Ja wiem, że jest szał na Netflix. Jak wpisałam w google „Netflix – czy warto”, moim oczom ukazały się przynajmniej 3 strony wpisów polskich dziennikarzy i blogerów odpowiadające na zadane pytanie. Któregoś razu, gdy opowiadałam znajomym o tym co lubie w Netflixie, usłyszałam nagle z ust kolegi, który niby słuchał, niby nie, że chyba jesteśmy podsłuchiwani, bo mu nagle wszędzie reklamy Netflixa powyskakiwały na stronach, a przecież nie ma mowy o działaniach remarketingowych, bo pierwszy raz w ogóle usłyszał o tym Netflixie i nawet nie zdążył wygooglać co to takiego.
A więc szał dzikich ciał, jest Netflix i generalnie się dzieje się.
Tym, którzy jeszcze nie zdążyli się ze stroną, w mniejszym bądź większym stopniu, zapoznać podrzucam kilka ciekawych wpisów odpowiadających na podstawowe pytania, które pewnie przyszły na myśl.

Dobra, czyli podstawowe informacje mamy ogarnięte, to teraz pozwólcie, że odpowiem na pytanie co mnie osobiście przekonuje, by przedłużać abonament w Netflix, skoro w sieci jest tyle darmowych źródeł, na których można sobie obejrzeć filmy bądź seriale.

1. Wersje językowe

break

Najważniejsze. Bo ja to powtarzam, jeśli już tracimy czas na oglądaniu czegoś w TV, to lepiej żeby się przy tym choć trochę uczyć. A jak najprzyjemniej uczyć się języków, jeśli nie oglądając przy tym ulubione seriale? Choć możliwość wyboru wersji językowych stanowi bardzo duży powód, dla którego korzystamy z mężem z Netflixa, nie jest powodem jedynym, wszak jest inna, równie fajna strona (w dodatku darmowa), na której możemy sobie włączać do seriali angielskie napisy. Do czasu poznania Netflix, bardzo sobie tamto miejsce chwaliłam, bo choć po drodze wyrzuca mnóstwo reklam, które z uporem maniaka trzeba wyłączać, to jest darmowa i w miarę ładna.

2. Zapamiętywanie miejsca zakończenia

nf
Niby banał, a takie ułatwienie. Ja oglądam kilka seriali równocześnie. Często, po dłuższym czasie nieoglądania serialu, zapominałam na jakim etapie skończyłam. Radziłam sobie z tym, nie powiem, że nie. Albo odznaczałam sobie odcinki na filmwebie, albo zapisywałam w zakładkach ostatnio obejrzany odcinek. Było to wykonalne, ale upierdliwe. W Netflixie istnieje funkcja zapisywania miejsca, w którym zakończyliśmy oglądanie. Tak proste i tak genialne.

3. Szybkie buforowanie, brak reklam, dobra jakość

A więc szeroko rozumiany komfort. Jestem w stanie za komfort zapłacić. Zwłaszcza, że pieniądze, których za ten komfort żąda Netflix, nie są jakieś wygórowane. Z drugiej strony może warto w tym miejscu wspomnieć, że nie mamy w mieszkaniu telewizora. Gdybyśmy mieli, być może szkoda by mi było inwestować kasę w kolejny zapychacz czasu, bo pewnie tym serwis typu Netflix byłby dla mnie wówczas.

4. Przejrzysta i intuicyjna strona internetowa

jtv

Codziennie przeglądam setki stron. I o ile na brzydko wyglądające blogi można przymknąć oko i zwyczajnie skupić się na WAŻNIEJSZYCH niż estetyka kwestiach, o tyle jeśli chodzi o produkty, których wyszukuję w sieci, albo serwisy, które świadczą jakieś usługi, tutaj nie mam litości. Jeżeli strona wygląda jak kupa, to choćby tam sprzedawali albo świadczyli usługi za darmo, nie będę w stanie zatrzymać się na niej dłużej niż kilkanaście sekund – dokładnie tyle, ile generuje kliknięcie tego zbawiennego czerwonego krzyżyka u góry strony.

To są podstawowe rzeczy, za które kocham Netflix. Nie wiem jak długo moje uczucie do tego miejsca będzie kwitło, bo – nie oszukujmy się – nie jest to miłość bezwarunkowa. Aczkolwiek na ten moment, a nieuchronnie zbliżamy się do końca darmowego okresu użytkowania z serwisu, oboje z mężem jesteśmy przekonani, że warto jest abonament przedłużyć. Zalet jest więcej. Są też wady. Szerzej o tym pisze Olga