Zastanawiam się czemu jeszcze nikt się do tego nie przyczepił. A może to ja – z technologią w tyle – nie rozumiem, że są jakieś fenomenalne narzędzia, dzięki którym kręcenie snapów / czy instastories z samochodu jest równie bezpieczne, co jedzenie kanapki stojąc w korku.

Obserwuję kilku influencerów/instagramerow, którzy notorycznie nagrywają instastories w aucie. Czasem – owszem – stojąc w korku wykorzystują okazję, żeby szepnąć swoim fanom trzy grosze na ucho. Ale czasem nie. Wtedy zwykle są w trakcie jazdy autem. Jako kierowca.

Zaraz ktoś powie, że nie róbmy dramy, bo przecież świat widział i wie, że co drugi kierowca podczas jazdy autem robi milion potencjalnie niebezpiecznych (względem siebie bądź innych ludzi) rzeczy i żeby tak ich wszystkich ścigać, to po ulicy nie poruszałby się żaden samochód. Ja wiem, że są ludzie, którzy w trakcie jazdy dzwonią, robią makijaż, piszą smsy, czytają książki, rozwiązują sudoku i pierdyliard innych rzeczy. Tylko to wciąż nie oznacza, że wykonywanie tego wszystkiego jest normalne.

Nie jest. Niezależnie czy robi to twój sąsiad, czy celebrities z pierwszych stron pudelka.

Może ktoś inny pokusi się o argument, że jak masz automat i nagrywasz z opcją ‚hands free‚, to niewiele to się różni od korzystania z GPS. Tylko zamiast Hołowczyca mówi ktoś inny.

Tylko, że no nie bardzo. Bo jesteś w połowie skupiony na drodze, a w połowie na tym, żeby pilnować czasu antenowego i ustawiać kolejne nagrywanko. I jakby okej jeśli chcesz zejść z tego świata w tak durny sposób i zwyczajnie w dupie masz swoje bezpieczeństwo. W myśl zasady, że durnie wyeliminują się sami – nie mam nic przeciwko. Tylko tak się składa, że nie mieszkasz na tej planecie sam i jest więcej niż pewne, że razem z narażaniem swojego życia, narazisz życie Bogu ducha winnej osoby.

I ja się po ludzku na to nie godzę. W dupie mam twój skill w prowadzeniu auta i to jak rewelacyjnie radzisz sobie w sytuacjach podwyższonego ryzyka. Nie obchodzi mnie czy nagrywając instastories trzymasz telefon w łapie, czy masz od tego ludzi. Denerwuje mnie i autentycznie zadziwia, że nikt się przeciwko temu nie buntuje. Jakby problem w ogóle nie istniał.

Wiesz, ostatecznie kiedyś w tym pojeździe  albo milionie podobnych, których kierowcy koniecznie musieli pokazać światu swoje ostatnie chwile, możesz siedzieć Ty. Albo ktoś z Twoich bliskich. Za darmo. Ach nie, przepraszam, za kilka żałosnych wyświetleń w sieci.

 

Daj znać co myślisz w tej sprawie. Jeśli się zgadzasz, udostępnij ten tekst.