Wiecie co mnie dziwi? Że wszystko wszystkich dziwi. Że my tacy wiecznie zdziwieni. To mnie dziwi.

Czasem odnoszę wrażenie, że my byśmy chcieli to życie przeżyć z jakimś tutorialem. Albo żeby ktoś nam puścił nasze życie raz na jakimś CD, a potem – już trochę zaznajomieni z tematem – my sobie to życie przejdziemy jeszcze raz. Jak w Mario – dokładnie wiedząc w którym momencie wyskoczy ten pojebany gryzący kwiatek z tych zielonych rur. I my się dobrze na ten kwiatek wycelujemy, tak że nas pierdolony nie dziabnie.

A piszę o tym, bo oczywiście wydarzyła się niedawno rzecz szalenie niesłychana. Otóż ktoś postanowił mnie PRZESTRZEC przed tym jak wygląda bycie mamą. I że w ogóle ten etap wszystko zmienia. I że nic nie jest takie samo. I że NIE MYŚL sobie drogie dziecię, że u ciebie będzie inaczej.

Photo by Nynne Schrøder on Unsplash

Wiecie co? Od lat słyszę tego typu rzeczy. Totalnie serio, przynajmniej od 10 lat ciągle ktoś nie przed czymś próbuje ostrzegać. Bo sam myślał, że będzie A a wyszło B. To i ci powiem, żebyś później zdziwiona nie była.

Ostrzegali mnie przed studiami. Ostrzegali mnie przed związkiem z jedynakiem! Ostrzegali mnie przed ślubem, wyprowadzką do Anglii (generalnie za granicę). Ostrzegali mnie kurwa chyba dosłownie przed wszystkim.

I nieustannie ostrzegają mnie przed byciem mamą. Dodając oczywiście, że to najpiękniejszy czas w życiu. Ale wszystko zmienia. WSZYSTKO.

Ej…. Serio?

Nie wiem czy trzeba być mamą, by to wiedzieć. Nie no, pewnie trzeba. Chodzi mi o to, że ja jestem świadoma – tak jak byłam przed każdym ważnym wydarzeniem w życiu – że życie się zmienia. ALE! Jeszcze bardziej jestem świadoma tego, że nieważne ile osób powie mi dziś o tym, jak diametralnie to wszystko się zmieni, to ja się na to nie przygotuję.

Photo by Ksenia Makagonova on Unsplash

I w ogóle nawet nie chcę! Chcę się zaskakiwać w życiu. Chcę pozwalać sobie na to, że w pewne role wchodzę nieprzygotowana. I bez oczekiwań. I bez założeń. Tak zwyczajnie, spontanicznie.

Serio, czasem jak sobie gadam z ludźmi, to mam wrażenie, że my totalnie boimy się nieprzygotowania. Bo jak to nie wiedzieć? Jak urodzić dziecko bez pierdyliarda przeczytanych wcześniej poradników. Jak się hajtnąć bez wyjechanego w kosmos planera ślubnego. Żeby to wszystko było perfekcyjne i nie daj Boże, żeby nic nas nie zaskoczyło.

A niech zaskakuje. Bardzo proszę.