Na pewno wiele razy słyszeliście o Polakach od lat mieszkających w Anglii, którzy tak właściwie to mieli wyjechać tylko na chwilę. Taki plan był od początku – dorobimy się, wybudujemy chatę i wracamy na swoje.

Za granicą jednak z różnych powodów okazuje się, że każde z tych etapów trochę się przedłuża. U jednych pewnie to kwestia finansów, drudzy zapuścili korzenie i z czasem trochę trudniej je wyrwać, a inni zwyczajnie polubili życie w Anglii i tak jakoś niespieszno im wracać.

Moim zdaniem Anglia bardzo zyskuje po czasie. Nie jest to jeden z tych krajów, do których lecisz na tygodniowe wakacje i zachwycasz się tym, jak pod wieloma względami niezwykłe jest to miejsce. Parokrotnie z ust znajomych, którzy raz na jakiś czas odwiedzają Wielką Brytanię, słyszałam: ja nie rozumiem co w tej Anglii takiego jest, że ludzie decydują się tam zakładać rodziny. Ot kraj jak to kraj.

Ja trochę rozumiem.
Bo tu się fajnie żyje po prostu. Z oczywistych powodów – jak dostatnie życie i komfort psychiczny z tego wynikający i kilku innych, za które lubię to życie w Anglii.

 

Nigdzie w takim tempie nie nauczyłam się języka

I nigdzie nie czułam się tak komfortowo używając go.

Jest fajna pogoda


A wieczorami pachnie jak we Włoszech. Zaskakujące co? Oczywiście nie jest to norma dla każdego miasta w Anglii i każdej pory roku.

Odkąd tu jesteśmy, pogoda w Manchesterze nas nie zawodzi. Lata nie są parne i duszne – choć podczas ubiegłych wakacji kilka razy włączaliśmy wiatrak w domu, przyznaję. Jesienie nie są deszczowe i ponure. Wiosna – póki co jedna – była przyjemnie rześka, a zimy – choć raczej bez śniegu – pozbawione są tej chlapy, na której widok nic tylko depresja…
Bywa brzydko oczywiście, ale na szczęście tylko bywa.

Albo mamy takie szczęście, że przez dwa ostatnie lata jest tu ładnie, albo – co bardziej prawdopodobne – pogoda w Anglii się poprawia. Nic tylko przyjeżdżać.

nie trafiam na służbistów

Jest korek a Ci się spieszy i chcesz wyskoczyć z autobusu. Jest więcej niż prawdopodobne, że kierowca chętnie otworzy Ci drzwi, byś resztę swojej drogi mógł sobie spokojnie dobiec ;D
Wiele razy zdarzyło mi się, żeby kierowca wypuścił mnie z autobusu w innym niż przeznaczone do tego celu miejscu albo poczekał, gdy odjeżdżając z przystanku, zauważyl że biegnę.

Inna sytuacja – bank. Świeżo po przyjechaniu do Anglii wybrałam się do lloydsa wyrobić nową kartę do bankomatu (na starej miałam panieńskie nazwisko i chyba też była już nieważna). Wg procedur powinnam była przynieść przetłumaczony na angielski akt zawarcia związku małżeńskiego. Na szczęście nie trafiłam tego dnia na służbistę.

Może to tylko szczęście.

Możesz przechodzić na czerwonym świetle

Przechodzenie na czerwonym świetle w Anglii to totalna norma. Dopóki nie wchodzisz kierowcy pod koła i nie powodujesz niebezpieczeństwa na drodze, nikogo to nie rusza.
Nawet stojącej nieopodal policji.

Ekspedientki w supermarketach są super

Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam to że ekspedientki czy ekspedienci są tu na maksa sympatyczni. Pogadanki przy kasie w supermarkecie to coś absolutnie normalnego. Często ma się wrażenie jakby rozmawiało ze sobą dwoje ziomków, którzy przypadkiem spotkali się na ulicy.

I serio w nosie mam na ile te uprzejmości są szczere. Jeśli ktoś traktuje mnie z serdecznością, to tylko to się liczy,. Pod nosem może sobie myśleć co mu się żywnie podoba.

Różnorodność

Ludzie są kolorowi. I nie mówię tylko o kolorze skóry. Mam na myśli taką barwność między mieszkańcami. Kolorowe włosy, dres i szpilki? 70 latki ubierające się tak, że niejedna 40 latka pół dnia zastanawiałaby się czy jej tak wypada.
Ludziom totalnie wisi to jak postrzegani są przez innych. I mega mi się to podoba.

 

Najbardziej to nie chcę, żebyście czytając tekst, myśleli, że to jakiś rodzaj porównania do Polski. Ot po prostu wyszczególniłam za co między innymi lubię Anglię.

Oczywiście nie patrzę też na ten kraj przez różowe okulary. Są rzeczy, których w Anglii nie lubię. Czasem nie znoszę wręcz. Ale nie o tym dziś. Może kiedyś.

Interesują Cię tematy związane z Wielką Brytanią? Może coś szczególnie Cię nurtuje? Sprawdź zakładkę Wielka Brytania, albo napisz do mnie na urszula [at] okularnica.com