Kiedyś usłyszałam takie zdanie, że głupi ludzie są szczęśliwsi.

Bo nie rozumieją. Nie dociera do nich skala rzeczy, dziejących się dokoła. Jakieś tam strajki, jakieś układy rządu z mediami publicznymi, czy inne szachrajstwa. Globalne ocieplenie? Srał to pies, najwyżej wszyscy będziemy morsować na Antarktydzie.

Oni śpią spokojnie.

I wiecie co? Jest w tym jakiś sens.

Ostatnie miesiące mocno dały mi w kość jeśli chodzi o natłok napływających zewsząd informacji. Jedni krzyczą A, drudzy skandują B. Potem pojawiają się trzeci mówiąc, że ci co krzyczą A to tak naprawdę mają na myśli C, ale celowo o tym nie wspominają, żeby sojuszników nie odstraszyć.

Czujesz się potem jak debil dosłownie, bo razem z nimi krzyczałaś na początku A, ale skoro oni tak naprawdę mają na myśli C, to kurwa nie chcesz temu przyklaskiwać. Bo z C się nie zgadzasz. Ci z kolei co tak piali o tym, że tak naprawdę to ani A, ani B ani tym bardziej C tylko D to robią to w tak paskudny sposób, że mimo iż w jakimś tam stopniu się z tym zgadzasz, to nie chcesz z nimi stać.

Czujesz się dosłownie ruchana z każdej strony. I przez tych którym kibicowałaś – bo nie mówią wszystkiego i przez tych od których uciekałaś, bo ci z kolei brzmią jakby się cofnęli o jakieś 100 lat przynajmniej.

Mówią – oszczędzaj wodę i prąd. Zrezygnuj z plastiku. W tym samym czasie gdy ja myję naczynia w misce i czytam książkę w towarzystwie świeczki, całe miasto nakurwia tymi świątecznymi światełkami jak pojebane. Gdzie tu logika?

Najmocniej jednak daje w kość Covid. Codzienna dawka porannych informacji w newsme to już tradycja. To i tak nieźle, bo jeszcze kilka miesięcy temu obok newsme był też Łukasz_bok (którego szalenie podziwiam za robotę, którą wykonuje, ale serio słuchać tych informacji to umrzeć z 15 lat szybciej). Było też codzienne odświeżanie tej strony ze wszystkimi danymi. Wiecie której, nie? Nie chce mi się szukać teraz bo (na szczęście) nie pamiętam jej nazwy.

Od początku mówi się, że tylko szczepionka nas uratuje. Później, gdy już jest, wyskakuje jakiś debil żeby nie brać. Bo chipy i inne ustrojstwa.
I zaczynasz czytać. Logicznie nie ma tam nic sensu, ale ziarno niepewności zasiane.

Czasem sobie myślę, że głupi ludzie są szczęśliwsi. Nie, żebym ja tam jakaś szczególnie mądra znowu była, ot po prostu za dużo o wszystkim myślę i się przejmuje. Więc to że głupi to bardziej takie uproszczenie, a nie obraza.
Chodzi mi o to, że zazdroszczę ludziom dystansu… ignorancji też.

Musi im być niezmiernie łatwo usłyszeć w tym tłumie swoje własne myśli.


Photo by Annie Spratt on Unsplash