Edynburg odwiedzamy w maju. Stwierdzamy, że pogoda na zwiedzanie o tej porze roku będzie idealna. Później okaże się, że mogłaby być lepsza.

Jako środek transportu wybieramy autobus. Nie jest to rozwiązanie najbardziej komfortowe z możliwych, ale bez wątpienia jest to rozwiązanie najtańsze z możliwych. Za bilet w dwie strony płacimy po ok £20. Dla porównania za pociąg (w chwili, w której decydujemy się na zakup, a więc jakieś 2 miesiące przed wyprawą) zapłacilibyśmy ok £130.

Bilety sprawdzam i kupuję przez tę stronę.

 

Wybieramy wczesną godzinę wyjazdu, tak by w Edynburgu być przed południem. Jest kilka kluczowych miejsc, które każde z nas chciałoby zobaczyć. Edinburgh Castle, Artur’s Seat i The Real Mary Kings Close. Całą resztę rzeczy zamierzamy rozplanować wokół tych miejsc.

W jednym z Holiday Inn szybko udaje nam się znaleźć nocleg. Szczęśliwie – w samym centrum miasta, dzięki czemu pomysł zobaczenia wszystkich naszych podróżniczych celów w Edynburgu w ciągu dwóch dni zaczyna nabierać jakichś sensownych ram. Za jedną noc w trzyosobowym pokoju płacimy £177.

PIERWSZY DZIEŃ

W Edynburgu jesteśmy o 11. Piekielnie głodni lecimy do maca na maca. ;D Po posileniu się zmierzamy w stronę Royal Mile, by jak najszybciej wczuć się w ten szkocki klimat. Pierwsze wrażenia? Edynburg to niezwykłe czyste i przyjemne dla oka miasto. Drugie – na każdym, każdziutkim kroku sprzedają takie same czapki, szaliki i kaszmir.

W ogóle mam wrażenie, że na Royal Mile poza sklepami z czapkami, szalikami i kaszmirem oraz kilku restauracji, nie ma nic więcej.
Po drodze do centrum mijamy Scott Monument. Cykamy kilka zdjęć i lecimy dalej. Nie wchodzimy na górę.

Więcej: Scott Monument

O 13.00 wchodzimy do The Real Mary Kings Close – jedynej zachowanej w Edynburgu XVII-wiecznej ulicy. Podobno trochę mrocznej. Trochę – jak się później okazuje.
Bilet rezerwuję wcześniej online.

Więcej: The Real Mary King’s Close
Cena za dorosłego: £15.95

Po rozkosznej godzinie w podziemiach miasta, kierujemy się do Holyrood Park, na Siedzenie Artura 🙂
Po drodze mijamy St. Giles Cathedral, conajmniej 5 szkockich grajków i Patisserie Valerie, w której zatrzymujemy się na ciastko z kremem 🙂 Bardzo dobre ciastko z kremem!

Na Arthurs’ Seat docieramy ok godziny 17. Słońce powoli chowa się za horyzontem, a ja myślę sobie, że to idealna pora dnia na obserwowanie tych zmieniających się kolorów w krajobrazie.

Edynburg - Arthur's Seat

Następnie, prawdopodobnie ok godziny 19-20, docieramy do the Devil’s Advocate, gdzie zajadamy się przepysznymi daniami. Decyduję się na duszoną wołowinę z pieczonymi ziemniaczkami i karmelizowaną marchewką. Wszystko zapite cyderkiem oczywiście.
Niebo w gębie.

DRUGI DZIEŃ

O 11.00 meldujemy się na Zamku. Za £17 wykupujemy pół godzinny wykład z historii na temat tegoż jakże ważnego miejsca.
Trochę głupio być w Edynburgu i nie wejść na zamek, ale szczerze mówiąc w ogóle mi się tam nie podobało.

Więcej: Edinburgh Castle
Cena:£17.50

Następnie udajemy się do Calton Hill, gdzie spędzamy prawdopodobnie ok godzinę, po czym lecimy na szybkiego burgera do Burgers and Beers Grillhouse. Mąż twierdzi, że serwują tam najlepsze burgery w Edynburgu, ale nie wiem na ile można mu wierzyć, skoro jadł tylko jednego w tym miejscu.
No dobra, nie mogę zaprzeczyć, żarcie było niezłe.

Objedzeni i nieco senni wyruszamy na pieszą wycieczkę do Dean Village – urokliwej wioseczki położonej jakieś 2 kilometry od centrum miasta.

Wycieczkę po Edynburgu kończymy o 21.

Kilka przemyśleń:
1. Edynburg po angielsku wymawia się Edinbra, nie Edinburg.
2. Dwa dni w Edynburgu to wystarczająco dużo czasu, żeby zobaczyć większość ‚kluczowych’ dla miasta miejsc.
3. Jeśli większość trasy zamierzasz pokonać pieszo to zaopatrz się w wygodne buty albo cierpliwe towarzystwo.
4. Edynburg jest przepiękny. Totalnie warty odwiedzenia!
5. Jeśli zamierzasz jako środek transportu wybrać busa, to ja mocno polecam wybrać bardzo wczesne albo bardzo późne godziny.
6. Łączny koszt wycieczki, w naszym przypadku, to ok £250 na głowę. Wchodzi w to jedzenie, transport (pociąg i 2x uber), ‚atrakcje’ i nocleg. Więc wydaje mi się, że to całkiem ok wynik.