Szalenie podoba mi się rzeczywistość, w której Netflix nie jest jedyną platformą vod. Wciąż jest platformą, która totalnie wyprzedziła wszystkie inne serwisy tego typu, niemniej jednak powoli zaczynamy dostrzegać na horyzoncie jego konkurencję. I bardzo dobrze!

Side note: w ogóle to mnie mega dziwi, że nikt nie próbował doganiać Netflixa wcześniej, kiedy jeszcze nie mieli tak bardzo rozbudowanej bazy filmów i seriali. Teraz chyba tylko idiota mógłby się pokusić na wyścig z liderem.

No i właśnie. Skoro o idiotach mowa – słyszeliście o Apple TV + ? 🙂

Apple TV + to serwis do oglądania filmów i seriali dedykowany posiadaczom iPhone, Maca/Macbooka czy iPada.

Obecnie, w ramach promocji (jeśli któreś z tych sprzętów kupiłaś po wrześniu 2019 roku) załapujesz się na darmową roczną subskrypcję serwisu. Myślę, że marketingowo jest to genialne posunięcie, bo baza filmów i seriali na tym etapie jest naprawdę bardzo ograniczona i nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek miał powód żeby przedłużać subskrypcję z miesiąca na miesiąc. Rok to wystarczająco dużo czasu na to, aby rozbudować serwis, a jednocześnie zebrać zacne grono użytkowników.

Apple TV plus

Ja korzystam z serwisu w ramach promocji. Ogólnie to apka wprowadza trochę w błąd bo jak już się zarejestrujesz to widzisz również filmy i seriale oferowane przez iTunes. Przeglądając więc bazę uciszyłam się na widok Harrego Pottera (don’t judge me!), The Office US, które aktualnie oglądamy dzięki VPN, czy paru innych tutułów. Jak się zdziwiłam, gdy po kliknięciu na którykolwiek z nich zobaczyłam cenę kupna i wypożyczenia..

Wkurzyłam się, bo myślę – hola, to dostaję roczną subskrypcję, ale i tak mam za to wszystko jeszcze płacić?! Potem pomyślałam, że to w sumie nawet typowe dla apple, gdzie nie dość że bulisz gruby hajs za sprzęt to jeszcze na takich drobnych rzeczach cię ujebują na maksa.

Apple TV plus

Później się okazało, że z tymi wnioskami trochę się zagalopowałam, bo filmy i seriale na Apple TV + są jednak za darmo. Jest ich chyba z 10 w tym momencie, ale tak – wszystkie są za darmo. Sprawdziłam;)

Nie będzie odkrywczym, gdy powiem że nie opłaca się subskrybować serwisu jeśli nie korzystasz z rocznej promocji. Z drugiej strony będąc fair w stosunku do serwisu – jestem pod wrażeniem jakości tego co do tej pory obejrzałam. A jest to – The Morning Show, Servant i część Truth be told. Wszystkie naprawdę, naprawdę dobre.

Szybko o każdym z nich:

The Morning Show

Gwiazda popularnego programu śniadaniowego zostaje posądzona o mobbing i wykorzystywanie seksualne, którego dopuścił się na jednej z pracownic. Tak poznajemy postać Mitcha Kesslera – cudownie granego przez Steve’a Carella. Jego telewizyjna partnerka Alex (Jennifer Aniston) długo nie może się z tego otrząsnąć. W pewnym momencie i za sprawą kilku nieoczywistych wydarzeń stanowisko co-prowadzącej oferuje znanej z pewnego virala dziennikarce – Bradley. 

 

Servant


Młodzi rodzice zatrudniają nianię do swojego kilkumiesięcznego synka – Jericho. Leanne, bo tak ów niani na imię nie wzbudza jednak zaufania głowy rodziny – Seana. Nie pasuje mu jej ponury sposób bycia i mroczność, którą w niej dostrzega. Jeszcze bardziej natomiast przeszkadza mu sposób w jaki dziewczyna podchodzi do opieki nad dzieckiem. Jest miła, ciepła, śpiewa mu piosenki i zwraca się do niego tak, jakby dziecko ją rozumiało. Dziwne, biorąc pod uwagę, że ów dziecko to lalka. 

 

Truth be told


Jest rok 2000. W pewnym mieście w USA dochodzi do brutalnego morderstwa. Pewien mężczyzna – mąż i ojciec – zostaje napadnięty we własnym domu i kilkukrotnie dźgnięty nożem. Winą obarczony zostaje 17-chłopak, który według jednego ze świadków widziany był w noc napadu. Kara – dożywocie. Od zbrodni mija 19 lat, Poppy – ówczesna dziennikarka New York Times zaczyna kwestionować decyzję sędziów (mimo że wówczas za sprawą kilku artykułów, które napisała dość mocno się do niej przyczyniła.) 19 lat po zbrodni Poppy zastanawia się czy za kratami nie siedzi niewinny człowiek. A jeśli tak – kim jest morderca i jaki był jego powód?

 

Słuchając: