Dostałam powiadomienie o wystawieniu faktury na domenę. Hosting opłaciłam kilka miesięcy temu, bo akurat wyskoczyła mi jakaś promka i pomyślałam, że szkoda nie skorzystać. Domenę też przedłużę. Jak co roku. Niemniej jednak zawsze na tę okoliczność przechodzi mi przez myśl, że po co? I dla kogo?

I szczerze nie znam odpowiedzi. Przepraszam tych, którzy jeszcze tu zaglądają, ale prawda jest taka, że od dawna dla was nie piszę. Od dawna nie interesuje mnie czy tego bloga ktoś czyta czy nie. Od dawna nie zaglądam w statystyki bloga, nie wysyłam newsletterów i nie wchodzę na społecznościówki.

Od dawna nie traktuję tego bloga jako sposobu na zarobek. Choć oczywiście marzyły mi się lata temu wielkie kontrakty z firmami. Meh..

Po co więc piszę. I dla kogo, bo gdyby twierdzić, że dla siebie, to mogłabym te teksty umieszczać gdzieś w szufladzie. I wrócić do nich raz na jakiś czas. Wydaje się prościej niż wydawać 200 zł rocznie na domenę i na serwer.

Piszę, bo kurde nie umiem nie. Jakby prześledzić aktywność na blogu, to jawnie widać te momenty, kiedy mnie aż nosi, by pisać. O, teraz mnie nosi. W ciągu dwóch ostatnich miesięcy pojawiło się tu więcej tekstów niż w całym roku. Zaraz nastanie taki moment, że znowu mi się odechce i przestanę się tu pojawiać na ileś miesięcy.

To, co w blogowaniu mnie trochę irytowało, to social media właśnie. Ta taka presja, żeby być wszędzie, bo przecież czytelnicy są wszędzie. To ciśnienie, by każdy z kanałów traktować trochę inaczej. Na instagramie zatrzymać oczy. Facebooku – serce. Twitterze – mózg.

Obok tego dobrze by było rzucić raz na jakiś czas newsletterem. Żeby nie zapomnieli.

Ja jestem chaos. Ja nie lubię takich uporządkowanych strategii. Nie lubię planów (no chyba że w pracy, joł!) Ja lubię pisać wtedy, kiedy mi się kurde chce. A nie wtedy kiedy wypada. Bo Facebook mi przypomniał, że byłam cicho od kilku tygodni.

Zdjęłam z siebie ten ciężar zarządzania. I nagle chcę tego bloga prowadzić. Chce mi się publikować. Bez spiny i totalnie bez strategii. Bez niczego.

Więc chyba jednak dla mnie. Bo mi się chce.

Słuchając: