Trochę z przekory ten tytuł, bo nie podam Ci tu linków, w które warto klikać, żeby szybko i skutecznie znaleźć pracę. Te sobie znajdziesz bez trudu w sieci. Gdy sama szukałam pracy, zapisałam się do tylu serwisów, że moja skrzynka codziennie witała średnio 100 nowych wiadomości. Więc na pewno sobie poradzisz.:)

Ale nie uciekaj jeszcze, bo zanim się już porejestrujesz gdzie trzeba, to ja dwa słowa dosłownie!

Nie znam twojej sytuacji, nie wiem czy coś cię zmusiło do przyjazdu do Anglii, czy była to spontaniczna decyzja, czy chcesz rozwijać się zawodowo, czy liczysz na szybki zarobek i jeszcze szybszy powrót do domu i – wreszcie – czy jest jakiś rodzaj pracy, który chciałbyś wykonywać szczególnie.

COKOLWIEK

Smutną prawdą natomiast jest to, że znaczna część Polaków, którzy przyjeżdżają do Anglii, łapią się tu czegokolwiek. Wiem o tym, bo raz – mam ten etap za sobą, o czym parokrotnie tu wspominałam. I dwa – jeśli pytacie mnie jak znaleźć pracę w Anglii, co ku mojemu zdziwieniu zdarza się naprawdę często, to na moje: a czym zajmujesz się w Polsce, zwykle odpowiadacie: no niby pracuję/pracowałam w księgowości, ale daj spokój, nie liczę nawet na pracę w zawodzie w Anglii. Najpierw chcę podłapać cokolwiek.

I niby nie ma w tym nic złego. Wielu z nas powie, że hej, lepiej na początku przyjechać, trochę finansowo się odbić, a potem ewentualnie poszukać czegoś konkretniejszego, niż siedzieć na dupie przez kilka miesięcy. I jestem pewna, że w przypadku niektórych taki system się sprawdzi, ale wielu niestety wpadnie w ten rytm, ugrzęźnie w miejscu, za którym specjalnie nie przepada tylko dlatego, że z czasem decyzję o zmianie podejmuje się znacznie trudniej.

Któregoś razu na szkoleniu z marketingu poznałam pewną Polkę. Po chwili rozmowy, okazało się, że jej angielski jest rewelacyjny. Powiedziałam jej to, na co ona: mój mąż jest Anglikiem, pewnie dlatego. Czymś ciekawym się tu zajmujesz, dopytuję chwilę później. Eh, nie – odpowiada. Pracuję na magazynie. Kasa się zgadza, po pracy mam spokój i jakoś tak leci już wiele lat. 

Zdaję sobie sprawę, że jest różny popyt na różne zawody i to, że ja zdobyłam pracę w swoim, nie znaczy, że każdy może. Tylko, że praca w Anglii to nie jest wybór między magazynem a swoim wymarzonym zawodem. Jest cały przekrój różnych rzeczy pomiędzy. Ot, ja na przykład dostałam kiedyś zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną do fimy ubezpieczeniowej. Absolutnie nie miałam ochoty się tym zajmować na dłuższą metę, ale pomyślałam – jeśli mnie wezmą, to chociaż ten angielski podszlifuję. Później może będzie łatwiej. Brałam też pod uwagę miejsca takie jak kawiarnie czy restauracje, choć uwierzcie mi – jest mało bardziej znienawidzonych przeze mnie zawodów.. 😉

Zobacz również: Dlaczego nie zostałam kelnerką?

WARTOŚĆ

Druga sprawa, że mam takie wrażenie, że na emigracji znacznie łatwiej przychodzą myśli pod tytułem: nie nadaję się, nie jestem AŻ tak dobra, poprzednie prace to bardziej łut szczęścia, a nie jakieś nadzwyczajne umiejętności. Gdyby w Anglii o pracę było tak łatwo, to Polacy nie pracowaliby na magazynach.

