Zabawne jak wielu rzeczy nie doświadczamy tylko dlatego, że nie poszliśmy w złym kierunku, co?

 

Są ludzie, którzy doskonale wiedzą czego chcą; tacy, którzy wiedzą czego na pewno nie chcą oraz ci ostatni. Znam ich doskonale. To ludzie, którzy nie wiedzą zupełnie nic. Wybierają jakieś randomowe szkoły, potem studia, zaczynają pracę, która nie sprawa im radochy, a w wieku 35 lat patrzą z żalem za siebie, przekonani, że na nich to już panie jest za późno. Ale gdyby byli młodsi, WSZYSTKO zrobiliby inaczej.

To ludzie, którym z reguły najbardziej współczujemy. I chyba trochę bez sensu.

Każdy z nas miał takiego znajomego albo znajomą, których rodzice podawali za przykład. Znajomych, którym zazdrościliśmy tego, że oni w zasadzie to już wszystko wiedzą. Skończyli fajne szkoły, poszli na zupełnie niezłe studia, teraz mają imponujące prace, fajne żony i całkiem niebrzydkie dzieci. Mamy też pewnie w gronie osoby, które może niespecjalnie wiedziały, w którą stronę iść, ale za to dość oczywistym było, których ścieżek nie wybierać. Ostatecznie, może nieco pokrętnie i z oporami, ale gdzieś tam w końcu dochodzili.

A co z tymi biednymi, zagubionymi duszyczkami, które ani nie wiedzą czego chcą, ani tego czego nie chcą?

Ja bym powiedziała, że to w sumie nie jest taka zła nowina. Bo patrząc na to optymistycznie – skoro nie umiesz odpowiedzieć ani na pytanie co lubisz, ani na to czego nie lubisz, to znaczy, że masz na maksa otwarty umysł na wszystko. No popatrz tylko ile to otwiera możliwości? Możesz na przykład błądzić i się potykać.

Możesz szukać. Możesz zaczynać milion rzeczy i większości z nich nie kończyć.Swoją drogą nie ma nic złego w niekończeniu. Kiedyś myślałam, że to domena słabych. Teraz stwierdzam, że lepiej nie kończyć rzeczy, które nie sprawiają nam radości niż tracić na nie czas. Tylko dlatego, żeby coś sobie czy tam komuś udowodnić.

Możesz co tydzień chodzić innymi ścieżkami, próbować różnych rzeczy. Jeśli nie sprawi ci to frajdy nawet w najmniejszym stopniu, czemu nie rzucić tego w diabły i zacząć coś innego? Na szczęście żyjemy w takich czasach, że internet pęka w szwach od fajnych miejsc, z których możesz się uczyć.

 

Ot na przykład z tych poniżej. Bardzo dużo czasu spędziłam w każdym z tych miejsc i każde z nich bardzo polecam. Zwłaszcza, jeśli Twoje zainteresowania choć w minimalnym stopniu kręcą się wokół IT, marketingu, grafiki czy social mediów.

F U T U R E L E A R N

Masa kursów z różnych dziedzin. To, co podoba mi się w FutureLearn to interaktywność z innymi uczestnikami w formie komentarzy i wymienianie się posiadaną wiedzą. Kursy trwają zwykle po kilka tygodni i raczej w większości przyjmują postać video.
Rewelacyjne miejsce, żeby podszlifować trochę swoje CV, język i może nawiązać jakieś fajne relacje. 😉

 

C O D E C A D E M Y

Kręci Cię IT, ale nie za bardzo wiesz co? Codecademy to rewelacyjny pomysł, żeby niejako sobie w tej głowie rozjaśnić.
To właśnie dzięki tej stronie nauczyłam się lata temu podstaw HTML/CSS, stworzyłam pierwszą stronę internetową i na zawsze porzuciłam pomysł uczenia się języka RUBY.

Moim zdaniem  jest to fajne miejsce, żeby sprawdzić czy IT to coś co w ogóle Cię interesuje. Dlaczego? Ano dlatego, że to kursy na codecademy to potężna dawka wiedzy, którą niemal natychmiast możesz sprawdzić w praktyce. Każda lekcja składa się z trzech sekcji – pierwsza zawiera najpotrzebniejsze informacje na temat zgłębianego tematu i listę zadań, które należy wykonać w sekcji drugiej, by naszym oczom ukazał się jakiś logiczny ciąg znaków – w tym przypadku – widoczny w sekcji trzeciej. No powiedz, że nie jest to pięknie wykombinowane?!

 

E N V A T O

Envato to jedyne płatne rozwiązanie w zestawieniu. Za niecałe 20$ miesięcznie masz dostęp do przeróżnych kursów online głównie związanych z grafiką, programowaniem, albo fotografią (to envatotuts+) oraz do dziesiątek tysięcy profesjonalnie wykonanych projektów graficznych, fontów, zdjęć czy krótkich filmików (to envato elements).
Dostęp do Envato sites to dodatkowy koszt 4$ miesięcznie, za które kupujesz możliwość postawienia swojej własnej strony internetowej. Jak przedstawia informacja na stronie – nie ma konieczności posiadania umiejętności kodowania. Ale to tylko z opisu, bo sama nie testowałam.

No, więc jeśli nie masz za bardzo pomysłu na siebie, albo interesuje Cię kilka skrajnych obszarów i nie wiesz w którą stronę iść, to naprawdę nie jest koniec świata. Zawsze możesz zacząć od kilku rzeczy na raz i sprawdzić, która z nich jara Cię najbardziej. Jest masa fantastycznych stron, za pomocą których możesz rozwinąć swój ukryty talent. Tylko nie bój się go szukać. Nawet jeśli oznaczałoby to, że poszedłbyś w złym kierunku. Bo czasem zły kierunek to najlepszy kierunek!

Cheers!