MLM… za każdym razem, gdy zaczynam pisać na ten temat, w moim sercu rodzi się miliard skrajnych emocji. Mimo upływu lat, nie jestem w stanie myśleć o tamtym czasie jednowymiarowo – że było tylko zajebiście albo tylko chujowo. Bo etap marketingu sieciowego wniósł do mojego życia bardzo wiele i sporo też zabrał. Wielu rzeczy dzięki niemu się nauczyłam (to plus) i kilku oduczyłam (to minus). Poznałam w tamtym czasie wielu fantastycznych ludzi (to plus), którzy w większości odeszli z mojego życia razem z biznesem (to minus).
Zbieram to wszystko sobie do kupy i czasem z MLM-owców się śmieję, a czasem wzdycham do nich tęsknie. Czasem się pozłoszczę, częściej odczuwam wdzięczność. Ale to ja. Ja współpracowałam z fajną firmą, z (w większości) fajnymi ludźmi i wg jasnych, choć niekoniecznie prostych, zasad. Wiem natomiast, że jest cała masa oszukanych przez MLM-owców ludzi. Wiem też, że wiele lat po rozwiązaniu współpracy, wciąż nie mogą do siebie dojść. Bo stracili rodzinę, przyjaciół, najlepsze lata życia, zostali naciągnięci na gruby hajs i generalnie to co dzieje się w ich życiu aktualnie to istna sodomia i gomoria.
Powodów dlaczego MLM można wspominać źle jest mnóstwo. Istnieje podobna ilość warunków, które powinny wpisywać się w rdzeń danego przedsiębiorstwa, aby w ogóle rozważać ewentualną współpracę i nawet mimo ostatecznej porażki, wspominać MLM dobrze.

Transparentność

Nie zaczynaj współpracy tego typu, jeśli od początku wszystkie zasady są niejasne.Masz wiedzieć jak się liczy pieniądze, jaki obrót jest niezbędny, by wygenerować odpowiedni przychód. Czy są jakieś haczyki podczas liczenia.
Plan marketingowy bardzo często przedstawia najlepszy wariant dla potencjalnego współpracownika. Tam zwykle pojawiają się całkiem duże kwoty, które nijak będą miały się do Twojej zarobkowej sytuacji przez pierwsze miesiące czy lata. Usiądź z gościem, który przyprowadził Cię na spotkanie i rozpiszcie sobie realne pieniądze w realnym czasie.
Dowiedz się również co w sytuacji, kiedy pracujesz więcej i efektywniej niż Twój upline (człek, który zaprosił Cię do współpracy). Czy plan marketingowy przewiduje takie sytuacje. Z punktu widzenia logicznego i etycznego powinieneś zarabiać więcej niż on. Jeśli tak nie będzie, nie angażuj się we współpracę z daną firmą. Bo jest to nielegalne.

Legalność

Wielu ludziom MLM kojarzy się z piramidą finansową. Ile ja się nasłuchałam, że ten MLM cały to oszuści i kanciarze, że nabierają ludzi, każą im płacić hajs, a potem zwijają interes i tyle po nich. Piramida finansowa legalna nie jest, a budząca tego typu skojarzenia struktura w danym przedsiębiorstwie powinna zapalić nam lampkę w głowie i sprowokować jej prześwietlenie.
Tylko żeby była jasność – piramida finansowa to nie to samo, co struktura piramidalna przedsiębiorstwa. Bo myśląc tym tokiem, trzeba by pozamykać większość z nich [wink]. Na stronie bankiera jest ciekawy artykuł, który trochę rozjaśnia w głowie jak to z tymi piramidami jest i jak się przed nimi chronić, więc odsyłam.

