– Wiesz Ula, ja nawet nie wiem czy chcę żeby mój Tomek mi się oświadczył…
– Weź nie żartuj.
– Poważnie. Jesteśmy razem od 7 lat – mówi ona. – W tym czasie byliśmy na wycieczkach łącznie może z 3 – 4 razy. On nigdy nie ma na takie rzeczy czasu i ja staram się to rozumieć. Ale gdyby teraz mi się oświadczył, wiedziałabym. W lot załapałabym, że coś jest nie tak, bo pewnie próbowałby zorganizować jakąś wycieczkę – widzę jak powstrzymuje łzę i ciągnie dalej – ja Tomka znam absolutnie na wylot. On nie potrafiłby zorganizować czegoś, czego bym nie przewidziała.
Kiedyś jeden kolega wkurzył się niemiłosiernie, bo baby w jego towarzystwie przekrzykiwały się historiami najgorszych oświadczyn ever! Powiedział: to podłe z Waszej strony, że Wy tak wszystko oceniacie i krytykujecie. Bo: za mało uroczyście! Za bardzo uroczyście! Za dużo ludzi! Za mało ludzi! Za bardzo intymnie! Za mało intymnie. Łatwo Wam mówić, ale faceci – wbrew temu, co się Wam wmawia – czują. Być może każdy z tych facetów, o których mówicie bardzo przeżywał to wydarzenie. Może je nocami organizował. A Wy co?
Tylko dziamgolicie
Podczas, gdy cała Wasza rola to, z przyklejonym uśmiechem na twarzy, krzyknąć: tak!
Trudno się z tym, co ów kolega powiedział, nie zgodzić. Baby są okrutne. Ale zakładam, że Twoja jest wyjątkowa. Jedyna w swoim rodzaju i że nie zasługuje na słowa, które mój znajomy wypowiedział. Mam rację? 🙂
Ok. Zanim zacznę, słowo wstępu: nie katuj się, jeżeli popełnisz błąd. W tym przypadku naprawdę trudno go nie popełnić. Nie ma uniwersalnego sposobu na oświadczyny, który zadziała u wszystkich kobiet. Więc tutaj go nie znajdziesz. Ale mam całkiem przydatne wskazówki. Weź je, proszę pod uwagę, jak już będziesz planował zaręczyny.

Wiercenie dziury


Jeżeli Twoja kobieta wierci Ci dziurę w brzuchu, sprowadzając wszystkie tematy rozmów do ślubu, to znaczy, że ona tego ślubu chce. TA-DAM! I teraz – możesz w takiej sytuacji postąpić dwojako. Albo udawać, że nie rozumiesz tych sugestii, albo posadzić ją na przeciwko siebie i powiedzieć jaki masz plan.
Bo niektóre kobiety – i teraz musisz się dowiedzieć, czy Twoja wchodzi w skład „niektórych” kobiet – nie prowokują tego tematu, bo chcą Ci zrobić na złość, a dlatego, że żyją w niewiedzy. Niby jest super, niby wszystko fajnie się układa, ale: co dalej?!
Porozmawiaj z nią, powiedz o tym, jak wyobrażasz sobie kluczowe momenty życia. Że np. w wieku 30 lat chcesz mieć pierwsze dziecko – pozwól jej na dostrzeżenie jakichś ram Twojego działania. Jeżeli jest mądra, jakoś się w tych ramach usadowi.
Jeżeli nie jesteś gotowy na ślub, też jej powiedz. Nie możesz przecież robić tego wbrew sobie.

Wycieczka niespodzianka!


Człowieku, jeżeli nigdy nie organizujesz jakichś spontanicznych wycieczek ze swoją dziewczyną, odpuść sobie ten pomysł przy okazji zaręczyn. My naprawdę mamy mózg i potrafimy dodać dwa do dwóch.
A jeżeli tak bardzo zależy Ci na wycieczce (bądź jakiejkolwiek innej niespodziance) przygotuj ją do tego. Zaproś kilka razy na kolację, kup kwiaty bez okazji. Zorganizuj coś zupełnie bezinteresownie. Spraw, żeby się pogubiła i każdy wyjazd w nieznane przestała traktować w kategoriach ewentualnych oświadczyn.

Fajerwerki


Nie wszystkie kobiety marzą o fajerwerkach. Ja wielokrotnie na widok amerykańskich oświadczyn, wycierałam łzę wzruszenia. Bo to takie magiczne, że facet angażuje pół miasta w to, żeby oświadczyć się swojej ukochanej. To jest piękne.
Ale ja sama w życiu nie chciałabym, by Melancholikowi wpadł do głowy taki pomysł.
Mi zależało, by miejsce, które wybrał dla nas obojga coś znaczyło. By było ważne. Gdyby moją reakcję na Jego: wyjdziesz za mnie? obserwowało setki osób, czułabym się zażenowana.
Może Twoja kobieta myśli podobnie.
Dowiedz się, zanim zaprosisz ją do restauracji.

Korzystaj z rad przyjaciółki


Uwierz mi – nikt nie zna Twojej kobiety lepiej, niż jej serdeczna przyjaciółka. Nie chodzi o to, by sprzedała Ci gotowe rozwiązania, ale może będzie w stanie zasugerować Ci jakieś kluczowe fakty.
Że Marcysi marzą się oświadczyny na rynku w Warszawie.
Absolutnie nie w obecności rodziców.
Może w jakiejś dziczy.
To nie wstyd, że tego nie wiesz.

Słuchaj tego, czego nie mówi Twoja kobieta.


Boję się, że ta rada okaże się zgubna dla Was – Panowie, ale dla spokoju własnego sumienia proponuję z niej skorzystać.
Słuchaj swojej kobiety, słuchaj (obserwuj) jej reakcji na tematy ślubno – zaręczynowe. Bo może to wszystko, co do tej pory Ci zasugerowałam, okaże się absolutnie nieprzydatne w Twoim przypadku.
Może Twoja dziewczyna lubi mieć czarno na białym i wolałaby, żebyś wprost – bez zbędnego planowania – zapytał: kiedy się hajtniemy?
Podobno takie kobiety też istnieją.

***

Nie chcesz, by ominęło Cię coś ważnego? Polub mnie na FB:)