Uwielbiam ludzi. Fascynuje mnie różnorodność tego jak reagujemy na te same sytuacje, w jaki sposób radzimy sobie w momentach stresowych i jak na nasze decyzje i zachowanie wpływają słowa i postawa innych ludzi.

O, zauważyliście np. kiedykolwiek, że osoby, które czasem uważamy za swoje guru jeśli chodzi o pewność siebie czy przebojowość, w obecności ichszych guru tracą nagle grunt pod nogami i za nic w świecie nie idzie odnaleźć w nich tej lekkości i poczucia humoru, którymi normalnie tak eksponują. Ciekawe, prawda?

Ale dziś nie będziemy hejtować zachowań. Przeciwnie, zdradzę jakie cechy w innych ludziach mnie intrygują i które z nich podziwiam.

Oczywiście nie są to wszystkie cechy, zaledwie ich maleńki procent. Ani ja nie mam czasu, żeby tu się rozpisywać nie wiadomo jak, ani ty, jak zakładam, nie masz tyle czasu, żeby to wszystko czytać.

Kilka tylko. Takich… wiecie!

ASETRYWNOŚĆ

Coś czuję, że jeśli przyjdzie mi kiedyś być mamą, to będę jedną z tych, które zaraz po ukaraniu dziecka, zacznie je pocieszać, przepraszać i cofać wszystko co przed chwilą postanowiła. I jeszcze w ogóle całą tę winę wezmę na siebie. Na stówę!

Brak mi asertywności, przyznaję. Bardzo mocno biorę do siebie uczucia innych i nierzadko zdarza się, że robię coś wbrew sobie, byle tylko drugiej stronie nie było przykro. Zdarza się więc, że zamiast jak normalny człowiek powiedzieć: och nie, nie potrzebuję tego wielkiego dywanu, który przecież nawet nie zmieści się w moim pokoju, mówię: ach daj, co masz wywalać. Najwyżej przeleży u mnie całe lato, a potem pomyślę co z tym zrobić.

Nie chce nikt dywanu może? Nowiutki taki, prawie nie tknięty.

Większość swoich nieracjonalnych zachowań tłumaczę tym, że mam dobre serce, ale dupa tam, jestem po prostu straszną pierdołą i tyle.

UMIEJĘTNOŚĆ MÓWIENIA: TAK

Znacie ludzi co to jak zaproponujesz im coś w ramach grzeczności, odpowiedzą: a chętnie, chętnie?

Na maksa podoba mi się w ludziach ta prostota myślenia – jeśli ktoś mi coś oferuje i jeśli akurat się zdarzyło, że mam na to coś ochotę, to to wezmę. I nie będę rozkminiał, czy to dla kogoś kłopot, czy nie. No bo skoro oferuje, znaczy że zakłada również, że może to dla niej znaczyć jakiś dodatkowy wysiłek.

Oczywiście nie traktujcie tego zero jedynkowo. Nie chodzi o to, że propozycja zrobienia kawy przez znajomego to jakaś wielka sprawa i aktem niezwykłej odwagi jest w moich oczach powiedzenie: chętnie się napiję. Ale dodajmy do tego jakieś większe spotkanie, gdzie generalnie wszyscy obecni zachowują się względnie cicho, a ty właśnie się zorientowałeś, że kawa, którą pijesz nie jest tak mleczna, jak miała być. No ja bym pewnie siedziała cicho i piła tę niezbyt smaczną kawę, coby nie robić problemu, podczas gdy ktoś inny zwyczajnie poprosi o naprawienie zaistniałej sytuacji. 🙂 No i to właśnie mi się podoba.

NIEROZKMINIACTWO

Taki ogólny życiowy chill i bardzo proste ocenianie rzeczywistości. Intrygują mnie ludzie, którzy nie skupiają się na pierdach i nie zawracają sobie głowy błahostkami. I to w temacie drugiego człowieka – jak kto był ubrany, co powiedział, jak powiedział. ile błędów przy tym popełnił i jak krzywo na mnie spojrzał i w temacie autorefleksji. Fajnie być świadomym siebie, ale też bez przesadyzmu.

ZERO-JEDYNKOWOŚĆ

Trochę podziwiam, trochę nie znoszę. Nie chodzi mi oczywiście o takie skrajne umysły, które nie zakładają marginesu błędu w swoim myśleniu. To nie jest godne podziwu, to jest bardzo smutne.

Chodzi mi raczej o takie prozaiczne rzeczy. Na zasadzie – albo mi się coś podoba, albo nie. Ten projekt jest dobry, albo nie. To zachowanie było w porządku, albo nie. Nie analizowanie, że istnieje milion zmiennych i to trochę zmienia postać rzeczy. I nagle się okazuje, że to co było białe, nagle jest czarne.

UPIERDLIWOŚĆ

Och jak podobają mi się ludzie, kierujący się domeną: zesram się, a wszystkiego się dowiem. Choćbym miała dostać odznakę najbardziej upierdliwego klienta dnia, wyciągnę z tej babki wszystkie informacje.

Coś nie jest do końca jasne? Będę pytała tak długo, aż będzie jasne. Nawet jeśli miałoby to oznaczać, że spędzę na telefonie, czy czym tam, pół dnia i ktoś pomyśli, że jestem głupia jak but, skoro nie kumam.

Podoba mi się w innych to ludziach to, że dociągają rzeczy do końca i nie rezygnują ze swojego celu, gdy na ich drodze stanie jakaś gruba baba w okularach, myśląc: hej, aż tak mi nie zależy.

NIESTANDARDOWOŚĆ

To to chyba w ogóle moje ulubiona cecha. Uwielbiam ludzi oderwanych od schematu. Takich, którzy zwykle zachowają się zupełnie inaczej, niż mogłabyś przypuszczać. Uwielbiam rozmawiać z takimi osobami, bo ich punkt widzenia – nawet jeśli nie do końca zgadza się z tym, co sama uważam na dany temat, zawsze coś wnosi i otwiera mi oczy na coś, czego wcześniej w ogóle nie brałam pod uwagę.

No, to tak z grubsza. Co ciebie intryguje w ludziach?