Od lat marzyłam o MacBooku, potrafiłam godzinami ślęczeć na YouTube oglądając różne unboxingi. Na kupno swojego pierwszego MacBooka czekałam jak na gwiazdkę. Serio.

Jeśli chodzi o doświadczenie z Apple, to przed kupnem maca miałam iPhone 6 Plus, którego uwielbiałam! Był duży, szybki, nigdy przez -prawie 4 lata użytkowania – mnie nie zawiódł. Nigdy, a upadł kilkakrotnie, się nie pobił. Nigdy też, poza ładowarką, nic w nim nie wymieniłam. No cudo. Płakałam jak sprzedawałam…

No więc na MacBooka czekałam z ogromną niecierpliwością i totalną pewnością, że to będzie inwestycja na conajmniej 10 lat!

Trochę się rozczarowałam, gdy któregoś razu (mniej więcej miesiąc od kupna) laptop zsunął się z kanapy na wyłożoną wykładziną podłogę i ładowanie baterii przestało działać (pękło coś w środku, ale zostało naprawione i od tamtej pory śmiga i hula jak trzeba!). Uderzyło mnie wtedy jak delikatne jest to urządzenie i jak bardzo trzeba na niego uważać.

Czy dziś żałuję wydanych na ten sprzęt pieniędzy? A gdzie tam! Kocham mój laptop jeszcze mocniej i co chwilę odkrywam w nim coś nowego.

Zanim, to musicie wiedzieć że ja zawsze jak kupuję nowy telefon albo komputer, to najbardziej uwielbiam ten moment konfiguracji początkowej. No uwielbiam. Kiedyś prawie się popłakałam jak wymieniając iPhone 6 na XR dosłownie jednym kliknięciem zaimportowałam wszystkie apki ze starego telefonu. Jak to?? To nie mogę pobrać każdej jeszcze raz?!?!

Tak też miałam w kwestii komputera – po miesiącu lepiej go znałam niż własnego męża! hłe hłe ;D

Później okazywało się jednak, że tak jak życie w małżeństwie, mój Mac postanowił wyciągnąć kilka asów z rękawa, coby jeszcze bardziej rozgrzać moje serduszko. I tak przypadkiem poznałam funkcję przewijania reklam na Playerze (wybawienie) czy YouTube.

Ja wiem, że trochę ryzykuję pisząc o tym bugu, który ja nazywam funkcjonalnością, bo jeszcze się kapną i poprawią, ale kij tam – na tyle osób co mnie czyta to mogę zaryzykować.

W MacBooku Pro z touch barem możesz przewijać reklamy!! Cudo, cudo dosłownie. Ileż to ja wkurwu zaoszczędziłam, to ty nie masz pojęcia. Zwłaszcza z Playerem, bo tam oglądasz te reklamy cierpliwie, a gdy tylko się skończą to chuj, program się zacina i trzeba odświeżać. A później znowu ta sama historia. Masakra jakaś.

Albo kopiowanie rzeczy między Makiem a iPhonem – też spoko. Przeglądasz sobie stronę na telefonie, z jakiegoś powodu chcesz nagle tę stronę otworzyć na kompie to nie musisz sobie linków wysyłać na WhatsApp, wystarczy że klikniesz ‘kopiuj’ na telefonie i ‘wklej’ na macu (oczywiście przy włączonym bluetouch) i już. Lubię to.

Z kolejnych rzeczy to uwielbiam też AirDrop, którego używam nieustannie. Na szybko – to sposób przesyłania plików między makiem a iphonem.

Jest też Spotlight Search, który odkryłam względnie niedawno i dosłownie nie wiem jak funkcjonowałam bez tej funkcji wcześniej. Używam non stop. A jest to wyszukiwanie rzeczy na maku. Klikasz command + spację i wpisujesz czego szukasz. Tak proste, a tak genialne.

Z innych prostych funkcjonalności, których niestety nie ma windows to takie rzeczy jak zmiana nazwy pliku poprzez kliknięcie ‘enter’, albo podglądanie pliku z użyciem spacji. Geniusz!

