Czy kiedykolwiek znalazłaś się w takim punkcie swego życia gdzie nie widziałaś celu? Miejsca do, którego zmierzasz? A może zawsze widziałaś określony punkt na horyzoncie i nie masz pojęcia o co mi tutaj chodzi. Jeśli masz to drugie to ten tekst nie jest przeznaczony dla Ciebie.

Ja w swoim życiu miewam notoryczne braki celu. Czasami sobie myślę, że fajnie by było zmienić to czy tamto. Ale bez konkretnego zarysu co by to miało być. No bo zmieniać pracę, ale na jaką?? Wyjechać gdzieś indziej, ale gdzie? Zdobyć dodatkowe kwalifikacje, ale jakie? I tak mogę bez końca. W moim małym życiu roi się od niedookreśleń… wszystko jest rozmazane, jestem bo jestem. Funkcjonuję bo trzeba. Czasami czuję się jak rozjechana żaba (to jest ten czas). Niby jest dobrze, ale. Mam cudownego mężczyznę u swego boku. I niby człowiek powinien być taki szczęśliwy, pełny…no bo przecież. Jak to my kobiety marzymy jak jesteśmy singielkami: No jak już ten facet się pojawi, to będę taka szczęśliwa. I co?? No jesteś szczęśliwa, przez pierwszy okres. Uśmiech nie schodzi z twarzy, serce szaleje, itp. A potem zaczyna znów czegoś brakować. Znów rodzi się w nas pustka.

I pytamy: No ale jak to tak? Skąd ta pustka? Skąd ta samotność? Dlaczego czuję się tak samotna jakbym była jedynym człowiekiem na ziemi? Pragnienie duszy! Jest jak pociąg, który zmierza do celu. Stacja: miłość. Stacja: czułość. Stacja: troskliwość, stacja: bycie zauważoną. I tak można bez końca…Często jak widzę jakiś pociąg i nie mam pojęcia dokąd gna to tak jakbym widziała wnętrze swojej duszy. Jest w niej jakieś pragnienie, jakiś cel obiera ale nie bardzo wiem którędy do tego celu.

Często nie wiem o co mi chodzi? Niby jest dobrze, a tu gwóźdź samotność. I pragnienie by ktoś tą samotność wypełnił. By zajechać na jakąś stację i wpuścić do tego pociągu kogoś kto by to zmienił. Uśmiecham się do siebie, bo ja ta żaba rozdeptana, a raczej rozjechana, wiem, że tego pragnienia nie wypełni człowiek. Mam wiele oczekiwań, wiele wymagam od drugiej, tej najbliższej sercu osoby. Chcę od niej by była moim bohaterem. A tak naprawdę wiem w głębi duszy, że nie może on nic zrobić. Że ta tęsknota może być wypełniona tylko przez Boga. Przez Tego, który mnie stworzył.

Widzę dopiero teraz, że w moim życiu Bóg nie zajmuje pierwszego miejsca. Bo gdyby tak było, nie przejmowałabym się, tym, że facet zawiódł- przecież jest tylko człowiekiem. Nie szukałabym potwierdzenia swego piękna w oczach innych. Nie raniły by mnie przykre słowa….Pragnienia Duszy, gnają daleko przed nami. Są jak pośpieszny. Chcemy go dogonić ale nie bardzo mamy jak.

Czasami myślę sobie, jak to jest być tak całkowicie szczęśliwą i pełną tego wewnętrznego pokoju. Takiej pewności, że miejsce, gdzie jestem jest moim miejscem, że ludzie, którzy mi towarzyszą to odpowiedni ludzie. Jak to się mówi: Gdy Bóg na pierwszym miejscu wszystko inne jest również na swoim miejscu. Moim pragnieniem jest by w końcu wskoczył On na pierwsze miejsce. Bo życie, jak widać pokazuje mi tysiące pociągów, które wciąż zmieniają bieg, wykoleją się a ja nie umiem poukładać tego co najważniejsze.