Nie wiem czy w Polsce dni leciały mi tak szybko jak tu. Ledwo się obejrzę a już piątek wieczór zamienia się w niedzielę. A potem marzec w kwiecień. Kwiecień w maj.

Przecież ledwo wczoraj jechałam do Polski na święta Bożego Narodzenia. Mam wrażenie, że ktoś mi zaiwanił te prawie juz 5 miesięcy 2020 toku.

A może to tak właśnie wygląda z czasem. Że ten czas ucieka nam przez palce, a zapytani: co dzisiaj robiłaś? Głowimy się nad odpowiedzią. Co ja robiłam? Nie pamiętam. Sprzątałam, ale to z jakieś dwie godziny, a co z pozostałą dziesiątką?

Dziennik emigrantki powstał też trochę z powodu tego przemijania. Żebym choćby jutro, zapytana co robiłam wczoraj, wiedziała co odpowiedzieć.

Dzisiaj wstaliśmy wcześnie rano – mąż ostatnio zamienił się w rannego ptaszka, chodzi spać po pierwszej i wstaje przed ósmą. Potem dmucha mi w oczy, żeby sprawdzić czy śpię. Od fabjulus dowiedziałam się, że podobno aby wiedzieć czy ktoś śpi, czy udaje, trzeba mu dmuchnąć w powieki. Jak się poruszą, to znaczy że udaje.

No więc mąż budzi mnie rano dmuchaniem. Zwykle już wtedy nie śpię. Udaję.

Potem poszliśmy na ponad godzinny spacer w kierunku nigdy wcześniej nieuczęszczanym – tak odkryliśmy, że ledwo pół godziny drogi od nas jest park, o którego istnieniu nie wiedzieliśmy. Taki sobie co prawda, ale jest. Minęliśmy pana z 4 miesięcznym szczeniaczkiem, co momentalnie obudziło potrzebę posiadania pieska. Uśpiło równie szybko, gdy mąż, widząc moje maślane oczy, skwitował: wiesz, że takiego pieska to byś musiała 4 razy dziennie na spacer wyprowadzać?

Oczywiście nie obyło się bez partyjki w Identity V, albo 20-stu. Upiekliśmy kurczaczka z ziemniaczkami, który powinien być gotowy za jakieś 10-15 minut i na jutro Tandoori Chicken z tego przepisu.

Zaraz zabieramy się za oglądanie świeżo wypuszczonego dokumentu Sekielkskich – Zabawa w chowanego, no i z rzeczy zaplanowanych to czeka mnie lekcja hiszpańskiego. Niedługo minie miesiąc codziennej nauki. Efekty takie sobie. Ale żeby być fair, lepszych się nie spodziewałam na tym etapie, więc nie jestem zawiedziona.

No a później zobaczymy.
A co wy dzisiaj robicie?