Lojalność

Jeżeli osoba przedstawiająca Ci plan marketingowy jest nielojalna w stosunku do górnej linii rekomendowania, nie współpracuj z nim. Jeżeli głównym produktem firmy, z którą współpracujesz są środki czystości czy kosmetyki, a Twój sponsor otwarcie przyznaje, że zaopatruje się w Rossmanie, ale poza Wami nikt nie musi o tym wiedzieć, nie angażuj się w współpracę z nim. Jest więcej niż prawdopodobne, że ten biznes się nie uda.
Po pierwsze dlatego, że nikt jeszcze dobrze na kłamstwie nie wyszedł, a w MLMie wszystko prędzej czy później wychodzi na jaw. A po drugie – suprise, suprise – pieniądze w grupie pojawiają się z obrotu towarowego, a nie z księżyca.
Jeśli Mietek kupuje w Rossmanie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że Zdzisiek, który wcześniej pokazał plan Mietkowi też kupuje poza biznesem. Idąc dalej tym tropem myślenia – może się okazać, że ludzie którzy nie zarabiają w biznesie złotówki, uczą Cię jak zarabiać w biznesie tysiące i miliony. No sam widzisz jak to brzmi.

Kto jest autorytetem?

Poznaj ludzi, którzy osiągnęli sukces w firmie, z którą współpracujesz. Ale tak serio poznaj. Odwiedź dom osoby, która przemawia na wielkiej scenie i mówi o wielkich marzeniach. Zobacz jak żyje, prześwietl ją. Nie wierz wyłącznie zdjęciom, które pokazują na seminariach i treningach. To po pierwsze pomoże Ci uwierzyć, że się da, a po drugie ocenisz czy standard życia takiej osoby jest kompatybilny z tym, co sam w takim momencie chciałbyś mieć.

Co jest produktem?

Niezrozumiale dla mnie, bardzo często ignoruje się produkt firmy, twierdząc że tu chodzi o biznes i koncepcję, wg której funkcjonuje firma, produkt natomiast, którego sprzedanie ostatecznie zapewni nam zysk finansowy jest drugorzędny. Myślę, że w ten sposób można myśleć z czasem, ale absolutnie nie w chwili rozpoczynania współpracy.
Gdy wchodzisz we współpracę z daną firmą, jedną z pierwszych rzeczy, którą powinieneś poznać jest właśnie produkt. Czy są nim sztabki złota (true story), czy inwestycje, kosmetyki czy może produkty codziennego użytku.
To ma bardzo duże znaczenie, bo tylko jeśli sam uwierzysz w jakość i sens kupowania danych towarów, będziesz w stanie przekazać to innym. Firma, z którą współpracowałam sprzedawała to ostatnie. Systematycznie wymieniałam więc produkty, w które zaopatrywałam się w cerfurach i innych oszołomach na te, które sama proponowałam w biznesie. Używałam ich, a w konsekwencji uwierzyłam, że ich zakup ma sens. Mogłam to przekazywać dalej. Dziś, po prawie 3 latach od zakończenia współpracy, wciąż w większości zaopatruję się w produkty firmy Amway.
Jak widać, dość mocno w nie uwierzyłam.

Załóż, że nie dasz rady

Trochę to przewrotne twierdzenie i pewnie gros aktywnych przedsiębiorców się ze mną nie zgodzi, ale uważam, że największe zło dzieje się wtedy, gdy wchodzisz do biznesu z podejściem – rozjebię to. Jeśli taki biznes można zbudować w rok, ja zbuduję go w pół. Nie sądzę. Nie w Polsce. Ale to tak między nami.
Och jak drżałam ze strachu, gdy przedstawiałam plan marketingowy takim chojrakom. Wychodziłam ze spotkania przekonana, że ta osoba zadzwoni do mnie jutro (albo nie odbierze mojego telefonu) i powie, że to nie dla niej, że przemyślała, że ogólnie to mnie wspiera i wierzy w powodzenie przedsięwzięcia, ale jednak nie. Zwykle się nie myliłam w tych obawach. Chojracy odchodzą z biznesu najszybciej (albo w ogóle do niego nie wchodzą) – przynajmniej takie mam doświadczenia.
Podejdź do biznesu na spokojnie. Nikt nie każe Ci podejmować decyzji już dziś, teraz natychmiast. Poprzyglądaj się temu, co jest ci proponowane i wówczas zdecyduj. Nie wygłaszaj wielkich deklaracji, to zawsze wygląda śmiesznie.

Ostatecznie to wszystko, co powiedziałam możesz zamieść pod dywan. Bo ja nie zbudowałam biznesu i w sumie nic o tym, jak to zrobić nie wiem.
Cho na facebook! Podobno bywa tam zabawnie. 😉 Twierdzą tak wszystkie moje osobowości.