Tak, dokładnie. To dziś! Dzisiaj kończę 31 rok życia. Brzmi strasznie poważnie, gdy to mówię na głos, a prawda jest taka, że ja się bardzo niepoważnie czuję.

Wybaczcie ale strasznie mi się nie chce robić jakichś podsumowań slash przemyśleń na temat mojego wieku. Ot kolejny rok i tyle. Zamiast tego napiszę o wspomnieniach urodzinowych.*

Photo by Nathan Lemon on Unsplash

*Moich wspomnieniach, ale nie tylko z moich urodzin.


Pamiętam jak na 9 urodziny dostałam od rodziców taką pluszową lalkę. Miała sukienkę w kratkę, plastikową głowę, rude włosy i przez lata była moją ukochaną przyjaciółką. Nazywała się Margolcia. Och Boże jak ja ją strasznie kochałam. Gdy jej się głowa delikatnie odpruła od reszty ciała, to ją przyszywałam modląc się jednocześnie by Margola miała wystarczająco dużo siły i determinacji by przeżyć tę trudną operację.(Przeżyła!!)

Zdaje mi się, że leży gdzieś u rodziców w piwnicy, więc gdy tylko ogarnę własną chatę, zabieram ją do siebie. Dla potomnych.


Przez wiele lat, co roku w prezencie urodzinowym dostawałam od siostry zeszyt do zapisywania przemyśleń. Pamiętnik, mówiąc krócej.
Ale nie byle jaki pamiętnik, bo był to pamiętnik, który moja siostra robiła własnoręcznie. Uwielbiałam je! I co roku czekałam dosłownie jak na gwiazdkę.

Photo by averie woodard on Unsplash

Mam takie wspomnienie z urodzin mojej siostry. To było jakoś w gimnazjum. Rodzice pozwolili nam urządzić imprezę w domu. Ania zaprosiła 5 albo 6 koleżanek (włączając moją K.) i zupełnie nie wiem co tam się działo, ale było bombowo. Dosłownie. Zrobiłyśmy konkurs na strzelanie balonami z gum. Ehe! Tak się kiedyś bawiło.


W moje 18 urodziny dostałam od chłopaka, z którym się wówczas spotykałam 18 ciętych róż. Może i byłoby to romantyczne, gdyby nie fakt, że strasznie się już z nim wtedy nie chciałam spotykać.


To był maj, pachniała saska kępa…
Trudne, ale ważne wspomnienie straty. Było to w roku 2006. Dobra koleżanka mojej Ani robiła swoją 18tkę w klubie. Chciałam pójść, jeszcze nigdy nie byłam na żadnej osiemnastce. Tego samego dnia, kilka godzin wcześniej, moja mama dostała od swojej siostry cynk, że z babcią jest coraz gorzej i że najpewniej zbliża się koniec. Moja babcia, ukochana Igienia (jak ją nazywaliśmy) od kilku lat chorowała na raka.

Wybrałyśmy się z siostrą na imprezę. Pamiętam, że w jej trakcie usiadłam przy jakimś stoliku i zaczęłam płakać. Czułam, że TO DZISIAJ. Gdy wróciłyśmy do domu, było pewnie koło drugiej albo trzeciej, tata poprosił byśmy się nie rozbierały, to od razu pojedziemy do babci. Bo prawdopodobnie nie przeżyje nocy.

Gdy zajechaliśmy na miejsce babcia żyła. Widziałam, że strasznie się męczy, ale piła podawany przez słomkę sok i uśmiechała się trochę do nas.
To był czas, kiedy byłam bardzo blisko Boga. Jeździłam na rekolekcje, oazy. Dużo się modliłam. Gdy wszyscy wyszli z pokoju i zostałam na chwilę sama z babcią, pamiętam, że głaskałam jej dłonie i mówiłam, żeby się nie bała, że teraz już wszystko będzie dobrze, że już nie będzie boleć.

To był strasznie trudny wieczór, ale – choć okropnie mocno kochałam moją babcię – nie czułam złości ani strachu. Miałam w sercu pokój i pewność, że ona nie odchodzi.

Chociaż oczywiście później tak strasznie żałowałam, że nie wykorzystałam w pełni tego czasu, gdy z nami była.


To były moje 25 urodziny. Generalnie nigdy nie byłam fanką organizowania jakichś imprez z okazji urodzin, ale tamte miałam ochotę spędzić z kilkorgiem ważnych dla mnie osób. Było nas łącznie 9 albo 10 – włączając moją siostrę i brata.

Graliśmy w tabu. Pamiętam jedną zabawną sytuację: byłam w duecie z Adamem i on tłumaczył słowo, a ja miałam je odgadnąć. Całkowicie skupieni na grze, nie myśleliśmy o tym, że w tle gra telewizor. Nagle mój facet usłyszał z głośników słowo, które miałam zgadnąć. Mówi: właśnie powiedzieli je w TV!! Od razu powtórzyłam usłyszane przed sekundą słowo.

Dało mi to do myślenia jak wiele rzeczy dzieje się wokół nas, na które nawet nie zwracamy uwagi, ale nasz umysł już tak. Zapamiętuje.
Tego dnia bawiłam się z najbliższymi dla mnie osobami – z którymi do tej pory mam świetny kontakt – i to był bardzo ważny dzień.


Mam jeszcze kilka innych wspomnień, ale to może przy okazji kolejnych urodzin. Zostawmy coś sobie na deser! ☺️
Tymczasem was ściskam i życzę cudownego dnia.

A jeśli masz ochotę zerknąć na to, jakie myśli około-urodzinowe krążyły w mojej głowie rok i dwa lata temu, to zapraszam tutaj i tutaj.