Był maj. Pamiętam wycinki z tego dnia. Że oboje z mężem mieliśmy plecaki wypakowane najpotrzebniejszymi rzeczami i że jeszcze ciągnęliśmy dużą, dwudziestokilogramową, walizkę na kółkach.

Pamiętam poznaną panią Kasię na dworcu w Manchesterze, którą zapytaliśmy o kierunek. I która poza kilkoma radami, dała nam również swój numer telefonu – w razie czego.

W razie czego nigdy nie nastąpiło.

Pamiętam, że wysiedliśmy na dworcu, z którego do mieszkania oddalonego ok 5 minut drogi pieszo, szliśmy ok 20. I że krzyczałam na męża, bo było mi ciężko.

Photo by Toa Heftiba on Unsplash

Pamiętam, że nie daliśmy rady wyciągnąć klucza ze skrytki przed domem.

Pamiętam też strasznie puste mieszkanie, które od tamtej pory miało być domem. I że chciało mi się płakać, bo ja czułam, że mój dom został w Polsce.

Pamiętam, że jeszcze tego samego dnia wyszliśmy poszukać sklepu z pościelą. I że pytaliśmy jakiegoś pana o kierunek. Wskazał Matalan. Mimo, że Asda była bliżej. I taniej!

Kupiliśmy wtedy kilka najpotrzebniejszych rzeczy, żeby nieco ocieplić te nasze 20 metrów, w tym ciemno niebieską poszewkę na kołdrę. Nie wiem czemu, ale mimo że ładna, od lat jej nie używam. Może kojarzy mi się z jakimś takim ponurym okresem. I tęsknotą.

Pamiętam, że gdy rozpakowaliśmy te nasze łącznie jakieś 40 kg rzeczy, to mieszkanie wciąż było strasznie puste. Choć przecież takie małe.

Pamiętam, że gdy mąż już zasnął tego dnia, rozpłakałam się. Ten scenariusz powtarzał się jeszcze wiele razy.

Pierwszy dzień w Anglii był ogromną huśtawką emocji. Z jednej strony czułam się szczęśliwa – w końcu zaczynamy coś, co oboje będziemy wspominać do końca życia. Czułam ekscytację, bo wiedziałam, że to będzie fantastyczny etap w życiu. Coś zupełnie nowego. Nie miałam pojęcia jak potoczy się moja ścieżka zawodowa – co oczywiście strasznie mnie wtedy paraliżowało, ale też ekscytowało. Nie mogłam się doczekać co mnie tu spotka.

Czułam też złość. Bo część mnie chciała być w Polsce, z bliskimi. W bezpiecznym gniazdku.
I smutek, bo tak strasznie tęskniłam, za tym, co zostało w Polsce.

Ciekawe jak będzie wyglądał ten ostatni. Pewnie też będę ryczeć.

Jeśli masz ochotę, podziel się w komentarzu tym, jak wyglądał twój pierwszy dzień na emigracji albo nowym mieście, do którego się wyprowadziłaś. Chętnie poczytam.

Photo by Kamila Maciejewska on Unsplash