Nie mam więcej niż 10 lat. Mama ubiera mnie i moją siostrę w nowe, świąteczne kreacje. Mówi, że za chwilę wychodzimy do wujka. Nie wiem skąd, ale wiem, że gdy wrócimy, nasze prezenty będą już czekać pod choinką.

Tego dnia dostaję szafkę z całym ekwipunkiem dla lalek barbie. Jest cała różowa i śliczna tak, że sama jej sobie zazdroszczę. Siostra dostaje samochód dla lalek z dużym bagażnikiem, w którym mieści się plastikowy koszyk wypełniony po brzegi naczyniami i jedzeniem.

W dużym pokoju stoi wielka chomika. Pięknie przybrana. Tata przychodzi z pracy, cały odładowany zakupami. Daje nam reklamówki świąteczne Wedla i tony słodyczy i owoców do podzielenia między nas, a kuzynostwo.
Czuję zapach mandarynek i orzeszków ziemnych w łupinie.

W mieszkaniu jest chłodno, mama przenosi jedzenie na balkon, bo w kuchni nie ma już miejsca. Krzyczę, żeby zamykać te drzwi, mama odburkuje, że gówno to i w lecie marźnie. Siostra w tym czasie nuci pod nosem kolędy i ozdabia choinkę. Tata stoi obok i rozplątuje lampki. Kilka z nich nie świeci.

W owym czasie wyszło rozporządzenie… – słyszę i ukradkiem zerkam na brata. Najpierw jednego, potem drugiego. Nie wiem czemu, ale moment czytania sprawia, że wszystkim nam trudno powstrzymać śmiech. Mama stara się nie patrzeć nikomu w oczy, młodszy brat tylko szuka drugiego śmiałka, który razem z nim zacznie śmiać się w głos. Babcia chyba widzi to poruszenie, ale patrzy na nas z dezaprobatą.

Ho ho ho! Słyszymy. Czekamy na ten moment, to atrakcja wieczoru. Nagle do salonu wchodzi mikołaj. A właściwie jego niezmierzona pomoc – Pani Mikołajowa. W skrócie – mama przebrana za mikołaja. Śmiejemy się. Część nagrywa telefonem, część z babcią na czele – patrzy i chłonie moment.
-mikołaj mnie tu wysłał, bo mówił, że tu są grzeczne dzieci. Czy jest tu jakiś elf co mi pomoże rozdawać prezenty?

Kocham święta. Uwielbiam ten magiczny czas, a będąc na emigracji chyba doceniam go jeszcze mocniej. Oczekuję świąt i dziękuję z całego serca, że mam te święta z kim dzielić.

Photo by Kieran White on Unsplash