Jak to co robić na Teneryfie? To, co zwykle robi się na urlopie w ciepłych krajach… a już na pewno w podróży poślubnej. Wiadomo. Ale powiedzmy, że wczasy są długie, pogoda przepiękna i gdzieś tam w głowie krąży natrętna myśl, że fajnie byłoby zobaczyć na własne oczy czy ta Teneryfa naprawdę jest taka piękna, jak gadajo!

Sprawdziłam i moim zdaniem jest. Więcej – wydaje mi się, że to, co oferuje Wyspa naprawdę jest w stanie zaspokoić oczekiwania totalnie różnych osobowościowo ludzi. Wszystko zamyka się w tym, jak dużą gotówką dysponujemy.
Na Teneryfie spędziliśmy z mężem swój tydzień miodowy. Wybraliśmy to miejsce głównie ze względu na zajebiście zapowiadające się atrakcje, z których bardzo chcieliśmy na miejscu skorzystać. I ja o atrakcjach chcę Wam trochę poopowiadać. 
Zanim to, ustalmy kilka rzeczy: Nasza podróż poślubna miała głównego organizatora, którym była Itaka. W odróżnieniu od wszystkich naszych dotychczasowych wypraw, tutaj w 100% zdaliśmy się na biuro podróży. Gdy w drugim dniu pobytu rezydent opowiadał o wycieczkach fakultatywnych, od razu kupiliśmy wszystkie, które czasowo mogliśmy ogarnąć – łącznie 4 (koszt ok. 400€). Jesteśmy świadomi, że mogliśmy wszystko zorganizować sami i trochę przyoszczędzić, ale szczerze mówiąc, w ogóle nie mieliśmy do tego głowy. W razie co, poniżej wrzucam linki do biur turystycznych na Teneryfie (warto się zorientować jak tam kształtują się ceny):

  • If Activ Tenerife (Adres: c/ Manuel Ravelo nr 1 local 2, 38683 Puerto de Santiago, Santa Cruz de Tenerife, Hiszpania, Telefon:+34 609 95 93 33; strona: http://if-activtenerife.com/),
  • Teneryfa po Polsku (Adres: cc Fanabe Plaza (loc. 334 2 piętro), av Bruselas, 20, 38660 Costa Adeje, Santa Cruz de Tenerife, Hiszpania, Telefon:600 133 700, strona: http://www.wycieczkipoteneryfie.pl/)

A więc pierwsza rzecz – jeśli na Teneryfę głównie jedziesz dla wycieczek (jak my), przygotuj się finansowo. Są stosunkowo drogie, ale naprawdę warte zobaczenia. 

EDIT: Początkowo chciałam w tym tekście zamieścić wszystkie atrakcje, które widzieliśmy na miejscu, ale tekst okazał się masakrycznie długi i nieczytelny. Stąd podział. Opiszę Wam każdą z 4 wycieczek. A na koniec, jeśli będę miała siły, wrzucę kilka ciekawostek o Teneryfie oraz informacji na temat dokładnych kosztów, które ponieśliśmy. Taki na razie jest plan.

Zacznijmy od miejsca, w którym od razu się zakochałam. Od miejsca prawie tak fantastycznego jak Thorpe Park w Anglii (kiedyś muszę Wam o nim napisać!) – Siam Parku.
Ten park wodny – największy w Europie, a zarazem okrzyknięty jako numer 1 wśród parków wodnych na świecie (wg serwisu turystycznego Trip Advisor) położony jest na południu Teneryfy. Poniżej zamieszczam mapę, żebyście mogli wyobrazić sobie wielkość tej wyspy. Barcelo Varadero to hotel, w którym w tym czasie mieszkaliśmy. Jak widzicie, droga do Siam autobusem zajmuje około godzinę. Dla porównania na północ wyspy do Puerto de la Cruz (miejscu, o którym opowiem w ramach kolejnego tekstu) jechaliśmy nieco ponad 2 godziny. Wniosek dla zmotoryzowanych (rozważających wypożyczenie auta)- myślę, że Teneryfę spokojnie można objechać w ciągu jednego dnia. 

siam park

Widok na Siam Park / Photo by: Jose Mesa

Zwróćcie uwagę jak Siam Park różni się od ‚reszty’ Teneryfy. Bo Teneryfa to w większości, a zwłaszcza na południu suche, pozbawione roślinności, powulkaniczne skały.
Druga sprawa, że miejsce to w ogóle nie sprawia wrażenia największego w Europie, prawda? To złudzenie, spowodowane zróżnicowaniem w wysokości terenu. Swoją drogą warto przygotować się na nieustannie przytykające się uszy podczas podróży. 

