Uwielbiam YouTube. W ogóle uwielbiam internet i to, co ludzie potrafią, dzięki niemu przekazać. Uważam, że to jakaś magia, że siedząc sobie w Białymstoku z herbatą w dłoni, mogę ujrzeć skrawek życia osób, które żyją w innym miejscu świata, przeżywają inne niż ja rzeczy, mówią innym niż ja językiem i obserwują rzeczywistość innymi niż ja oczami. 
Są na YouTube kanały, które mnie odprężają, które nierzadko otwierają nowe, dawno zapomniane, szufladki w mojej głowie. Więc tak wchodzę. Oglądam. I chłonę. I dziś chcę pokazać Ci ten fragment YouTube’a. Jednocześnie, w ogóle mnie nie zdziwi, jeśli się okaże, że znasz wszystkie kanały, które polecam.

langusta
Dla wielu z Was niczym odkrywczym będzie informacja, że kanałem, który wprost uwielbiam jest Langusta na Palmie, ojca Adama Szustaka. Pamiętam jak mniej więcej rok temu moja siostra, będąc w Polsce, zaopatrzyła się w kilka płyt ojca Szustaka, co skomentowałam dość ostro, że mnie on denerwuje i w ogóle jak można to słuchać?!!1
Siostra, mądrze odparła wówczas, że być może język, którym operuje nie jest dla mnie i tyle. Być może swoje treści kieruje do innych ludzi, z inną wrażliwością.

Dziś nie jestem w stanie w ogóle pojąć, jak mogłam nie zachwycić się wtedy Langustą. Bo teraz bez wątpienia uważam, że to najlepszy kanał na polskim Youtubie. Bo ojciec Adam mówi językiem cudownie prostym. Nie ma tam żadnego nadymania, takiego, wiecie, kościelnego tonu jak z ambony, że Bóg Cię kocha, bo sobie Ciebie wybrał i umiłował i jesteś jego umiłowanym dzieckiem.
Znaczy, nie zrozumcie mnie źle – w takim mówieniu nie ma nic złego, jeżeli do kogoś to trafia. Do mnie po prostu nie trafia. Ojciec Adam mówi jak do serdecznego kumpla. Jego słownictwo nie jest jakieś nadzwyczaj wycackane. Sam wielokrotnie powtarza, że nigdy nie napisał żadnego kazania, że wszystko co mówi, leci prosto ‚z bani’ (albo serca!).
Stąd może w jego wypowiedziach te – dla wielu rażące – ozdobniki jak: „strasznie lubię/uwielbiam” czy ‚”w sensie”. Choć i tak twierdzę, że to nie może razić, jak obok tego widać twarz tak ciepłą i dobrą jak twarz ojca Adama.
darwin
Kolejnym kanałem, który uwielbiam prawie tak mocno jak Langustę, jest Grupa Filmowa Darwin. Boże, jakie to jest świetne! Uwielbiam nieoczywistość tych filmów. Genialny żart. Grę aktorską. Totalne przygotowanie jeśli chodzi o kwestie techniczne. W produkcjach G.F. Darwin nie ma przypadków. Tam wszystko jest doskonale przemyślane.
Płaczę ze śmiechu przez Fernando Riviera, tarzam się w swoich łzach przez Sławka i Rafała.

To wszystko jest tak fajnie przygotowane, że z niecierpliwością czekam na kolejne filmy. Co prawda, Grupa Filmowa Darwin dość rzadko je wrzuca, ale jak już to robi, to zawsze jest torpeda.

