek, wzbudzał w nas wtedy potężne ważne emocje.
Poza tym, to oczywiste, że my znacznie więcej czasu z nimi spędzamy, niż oni z nami. Myślimy o nich tuż po przebudzeniu. W trakcie jedzenia śniadania. W drodze do pracy. W drodze z pracy. Jak widzimy jakąś zakochaną parę. Jak myjemy zęby przed snem. Tuż przed zaśnięciem.
Po przebudzeniu. Mówiłam już?
Na początku znajomości planujemy wszystko. Od myśli, które się w naszych głowach kotłują, przez słowa, jakimi te myśli definiujemy, aż po czyny, które stają się żywym obrazem tego, co cały dzień w nas siedziało.
To logiczne, że dużo mocniej się w to wszystko angazujemy.
Lepszy gorszy model
– Chcemy wiedzieć co u nich, jak żyją, jak wygląda ich obecna dziewczyna, czy jest ładniejsza od nas. I gdzieś tam – choć nigdy się tak w pełni do tego nie przyznajemy, cieszy nas, gdy nie jest. Ciekawi nas czym Ona się zajmuje, jakie ma aspiracje i plany na siebie. I gdy okazuje się, że na każdej płaszczyźnie z nimi wygrywamy, przeżywamy wewnętrzny triumf.
– musi mieć bogate wnętrze – dodajemy kąśliwie.
To nie ma nic wspólnego z żalem, którego nie jesteśmy w stanie wyeliminować z serca. Tu chodzi o fakt, że jakaś laska ma teraz w posiadaniu coś, co kiedyś było nasze.
Przywiązujemy się do rzeczy, chwil i emocji danego okresu. To dlatego informacja, że były się żeni, wzbudza w nas tyle emocji.
Widzimy park, po którym kiedyś chodziłyśmy z nimi za ręce i w sekundzie jesteśmy w stanie odtworzyć emocje, które wówczas nam towarzyszyły. Gdy w sklepie nasz wzrok natrafia na jakiś przedmiot, który miał z nim bezpośerdni związek, zalewa nas fala emocji.
Bo dla kobiety to wszystko ma wartość sentymentalną.
Myśl, że teraz z tego wszystkiego, co było ważne wtedy, korzysta ktoś trzeci, wywołuje niepożądaną emocję.
– zobacz – mówi moja przyjaciółka – już dawno przestałam myśleć o K. i cieszę się, że sobie ułożył życie, ale powiem Ci, że za każdym razem, gdy mignie mi na fejsie zdjęcie, na którym się ze swoją partnerką obściskuje, to się na chwilę zapatrzę, zamyślę i przypomnę tamten okres.
Chcę wiedzieć jak wygląda ona i czy rzeczywiście jest z nią szczęśliwy bardziej, niż ze mną.
Patrz, co straciłeś!
– Czasami tak sobie myślę, że fajnie byłoby spotkać przypadkiem swojego byłego gdzieś na ulicy i powiedzieć mu – niby od niechcenia – że moje życie jest piękne, usłane różami, że weekend spędziłam w Paryżu, a niedługo wybieram się z Ukochanym na Hawaje.
Chcę, żeby widział, że w dalszym ciągu jestem piękna i zgrabna. I że świetnie sobie bez niego poradziłam.
Napawa mnie niesamowitą radością fakt, że mogę mu moim stylem życia utrzeć nosa i tym samym pokazać, że wcale nie był w moim życiu niezbędny. A wręcz dać do zrozumienia, że dobrze się stało, że to, co kiedyś było między nami, się skończyło.
Chcę, żeby patrząc na mnie, wiedział, jak wiele stracił niebędąc ze mną.
I wreszcie chcę, żeby żałował. Żal w jego oczach to największa rozkosz, jaką mogłby mi sprawić.
Wrócić do byłego?
– Nigdy nie chciałabym wrócić. Czasami tak sobie wyobrażam – jak to by było być z nim znowu i przeżyć to wszystko jeszcze raz. I choć na swój sposób było fajnie, nie chciałabym, to nie moja bajka
Wiem, że ten sentyment wywołany jest tęsknotą za jakimiś konkretnymi odczuciami – podnieceniem, strachem, niepewnością…
Ale ta relacja miała również wiele wad. Takich wad, których dziś nie zaakceptowała bym u faceta, z którym wiążę przyszłość.
Sentyment to takie ustrojstwo, że zakłamuje rzeczywistość. Wpycha do Twojej podświadomości wspomnienia ubrane w bardzo piękne ciuszki. We wspomnieniach nie widzisz, że są one podarte i brudne w kilku miejscach.
I gdy nagle uświadamiam sobie to wszystko, pojawia się w moim sercu jeszcze głębsze uczucie do mojego Mężczyzny. Jeszcze pełniejsze.
To wszystko, co nas – jako parę – tworzy nabiera większego znaczenia.
Ciężko jest na ten temat rozmawiać z facetami, bo u nich sprawa jest prosta:
– takie emocje jasno wskazują, że coś jeszcze do niego czujesz!
Oni po rozstaniu nie zaprzątają sobie głowy tym, co było kiedyś. Jakie to ma znaczenie, skoro się skończyło?
Dla nas – kobiet to wszystko stanowi inny wymiar.
Było ważne kiedyś, więc w pewnym sensie jest ważne również teraz.
Inna kobieta
Przypomniały mi się słowa mojej mamy, kiedy opowiadała o swoich byłych miłostkach. Ten się w Niej zakochał jak miała 19 lat. Inny wziął ją na ręcę i wystawił poza barierkę na jakimś moście, mówiąc, że jeśli go nie pocałuje, to ją puści. Z tamtym była na weselu starszą i też się w Niej zakochał.
Kocha mojego Tatę, widzę to. Czasami śmieję się, gdy widzę jak zazdrosna o Niego potrafi być, a jednak o każdym byłym mogłaby opowiedzieć oddzielną historię. I każda z nich byłaby bogata w szczegóły i emocje. Nie dlatego, że są ważne dziś.
Dlatego, że pamięta jak ważne były wtedy.
Widzi restaurację, do której kiedyś została przez jednego zaproszona i opowiada o tym miejscu sobie tylko znaną przeszłość. Ja wtedy dopytuje, zachwycam się Mamą z czasów, których nie znam.
Kiedyś, gdy miała mniej niż 20 lat poznała pewnego faceta. Pod jakimś byle pretekstem zaciągnął ją do pokoju hotelowego, w którym się zatrzymał. Mama bez głębszej analizy poszła za nim. Ten zatrzasnął pokój od wewnątrz tak, że bez klucza nie można było się z niego wydostać, po czym wyrzucił go za okno.
Mama, gdy próbował się do Niej dobrać, niczym Merida Waleczna kopnęła go centralnie w jądra, wyjrzała przez okno odnajdując haczyk, na którym wisiał kluczyk i uciekła z pokoju.
Poźniej się dowiedziała, że jego zachowanie wynikało ze złamanego przez kobietę serca i w ten sposób chciał ukarać inne dziewuchy. (Historia jak z filmu, co? 🙂
Wiem, że mama chce to pamiętać. To ją tworzyło i nadawało treści jej życiu. Było ważne i na swój sposób magiczne.
I tego typu zwierzenia tylko inna kobieta potraktuje tak, jak powinno się je potraktować. Mężczyzna uzna, że to wciąż niezamknięty rozdział.