Niestety nie odważyliśmy się robić zdjęć podczas wizyty w Siam. Oboje z M. zgodnie stwierdziliśmy, że bardziej zależy nam na zabawie, niż trosce o sprzęty, które mogą zostać zachlapane przez zewsząd tryskającą wodę. Jeżeli nie chcesz spotkać się z podobnym dylematem, zaopatrz się w wodoodporny aparat. W tym miejscu bardzo Ci się przyda. 
4386015286_9e1ef3182a_bTower of power / Photo by: Kirsi L-M
fbTower of power / Photo by: Siam Park, facebook
Tower of power / photo by: alux.com
Zjeżdżalni w Siam Parku jest całe mnóstwo. Z jednych korzystasz w towarzystwie kilku osób siedzących z Tobą w jednym pontonie. Są takie, po których zjeżdża się z przerażonym towarzyszem na przeciwko oraz te jednoosobowe. Jedną z nich i chyba budzącą największy strach jest zjeżdżalnia: Tower of power. Choć kolejki do niej są bardzo długie, sama zabawa podczas zjeżdżania rekompensuje długie minuty oczekiwania. Nie wiem czy widać to na zdjęciu, ta zjeżdżalnia jest prawie pionowa. Jej wysokość sięga 28 metrów (ósme piętro) i jest to najwyższa zjeżdżalnia w całym parku.
Oprócz budzących grozę zjeżdżalni, których w Siam Parku jest naprawdę dużo, warto też wybrać się na Siam Beach – sztucznie utworzoną plażę, na której co 30-40 minut pojawiają się ogromne fale, dzięki czemu można poczuć się jak w oceanie. Fale, te sięgają 3 metrów, a ludzi wówczas w wodzie jest tyle, że naprawdę nie trudno kogoś uderzyć, albo coś bezpowrotnie zgubić. Ja, gdyby nie mój Hero, który zareagował w sekundę, zgubiłabym okulary, bo te podczas uderzenia fali, spadły mi z nosa. Aż mnie ciary przeszły na myśl o tym, że reszty wycieczki mogę po prostu nie zobaczyć(!)6226379006_cc47a89e98_bSiam Beach / Photo by: Alberto Varela
sbSiam Beach / photo by: siampark.net

Poniżej kilka zdjęć (i filmików) zjeżdżalni, z których choć raz wg mnie TRZEBA zjechać.

11144973_10153533305038628_9013619052289381006_oShinga / Siam Park, photo by: Siam Park
Shinga to najnowsza zjeżdżalnia w parku. Matko i córko, ile my się nastaliśmy w kolejce, żeby z niej zjechać. Wspinasz się po tych schodach, nagle widzisz zakręt, jesteś przekonany, że kryje się za nim meta. A tam co? Kolejne schody. No, ale jak już byliśmy na dole, to ledwo powstrzymałam się przed tym, żeby stanąć w tej kolejce jeszcze raz. Bo warto. 
11402406_10153483682538628_1078587557079988519_oKinnaree / Siam Park, photo by: Siam Park
333274_302083543158866_1568649708_oNaga Racer / Siam Park, photo by: Siam Park



 

Jedyna atrakcja, z której z racji wieku skorzystać nie mogliśmy, to Lost City – przeznaczone wyłącznie dla dzieci. 
The Lost City / photo by: siampartk.net
No właśnie – czy Siam Park to miejsce odpowiednie dla dzieci? 
Czytałam w internetach, że tak. Pewnie bym się nad tym nie zastanawiała, bo mówiąc szczerze, średnio mnie to interesowało, ale tak się złożyło, że w podróży towarzyszyła nam rodzina z 8 albo 10 letnim dzieckiem. Gdy wymienialiśmy się wrażeniami podczas powrotu do hotelu, mama dziewczynki wyraziła ogromny żal albo wręcz złość, że w Siam Parku nie było atrakcji dla jej córki i że właściwie wszystkie zjeżdżalnie przeznaczone są dla dorosłych. Nie sugerowałabym się jednak za bardzo tym, co kobieta powiedziała, bo tak zupełnie między nami, jej podczas pobytu niewiele rzeczy się podobało. 
Ja dzieciaki widziałam. Latały, skakały i bawiły się prawie tak dobrze jak ja. 
Siam Park w zależności od okresu otwarty jest od 10 do godziny 17.00 bądź 18.00 – (więcej). Osobiście uważam, że warto tam być przed otwarciem, bo wówczas jest jeszcze względnie mało ludzi, dzięki czemu kolejki do zjeżdżalni są krótsze. Wiem na pewno, że na miejsce dojeżdża autobus linii 477. Koszt biletu zależy od odległości. My jechaliśmy ok godzinę – nieco ponad €4. Dla porównania, ta sama trasa pokonana taksówką kosztuje €30.