I ja to totalnie rozumiem. Uważam, że tylko ten, kto przeszedł etap szukania pracy za granicą, wie jak mocno podupada poczucie wartości i jak łatwo uwierzyć jest, że się do niczego nie nadaje. Wcale nie trzeba pięćdziesięciu osób, które potwierdzą nasze obawy. Czasem wystarczy jedno zdanie, którego nie zrozumiemy? Jedna odwołana przez firmę rozmowa albo brak oparcia w bliskich.

Piszę o tym, bo wiem, że jeśli szukasz w pracy w Anglii, to pewnie trochę sam się w tym wszystkim gubisz. I trochę jest Ci wstyd, bo myślisz, że sobie nie radzisz. Bo ile powinno przejść się rozmów, zanim z czystym sumieniem powie się ‚dość, sprobowałam wszystkiego!’ I och Boże, jak to ‚dość’ wciąż, mimo naszych ogromnych starań smakuje gorzko.

A może powinnaś iść gdziekolwiek i zarabiać już kasę? A może dać sobie czas na poszukiwania? Czy masz w ogóle ten czas? A może zdecydować się na jakiś wolontariat i pracować za darmo, jeśli finalnie przybliży Cię to do upragnionego celu jakim jest praca w zawodzie.

No właśnie, to pytania, na które nikt nie odpowie za Ciebie. Oczywiście ja bardzo doradzam, by – jeśli masz taką możliwość – dać sobie czas na znalezienie fajnej pracy. Nie w tym sensie, żeby nie decydować się na nic aż w końcu ktoś zatrudni Cię w twoim zawodzie. Absolutnie nie! Uważam że jak najbardziej warto szukać ustępstw w postaci – wolontariatów, pracy, która posłuży wam jako swego rodzaju trampolina do czegoś lepszego, albo jakichś praktyk w zawodzie.

Pamiętam jak kiedyś wybrałam się na rozmowę kwalifikacyjną właśnie na takie praktyki. To się tu nazywa apprenticeship. Firma sztos, znana na całą Anglię, zajmująca się sprzedażą odzieży sportowo-zimowej. Wszystko picuś glancuś, przebieg rozmowy i postawa rekruterów – profeska.

No i na rozmowie ja i dwie młodziutkie Brytyjki. Pamiętam jak momentalnie obniżyło to moje poczucie pewności siebie. Myślałam – co ja tu w ogóle robię? Czego ja się spodziewam? I chociaż domyślałam się, że jeśli chodzi o doświadczenie, to z dziewczynami najpewniej wygrywam, to jednak podczas spotkania skupiałam się wyłącznie na tym, w czym jestem od nich gorsza.

A oferta wcale nie była jakaś rewelacyjna. Raz, że musiałabym codziennie jeździć do pracy około godzinę. Dwa – wypłata bardzo średnia, bo jakieś 9 tysięcy w skali roku. No i jeszcze zakres obowiązków mocno okrojony. No nic o co teoretycznie warto byłoby się bić.

Ale w ogóle nie miało to wtedy znaczenia. Chodziło o to, by być bliżej marketingu. Wolałam zarabiać grosze i w pewnym sensie zaczynać od początku, niż pracować tak, jak pracowałam tu przed laty.

 

Dlatego jeśli w temacie szukania pracy mogę Ci dziś coś poradzić, to chyba najbardziej to, żeby usiąść i przeanalizować: co się bardziej opłaca? Czy praca na magazynie, w której zarobki w porównaniu do kosztów życia będą zupełnie niezłe? Czy jednak skupienie się na rozwoju, nawet gdyby gratyfikacja miała nadejść po wielu miesiącach, może latach?

Przeanalizuj sobie również co, poza oczywistą kasą, w obu przypadkach możesz stracić i zyskać.

 

No i powodzenia w szukaniu pracy! 😉

 

Photo by Tiko Giorgadze on Unsplash