Nie wiem jaki jest mój poziom angielskiego. Myślę o nim różnie – w zależności od dnia, czasami napierdzielam jak karabin maszynowy, czasami nie potrafię wydusić z siebie prostego zdania.

Wydaje mi się, że jest na tyle dobry, że rozumiem Anglików z którymi pracuję i oni rozumieją mnie (w 95% przypadków, bo czasem to totalnie nie). Oglądam filmy po angielsku. I komunikuję się z klientami po angielsku. Czyli nawet jeśli jest średnio na jeża, nie przeszkadza mi to zarabiać funciorów.

Gdybym zapytała Anglika, pewnie powiedziałby, że mówię świetnie. Polak miałby zastrzeżenia. I pewnie by się nimi podzielił.

Koszmarna jestem, wiem. To generalizowanie i przedstawianie Polaków jako tych złych. Fu! Nieładnie.

SZCZEROŚĆ

Ja bardzo cenię polską szczerość. Serio. Jeśli pytam Cię o opinię, powiedz prawdę. Jeśli natomiast chwalę ci się kupionym mieszkaniem (nie mów, że jest za nisko, albo będzie w nim za ciemno, albo ta lokalizacja to taka od czapy. Bo ja nie proszę o opinię. Ja wyrzucam z siebie pokłady radości, których nie jestem w stanie już pomieścić w serduszku). Twoim jedynym zadaniem jest po prostu to przyjąć.

Podobnie – jeśli mówię po angielsku i nie pytam jakiego czasu powinnam użyć, to po prostu milcz. Nie poprawiaj mnie. Serio, to jest tak proste.

Ja wiem, że też koszmarnie trudne. Bo my lubimy radzić. Lubimy taką szpilkę wbić, żeby druga strona miała czym się zadręczać. Często nawet tłumaczymy siebie mówiąc: ej, ja jestem twoją przyjaciółką i kto jak kto, ale nie będę ci ściemniała. Dobrze – szacun dla tych przyjaciółek co chcą żyć bez ściemy. Ale znowu – najpierw wystarczy choć zapytać czy dana osoba tej szczerości sobie życzy.

Niewiele jest aktualnie sytuacji, kiedy mówię po angielsku w obecności innego Polaka. Pamiętam jednak z czasów mieszkania w Polsce, że strasznie krępowało mnie używanie angielskiego. Czułam się oceniana. Zresztą często też słyszałam, że mówię źle.
Kiedyś znajoma powiedziała, że nigdzie nie czuła się tak wolna jeśli chodzi o język jak wtedy, gdy sama wyjechała za granicę. Nikt jej nie poprawiał, a fantastycznie spędziła czas, z każdym się dogadała i wróciła z milionem zdjęć i wspomnień.

Słyszę też często od innych osób, że krępują się mówić po angielsku. Bo przecież mówią niepoprawnie. Kurcze, byłoby super ten wstyd tak po prostu wyciąć jak zdjęcie exsia w paincie. Wiem, że to nie tak łatwo po prostu mieć wszystko w dupie.

Ale wierzę, że w końcu i ty i ja się nauczymy.

A w międzyczasie gadaj, popełniaj błędy i wrzuć na luz. No i koniecznie nie zapomnij ugryźć się w język, gdy przyjdzie Ci do głowy poprawić kogoś innego.