Jak Cię widzą, tak myślą o Twoim mieście

Nic odkrywczego w tym, że jesteś chodzącą wizytówką. Reprezentujesz swój dom rodzinny; rodziców; szkołę, w której się uczysz, czy firmę w której pracujesz. Reprezentujesz również towarzystwo, wokół którego się obracasz i miasto w którym mieszkasz.

Nie mam problemu z tym, że mieszkam w regionie, z którego wywodzi się śmietanka discopolowców, mieszkańców nazywają śledziami i wciąż co jakiś czas pojawia się jakiś łepek ze średnio inteligentnym wyrazem twarzy i takim samym pytaniem: To prawda, że po ulicach waszego miasta chodzą żubry?
żubry, słonie i hipopotamy.

Nie przeszkadza mi, że Białystok wciąż jeszcze niektórym ludziom kojarzy się ze wsią zabitą dechami, bo wiem jak wygląda w rzeczywistości. I z dumą mówię o tym, że jestem Białostoczanką.

Drażni mnie natomiast kreowanie Podlasia na wiochę. I o ile posiadam raczej duży dystans do siebie, to temat uwieśniaczania mnie i moich sąsiadów mi nie leży. Uwieśniaczanie podkreśla mi jako błąd. Ale przecież wszyscy wiemy, że to słowo występuje w języku polskim.

Trafił mi się do rąk scenariusz filmu, który na przełomie lutego i marca miał być nagrywany na terenie północno – wschodniej części Polski. Oho, u nas! „Będziem sławni!”  Ale nie o samym scenariuszu, bo szkoda mi czasu na jego komentowanie.

A o podlaskich stażystach, którym zaproponowano rólkę w filmie. Krótko, bo i to nie jest jakiś wybitnie ciekawy temat. Ale w pewien sposób obrazuje wizje tego, jak się nas odbiera.

Podlascy stażyści to w ogromnej mierze podstarzali panowie i średniego wieku panie. Panowie – jak na Podlasian przystało, z zachlanymi gębami, zmierzwionymi i spoconymi od przed-chwilą-zdjętej czapki włosami i w roboczo-rolniczym wdzianku, jakby za chwilę na obrządzanie mieli się wybrać. (E – metropolia – zapamiętajcie nowe słowo „obrządzanie”). Kobiety ni to ładne, ni to brzydkie. Ot zwykłe, typowe matki Polki. W chustach na głowie, fartuszku przepasanym na biodrach i łokciami zabrudzonymi mąką.

Studenci chcą Podlasie pokazać. I mieszkańców i piękne okolice. To ja Wam pokażę i niech już będzie jasne, że po naszych drogach nie chodzą niedźwiedzie polarne, mamy Biedronkę i ze trzy kościoły w mieście. I sąsiadów wypatrujących z okien kto jaką furą się rozwozi.

Tak wygląda moje piękne miasto i przeciętny Białostoczanin, biczes!

 

662 total views, 4 views today