Ceny, jak widzicie na poniżej załączonym obrazku, bardzo się różnią. W skład niektórych z nich wchodzą koszty dojazdu, są też bilety z wliczonym od razu posiłkiem i tak dalej i tak dalej. Trudno się w tym wszystkim połapać, szczerze mówiąc. Generalnie nas jako zagranicznych turystów interesuje bilet, który w nazwie zawiera „no residente” – w związku z tym, że park wspiera lokalnych turystów, ci z tej atrakcji mogą korzystać w niższej kwocie. I tak, w kolejności: jeżeli jesteśmy dorośli, kupujemy bilet „Siam Park Adulto No residente”, swoim pociechom zaś wybieramy: „Siam Park Niño No residente”.

biletyb
http://tickets.siampark.net/gb/17-one-day-tickets

Ciekawym udogodnieniem, z którego moim zdaniem warto skorzystać jest zakup biletu TWIN TICKET. Umożliwia on odwiedzenie zarówno Siam Parku i parku botanicznego Loro Park w korzystnej cenie. Na zdjęciu poniżej to będą dwie pierwsze kolumny (w zależności od tego, czy interesuje nas wyłącznie bilet, dojazd czy możliwość skorzystania z posiłku na miejscu).

twinc
http://tickets.siampark.net/gb/17-one-day-tickets

Podsumowując, wybierając się do parku pamiętaj o kilku rzeczach:

  • albo zdjęcia, albo zabawa – jeżeli wybierzesz się większą ekipą, możliwe, że uda Ci się połączyć jedno z drugim. Jeżeli natomiast towarzyszyć Ci będzie wyłącznie jedna osoba, to serio – odpuść sobie zabieranie aparatu. Z większości atrakcji korzysta się w parach albo czwórkach. Myślę, że posiadanie jakichkolwiek drogocennych sprzętów, zmniejszy komfort podczas zabawy, tym bardziej że:
  • Teneryfa to raj dla kieszonkowców. Bardzo przestrzegał nas przed tym rezydent Itaki,
  • na miejscu jest szatnia, w której spokojnie można zostawić wszystkie ciuchy i zbędne przedmioty. My po całym parku lataliśmy w klapkach i stroju kąpielowym. No i (ja frajer) w okularach,
  • na zjeżdżalnie możesz wnieść tylko jedną rzecz. Jest nią strój kąpielowy, który masz na sobie. Nic więcej. Więc jeżeli tak jak ja jesteś okularnikiem, koniecznie zaopatrz się w soczewki. Ja w ogóle o tym nie pomyślałam przed wyjazdem, przez co, co chwilę musiałam zdejmować okulary, zostawiać je gdzieś przy leżakach bez opieki, a przez to, wiadomo, miałam mocno ograniczone pole widzenia,
  • do Parku nie można wnosić jedzenia,
  • gdy przejdziesz przez kasy przy głównym wejściu, zostaniesz zaproszony przez fotografa do zdjęcia. Potem to zdjęcie będziesz mógł sobie kupić. Koszt 5 albo 6€,
  • bardzo polecam zakup TWIN TICKET. Być na Teneryfie i nie widzieć obu parków (Loro i Siam), to jak pojechać na galę rozdania Oskarów i nie zrobić sobie selfie z Meryl Streep. Można, ale generalnie bardzo bez sensu.

To tyle jeśli chodzi o mnie, mam nadzieję, że informacje, które przekazałam okażą się pomocne. Gdyby coś było niejasne. warto dopytywać. Na ile mogę, na tyle pomogę. Zachęcam do śledzenia fanpage, zapisów na newsletter, bo tak, jak napisałam na początku – przewiduję publikację jeszcze przynajmniej trzech tekstów o Teneryfie. 

zdjęcie główne: blog.raynatours.com

***

okularnica_scial_media

Strzałka w grafice: Zaprojektowane przez Freepik