Gdy ktoś mnie pyta o to, jakie kino lubię, odpowiadam: dobre. To może być romans, komedia, dramat, thriller, horror czy jeszcze coś innego – gatunek nie ma aż takiego wielkiego znaczenia.

Chodzi generalnie o to, żebym po obejrzeniu danego filmu czy serialu czuła satysfakcję ze spędzonego przed ekranem czasu. No i może jeszcze żeby aktorzy nie zawiedli – co w przypadku horrorów zdarza się niestety bardzo często. Skąd oni ich biorą to ja nie wiem?!

No, to skoro o horrorach mowa, to jest kilka, które lubię (zwłaszcza jesienną wieczorową porą) i chętnie polecę. Jeśli są tu jacyś fani gatunku, mam nadzieję że znajdziecie coś, co was zainteresuje.

Ruiny 2008

Ruiny oglądałam jakieś 10 lat temu, a wciąż pamiętam fabułę. Generalnie uznaję to za rekomendację samą w sobie, bo jest masa horrorów, które oglądałam relatywnie niedawno, widzę na filmwebie, że oceniłam je na 6 i wyżej, a totalnie nie umiałabym powiedzieć o co tam chodziło.

Oczywiście Ruiny – jak niemal każdy horror – nie jest pozbawiony absurdów i strasznie złej gry aktorskiej, ale przynajmniej jest ciekawy i do końca trzyma w napięciu.

Grupa znajomych (a jakże!) spędza wakacje w Meksyku. Ktoś sugeruje, żeby odwiedzić ruiny świątyni Majów. To idą. No i już, fajnie jest. Zwiastun poniżej.

Rytuał 2017

Tyle pomysłów mam w głowie na tytuł do tego filmu, nie kurwa musieli wziąć akurat rytuał. Rytuał z Hopkinsem oczywiście widziałam i też polecam (choć fani gatunku zapewne już widzieli). Rytuał z 2017 to opowieść o kilkorgu znajomych – entuzjastów górskich wypraw – którzy przed kilkoma laty w tragicznych okolicznościach pożegnali jednego ze swoich ziomków.

Po latach od tragedii wybierają się wspólnie w skandynawskie góry, by niejako złożyć hołd przyjacielowi. Gdy podczas wędrówki jeden z nich skręca kostkę, postanawiają wrócić do domu skrótem – przez las.

Film jest w porządku, aktorzy natomiast grają naprawdę dobrze. No i są Brytyjczykami – jeśli są tu fani brytyjskiego akcentu to choćby dlatego warto.


Ciche miejsce 2018

Nie wiem czy jest możliwe, żeby ktoś jeszcze nie widział bądź nie słyszał o Cichym Miejscu. Jeśli tak jest, to już opowiadam.

Ciche Miejsce to opowieść o rodzinie próbującej przetrwać w rzeczywistości opanowanej przez krwiożercze istoty, wyczulone na każdy, nawet najmniejszy dźwięk. Dramaturgii dodaje fakt, że główna bohaterka jest w zaawansowanej ciąży.

Cudownie napisane postaci, z niezwykłą grą aktorską. Jestem absolutną fanką Emily Blunt w roli Evelyn.

Nie otwieraj oczu 2018

Kolejny klasyk ostatnich lat to Nie otwieraj oczu z Sandrą Bullock. Film opowiada o niezidentyfikowanej sile, która sprawia że ludzie odbierają sobie życie. Jest na nią jeden sposób – nie otwierać oczu.

Uciekaj 2017

Ciemnoskóry chłopak wybiera się ze swoją dziewczyną do jej rodziców na weekend. To ma być sielski wypad za miasto, reset od codzienności.
I na początku wszystko zapowiada, że tak właśnie będzie. Po czasie chłopak jednak czuje, że miejsce w którym się znajduje nie jest bezpieczne.

Jeśli jakimś cudem umknął Ci ten film, to leć i nadrabiaj. Daniel Kaluuya jest doskonały!!


Obecność 2013

Muszę zakończyć ten tekst czymś tak genialnym jak Obecność. No muszę! Małżeństwo zajmujące się badaniem zjawisk paranormalnych zostaje poproszone przez pewną rodzinę o to, by sprawdzili czy w ich domu znajduje się jakaś nieczysta moc.

Okazuje się, że rodzina nękana jest przez tajemniczą zjawę, która z jakiegoś powodu nie chce im dać spokoju. Jeśli nie jesteś fanką mocnych horrorów, to ten może sobie odpuść. W innym wypadku bardzo polecam.

Cover Photo by Karsten Würth on Unsplash