Zawsze jak zabieram się za tematy związane z Anglią, ciągnie się to jak flaki z olejem. Zaczynam pisać tekst. Zaraz go kasuję, uznając że jest kupą gówna. Potem znowu przymierzam się do pisania; tym razem uzbrojona w kawę i dobrą muzykę. A ostatecznie i tak zwykle kończy się to tym, że zamiast pisać, oglądam filmiki z przesłodkimi psiakami i kotkami w sieci.

Tekst o rozmowie kwalifikacyjnej miałam napisać chwilę po tym jak oficjalnie zakończył się mój etap bezrobocia. Czyli jakieś 8 miesięcy temu.
Wiecie to był czas, że siedziało we mnie sporo emocji i musiałam się tym z kimś podzielić. Jak coś cię tak emocjonuje, to ze zwykłej opowieści o schabowych na obiad możesz stworzyć historię życia.

Moment minął, emocje opadły i przestałam widzieć rozmowę kwalifikacyjną w Anglii jako coś WOW, jako coś specjalnie innego niż to, z czym spotkałam się w Polsce.
Z drugiej strony, jak sama szukałam pracy rok temu, to brakowało mi jakiegoś takiego konkretnego poradnika jak przygotować się na rozmowę kwalifikacyjną w Anglii (nie chodzi o pytania na rozmowie, bo tego akurat jest masa).
Może więc komuś w podobnej sytuacji, ten tekst zwyczajnie się przyda.
Oto więc jestem. Ja i moje całe pięć groszy.

B A C K U P   B A C K U P

Zakładam, że na etapie szukania odpowiedzi na pytanie jak wygląda rozmowa kwalifikacyjna po angielsku, masz już ogarnięte CV i chociaż pięć firm miało szansę się z nim zapoznać. Otóż sprawa wygląda tak – o czym pewnie wiesz z doświadczenia podczas szukania pracy w Polsce – że jak masz umówionych więcej niż 2 interview w tygodniu, to siłą rzeczy podczas spotkania jesteś nieco bardziej pewny siebie. Oczywista oczywistość.

Za granicą pewność siebie zwykle dodatkowo pomniejszona jest o kwestie związane z językiem. No bo w końcu to Twój drugi język, a co jeśli nie zrozumieją co mówisz, albo Ty nie zrozumiesz ich i zaczniesz opowiadać jakieś głupoty?
Sugeruję zamiast pięciu CV, wysłać 25. Dziennie. Zrobi Ci to trochę pewność siebie.
U mnie był taki czas, że miałam chyba z 5 spotkań w tygodniu i na ostatnie dwa szłam na takim wyjebongo, że właściwie w ogóle się nie denerwowałam. Z obu miejsc dostałam ofertę pracy.
Przypadek?

P R E – I N T E R V I E W

rozmowa kwalifikacyjna po angielsku

Dosłownie kilka razy (na kilkadziesiąt sytuacji) darzyło się, bym od razu dostała zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Zwykle najpierw pojawiał się wstępny telefon z pytaniami o tym czego dokładnie szukam, czemu wysłałam CV, jakie jest moje doświadczenie i finansowe oczekiwania.
Przygotuj się na taki telefon. Jeśli wysyłasz dziesiątki CV, stwórz sobie jakiś arkusz z linkami do ofert, na które aplikowałeś. Jeśli paraliżuje Cię rozmowa telefoniczna po angielsku (moim zdaniem jest znacznie bardziej stresująca niż rozmowa twarzą w twarz), możesz zrobić dokładnie to co, w pewnym momencie robiłam ja.

Gdy dzwonił do mnie ktoś z Anglii, mówiłam że za chwilę mam bardzo ważne spotkanie i nie mogę rozmawiać, ale bardzo proszę o powtórzenie nazwy firmy, która się ze mną kontaktuje, bym wiedziała do kogo mam oddzwonić.
To mi dawało kilka dodatkowych minut na przypomnienie sobie oferty danej firmy i ułożenie w głowie odpowiedzi na podstawowe pytania.

I N T E R V I E W

Przeszedłeś etap telefonów i ktoś zaprosił Cię na spotkanie. Yay! Oczywiście nie muszę mówić, że masz wyglądać i się prezentować?
Rozmowa kwalifikacyjna jest to tyle trudna, że w sumie nigdy nie wiesz co powoduje, że pracodawca ostatecznie Cię zatrudnia. To wcale nie musi być ogromne doświadczenie, którym prawie ich zabiłeś, bo przecież wszyscy wiemy, że jak dużo umiesz to możesz dużo wymagać. A to nie wszystkim firmom się podoba. Nie musi to być płynny język, który niczym nie zdradził, że nie urodziłeś się na wyspie. Równie dobrze może to być jakieś jedno zdanie, które spodobało się Twojemu rozmówcy podczas spotkania, może silny uścisk dłoni i wesoły uśmiech, którym powitałeś go u progu drzwi, a może nietuzinkowe zainteresowania, które sprawiły, że na dziesiątki odbytych spotkań, zapamiętał właśnie Ciebie. O albo tkliwa historia o tym, dlaczego w ogóle wyemigrowałeś z kraju.
Pomyśl o każdym z tych punktów.

Pewnie zastanawiasz się również jakie pytania padają podczas spotkań. W moim przypadku praktycznie w każdym miejscu pojawiały się te najbardziej oczywiste. Jak sobie wygooglasz „interview questions and answers” to Ci się pojawi cała lista pytań, więc nie ma sensu tego wszystkiego tu pisać. Zerknij na nie, ale zignoruj sugerowane odpowiedzi. Serio, każdy googla „interview questions and answers”.
Oczywiście weź pod uwagę, że na pewno będą zadawać pytania dotyczącego Twojego pochodzenia – kiedy, czemu i na jak długo wyjechałeś z kraju.

Kończąc, rozmowa kwalifikacyjna po angielsku nie różni się za bardzo od tej po polsku. Jeśli jesteś umówiony na interview z dużym graczem, będzie pewnie trochę bardziej oficjalnie, ale to zupełnie jak w Polsce. Jedna różnica jest taka, że jeśli Twój angielski nie jest płynny, to na starcie masz odjętych kilka punktów w stosunku do innych kandydatów. Myślę, że to istotna wiedza i warto to wykorzystać. Np. korzystając z jakichś dodatkowych kursów w swojej dziedzinie, którymi możesz się pochwalić i ogólnie szlifując „treść” swojego CV.
Jeśli przekona ich to CO mówisz, JAK to powiesz będzie raczej drugorzędne (based on true story).
Ok tyle ode mnie.
Jeśli jest coś, czego w temacie rozmów kwalifikacyjnych za granicą nie jesteś pewny, dawaj znać w komentarzu. Może coś podpowiem.