vroobelekk
Miłość do Vroobelka zaczęła się od Snapchata. Nie wiedziałam kim ta nastolatka jest, co robi, a dziś szczerze mówiąc nawet nie pamiętam jak to się stało, że w ogóle zaczęłam ją obserwować, ale muszę przyznać, że od samego początku czymś mnie intrygowała.
Choć znajdujemy się na totalnie różnych etapach życia i teoretycznie to, co Weronika wrzuca na swój kanał, raczej nie jest targetowane do mnie, to za każdym razem, gdy dostanę powiadomienie, że na jej kanale pojawiła się jakaś nowość, wchodzę i oglądam. Mąż często, słysząc z drugiego pokoju jej charakterystyczny głos, krzyczy wesoło: znowu oglądasz Vroobelka?
Może to zabrzmi dziś niezbyt wiarygodnie, ale od początku – a wtedy Vroobelek miał mniej fanów niż ja – wiedziałam, że ta dziewczyna zrobi w sieci szum. Gdy nagrała filmik o Arim, który zamierzała wysłać do Ellen DeGeneres, pomyślałam – wow! Odważna dziewucha, zazdroszczę jej tej odwagi. I śledziłam.
Gdy Ellen w swoim programie pokazała wesoły filmik młodej Polki, podeszłam do męża i powiedziałam – patrz, Vroobelek jest u Ellen!
To, co najbardziej podziwiam w Weronice, jest właśnie ta odwaga. No i intelekt, nie oszukujmy się. 
arlenaa
Podobną genezę ma moja miłość do Arleny Witt. Zaczęło się od Snapchata i vine’ów. Gdy Arlena zdradziła, że będzie prowadziła kanał na YouTube, wiedziałam że będę jej gorącą fanką. Niezależnie od tego, co byłoby jego tematem wiodącym. Bo Arlena jest totalnie uroczą osobą. Jest dojrzała, ale nie przemądrzała. 
Bardzo chętnie z siebie żartuje i robi to w taki nie-do-końca oczywisty sposób. Polecam obadać na Snapchacie!
EDIT: ja tu napisałam jak to Arlena jest och i ach, i jak kocham jej kanał, a tak naprawdę nic o nim nie powiedziałam. Otóż, dla tych co nie wiedzą – Po cudzemu to miejsce w sieci, gdzie się uczymy językaa. I uwaga, bo nie byle jakiego, a angielskiego!! Tak, tak! Właśnie. A pamiętamy przecież, że nie można być idiotą i trzeba się uczyć angielskiego. 
No i te vine’y! Przecież to można oglądać i oglądać non stop! 


kb

No i jest jeszcze Karolina Baszak, którą muszę przyznać znam od niedawna, ale już zdążyła mnie oczarować. Ma ciepły i delikatny głos, który niezwykle relaksuje. W ogóle śmieszna sprawa, bo ten kanał polecił o. Adam Szustak w jednym ze swoich filmów. Powiedział, że to polski kanał na YouTube, który kocha najbardziej na świecie, więc zaintrygowana tym wyznaniem, od razu wyszukałam co to za cud nie z tej ziemi.
Och jak się zdziwiłam, kiedy moim oczom ukazała się seria filmów kosmetycznych, modowych, ulubieńców miesiąca i innych takich wydawałoby się – nie-do-końca kwalifikujących się pod ulubione filmy dominikana kaznodziei. Pomyślałam, że ten kanał rzeczywiście musi być niezwykły, skoro ktoś taki jak ojciec Szustak go uwielbia. No i jest.
Wyobraź sobie, że jedziesz autobusem. Na przeciwko Ciebie siada totalnie atrakcyjny facet/nieziemsko intrygująca kobieta. Jedziecie tak sobie jakiś czas, gdy nagle dostrzegasz, że ta osoba patrzy Ci intensywnie w oczy. Speszona/y odwracasz wzrok w innym kierunku, ale za jakiś czas, kuszona/y ciekawością, spoglądasz w jej stronę jeszcze raz. Ku Twojemu zdziwieniu ta zjawiskowa osoba wciąż się na Ciebie patrzy. Czujesz się tak, jakby zaglądała w Twoją duszę i dogłębnie ją analizowała. Zawstydza Cię to, ale też odrobinę intryguje.
Nie powiem, że czuję się dokładnie w taki sposób, gdy oglądam filmy Karoliny, bo może byłoby to odrobinę przesadzone. Niemniej jednak, gdy myślałam nad tym, jak opisać uczucia, które się we mnie rodzą podczas oglądania jej filmów, ten obrazek przyszedł mi do głowy. Więc chyba coś w tym jest. 
Uwielbiam ludzi, którzy potrafią uwodzić. I nie mówię o tym oczywistym uwodzeniu, takim kwalifikującym się pod flirt, mówię o tym niedopowiedzeniu w głosie, o subtelności w spojrzeniu i zdecydowaniu w postawie. Tym zaintrygowała mnie Karolina i dlatego dziś Ci ją polecam.
Poniżej przepiękna (może jeszcze nie na tę poru roku) piosenka Karoliny. Ach, jakie to jest piękne!

To YouTube, który uwielbiam. YouTube, który kradnie duuuużo mojego wolnego czasu.