– czyli nikt nie wmówi Ci, że jesteś „mały”, jeżeli mu na to nie pozwolisz.
KOMPLEKSY OCZAMI DZIECKA
To jest bardzo mądre zdanie: że nikt nie wmówi Ci kompleksu bez Twojej zgody. Nieważne jakimi słowami ktoś zechce Cię „zabić”, bo ostatecznie to Ty zdecydujesz czy cios będzie śmiertelny, czy tylko delikatnie Cię draśnie.
Trudno z tym twierdzeniem się nie zgodzić. Tak po prostu jest.
Tylko to wszystko jest takie piękne w słowach. W rzeczywistości jest już deczko inaczej.
Małe dziecko bowiem widzi kolor biały i mówi, że jest biały. Widzi płaczącą matkę i mówi: moja mama cierpi. Widzi ojca, który go leje i myśli: tata mnie nie kocha, bo bije.
Nie dorabia ideologii do tego, co widzi. Nie rozważa drugiej strony medalu.
W głowie opisuje rzeczywistość dokładnie tak, jak ona wygląda z jego perspektywy.
Więc jeżeli od koleżanki z klasy słyszy, że ma krzywe zęby i jest gruby, a dodatkowo ojciec okłada go w domu pasami, to nie wytłumaczy sobie tych zdarzeń na opak.
A może tatuś chce dobrze, a dziewczynka w klasie się ze mną droczy. Bo przecież kto się czubi, ten się lubi.
MAMO, TATO – POWIEDZCIE MI PRAWDĘ
Zawsze twierdziłam i zawsze będę tak twierdziła, że to rodzice mogą dziecko nauczyć radzenia sobie z kompleksami. One się pojawią – zawsze. Albo będą zahaczały o naszą sferę fizyczną, albo psychiczną.
Nie ma człowieka, który akceptuje w sobie absolutnie wszystko. Ale są ludzie, którzy lubią siebie mimo tych wad. I do takiego stanu trzeba doprowadzić małego człowieka. Żeby widząc swój nie – dość – prosty nos, nie wmawiało sobie, że tak naprawdę jest prosty. Ale żeby twierdziło, że jest piękny. Mimo, że krzywy.
Prawdą jest, że jesteś pięknym człowiekiem. Jeżeli rodzice poświęcą czas i uwagę, by na Twoje pytania odpowiedzieć, z tą informacją wyruszysz w świat.
Tylko, że pytania najczęściej wcale nie brzmią: Mamusiu, jestem piękna? Tatusiu, jestem silny? A inaczej – w języku dziecka. Czasami pochwali się ładną sukienką, czasami powie, że pan z w-fu wyróżnił go za mistrzowski skok w dal.
Czasami przyjdzie do Ciebie zapłakane z nierozwiązanym zadaniem z matematyki. Czasami usłyszy jak do Jego Mamy mówisz, że jest gruba i brzydka.
Całe życie będzie Ci zadawało pytania. 

Jego odpowiedzią będzie Twoja reakcja.
Powiedz mu wtedy prawdę.
JESTEM OKULARNICĄ
Nigdy nie miałam kompleksu z powodu okularów. Czasami złośliwe dupki pokazywali między sobą, że mam podwójne oczy. Ale absolutnie mnie to nie bolało.
Wiecie jak to sobie wytłumaczyłam?
Najfajniejsze dziewczyny w klasie – czyt. najbardziej wpływowe – nosiły okulary. Nikt w szkole im nie dokuczał, nikt nigdy nie zadrwił.
Więc gdy ja zaczęłam nosić okulary, wszyscy mnie chwalili. Te wpływowe dziewczyny też. Okulary były moją namiastką zajebistości. Więc serio – nie miałam powodów, żeby przejmować się docinkami przytępawych chłoptasiów.
Był czas, że nie akceptowałam swojego wzrostu. Bo jestem wysoka. Mam 179 cm.
A że obracałam się w gronie niższych znajomych, to przez to też często się garbiłam. Denerwował mnie mój wzrost. Czułam się jak taka Mamuśka – wielka i nieporęczna.
Z tego kompleksu wyleczyła mnie moja przyjaciółka – Kasia. Nie wiem w sumie czy świadomie.
Pamiętam, że kiedyś zobaczyłam ją w szpilkach i się zachwyciłam. Wyglądała fenomenalnie, mimo (albo właściwie dzięki temu) że jest mojego wzrostu.
Dziś uwielbiam wysokie kobiety w obcasach.
Jest jednak kompleks, z którym nie radzę sobie do dzisiaj. Za każdym razem, gdy coś mi nie wyjdzie, gdy zrobię coś źle, gdy popełnię błąd, uważam, że jestem głupia.
To moje przekleństwo, ponieważ nie liczy się wtedy fakt, ile razy coś mi się udało, ile fenomenalnych rzeczy zrobiłam, że coś osiągnęłam. W tych chwilach w mojej głowie istnieje tylko jedno słowo: głupia.
Nie chcę się przed Wami żalić, że ktoś w którymś momencie popełnił błąd, że ktoś ważny uznał, że jestem głupia i w to uwierzyłam. Nie o to tu chodzi. Chcę Wam jedynie powiedzieć, że dziecko nie wytłumaczy sobie racjonalnie obelgi, skierowanej z ust kogoś ważnego w ich życiu. Nawet jeśli będzie to wierutne kłamstwo.

***

nazwałam swoją córkę downem w złości – mówi jedna z moich znajomych. Jej córka ma w tej chwili nieco ponad dwa latka, więc możliwe, że w przyszłości nie będzie o tym pamiętała.
nie żartuj! – odpowiadam. – Nie mów tak nigdy, nigdy w życiu. – dodaję.
Myślisz, że powiedziałam to specjalnie? Ja już nie mam siły na nią czasami. Nie słucha się mnie, ignoruje to, co mówię. Już nie wiem jak sobie z nią radzić.
Nie mam dzieci. Ale byłam dzieckiem.
I wiem, że każdy z nas jest w stanie wziąć na klatę bardzo dużo. Może poradzić sobie z niejedną docinką czy zwykłym chamstwem.
Ale wiesz kiedy szczególnie łatwo sobie z tym poradzi?
Kiedy tę mądrą myśl, którą zaczęłam dzisiejszy tekst zamieni na inną. Taką:

„Nikt nie wmówi Ci, że jesteś mały, jeżeli masz WIELKICH rodziców.”

Kropka.
Zdjęcie należy do: Rachel.Adams
 

***

Jeżeli nie chcesz, żeby umknął Ci jakikolwiek tekst, który publikuję, polub mnie na fejsie – zaznaczając opcję: „otrzymuj powiadomienia”.