Oczywiście nie jest tak, że MacBook nie ma wad. Oczywiście kilka ma. Może inaczej je widzę po czasie – już tak nie drażnią, ale gdy tylko przełączę się na windowsa, to kilka dziwnych rzeczy zauważam. Np. przykład fakt, że model, który kupiłam był jednym z najlepszych (dalej w sumie jest) jeśli chodzi o maki oferowane przez apple. Wszyscy wiemy ile te sprzęty kosztują, jednak mimo to komputer strasznie się przegrzewa, gdy odpalam jakieś wymagające strony (player na safari) albo gry (właściwie to wszystkie gry). Jest to bardzo upierdliwe i niezrozumiałe jak sprzęt z takimi parametrami słabo radzi sobie z takim obciążeniem, ale może dlatego, że ja jestem gracz mobilny, a nie komputerowy, to się nie wściekam aż tak.
Playera też oglądam tylko w Polsce, więc nie ma dramatu póki co.

Druga rzecz, która mnie niesamowicie wpienia to safari. Generalnie z tą przeglądarką trochę się kocham, a trochę nienawidzę. Kocham ze względu na to, jak płynnie się po niej poruszam, za fakt fajnego dostępu do haseł i takich tam,

a nienawidzę za fakt, że są sytuacje, w których muszę się przełączać na chrome.

To w ogóle nie powinno mieć miejsca. Przeglądarka powinna być kompletna. Safari kompletne nie jest – na ryanerze nie kupię biletów, bo mi nie pokazuje pewnego przycisku, który muszę kliknąć, żeby pójść dalej. (Chociaż jak tak teraz myślę, to to akurat jest chyba wina Ryanair, nie?) Zdarza się, że jak wchodzę na jakąś stronę, to zamiast ją otworzyć, jak to ma miejsce w każdej normalnej przeglądarce, pobiera mi jakiś plik. Na amazonie jak zmieniam parametry produktu (np. Tytuł), to mi kursor przeskakuje na koniec tekstu, jak jakiś upośledzony.

Nie znam się na tym za bardzo więc to może być upośledzone Safari, albo brak wsparcia na tę przeglądarkę przez twórców stron internetowych (bo nie jest aż tak popularna, więc nie ma co się tym przejmować). No idea.

No I jeszcze to przeglądanie zdjęć. Teoretycznie jest do tego celu stworzona apka – photos i tam wszystko śmiga ok. Problem się pojawia, gdy np. wolisz swoje zdjęcia przechowywać w folderach (albo przeglądasz zdjęcia na dysku zewnętrznym). O matko kochana jaki to ułom jest wtedy. Bo normalnie to powinnaś móc otworzyć zdjęcie i strzałeczkami sobie manewrować. Nie, w macu tak nie ma. W macu wszystkie zdjęcia musisz otwierać indywidualnie. No chyba, że traktujesz je spacją, wtedy możesz sobie chodzić w górę i w dół. Jeśli natomiast otwierasz zdjęcie, strzałki nie działają. Strasznie irytujące to jest.

I aż nie mogę uwierzyć, że przy tak rozwiniętych technologiach na serio komuś nie przyszło do głowy, żeby móc zdjęcia przeglądać strzałkami?! Szok, niedowierzanie.

Tyle ode mnie. Ogólnie gdybym jeszcze raz miała zdecydować czy kupić maca czy jednak nie, to wciąż bym go kupiła. Oczywiście byłoby super, gdyby ktoś te wady wyeliminował. Chętnie też korzystałabym z safari na pełen etat, bo lubię tę przeglądarkę dużo bardziej niż chroma czy firefoxa. No i oczywiście to przegrzewanie się kompa przy dużych czynnościach – dramat. Nigdy mi się co prawda nie ciął i, nawet gdy robiłam bardzo wymagające rzeczy na kompie, to choć głośno pracował, chodził jak żyleta. Także jak to ze wszystkim – są plusy i minusy. Moje plusy są zdecydowanie większe od minusów.