PDŚ: Wieczór Panieński/Kawalerski

– chciałabym, żebyś została moją starszą – rzekła Twoja najlepsza kumpela. Rzuciłaś się więc jej na szyję i ledwo łapiąc oddech, powiedziałaś: no pewka, ziomek.

Wieczór panieński to taka ważna sprawa, tu trzeba zadbać o każdy szczegół, każdą błahostkę. Wertujesz więc internet w poszukiwaniu inspiracji, zdruzgotana faktem, że niemal wszędzie przedziera się motyw penisów.
Opaska z małymi peniskami dyndającymi sobie beztrosko w czasie, kiedy sączysz drina przez plastikowe słomki w kształcie małych penisków, a Twoja najlepsza przyjaciółka podaje Ci kawałek świeżo odkrojonego tortu z wielkiego penisa z haniebnym napisem: ostatnia szansa na inny.

łaaaaat…?

Później trafiasz na ten tekst. I dziękujesz w myślach opatrzności, że jest ktoś taki jak Okularnica…

Otóż… jest szansa, że Twoja przyjaciółka wcale nie marzy o tego typu scenariuszu. Możliwe, że znacznie fajniej bawiłaby się na działce, w towarzystwie swoich najbliższych kumpeli. Bez niepotrzebnych wygłupów. Ubrana w coś, czemu bliżej do miana piżamy niż seksownej małej czarnej.

A może jeszcze inaczej? Może osoba, której organizujesz imprezę przedślubną lubi adrenalinę / ryzyko / dreszczyk emocji? No to rewelka. Oto nadchodzę ja z moimi trzema genialnymi i sprawdzonymi propozycjami. Nie krępuj się korzystać.

Ps. Ja wiem, że wstęp kieruję do kobiet, ale jestem przekonana, że panowie podczas wieczoru kawalerskiego bawiliby się w tych miejscach równie dobrze. Na pewno lepiej niż z jakąś wypindrzoną striptizerką. Także tego… Zapraszam.

#Escape Room
lastag

Źródło: http://lastagescape.pl/

Zabawa polega na wydostaniu się z zamkniętego pomieszczenia, w którym zostajesz umieszczony na 60 minut. W pokoju znajduje się bardzo dużo wskazówek, których umiejętne wykorzystanie, przybliży Cię do rozwikłania zagadki, jak otworzyć drzwi. Niemniej jednak, nie jest to zadanie proste, bo wskazówek jest pełno i nie każda z nich okaże się pomocna. Łatwo jest stracić przez to mnóstwo cennego czasu.

Ja bawiłam się rewelacyjnie. Jeszcze długo po (nie)wydostaniu się z Gabinetu Szalonego Naukowca, rozkminiałam zagadki, których nie udało nam się rozwiązać. Stojąc kilka godzin później w jednym z białostockich sklepów, zbliżyłam się do Melancholika i szeptem zapytałam:
– myślisz, że ten szyfr może coś oznaczać?
– to jest cena…

Białostoczanom polecam odwiedzenie: Lastag Escape na ul. Warszawskiej 43, resztę odsyłam tutaj: ESCAPE ROOM – wykaz miast

Cena: Różnie. W zależności od dnia tygodnia i od liczby osób. Z tego, co widzę na stronie, w tej chwili waha się między 30 – 50 zł / osoba. 
Czas: 60 minut
Liczba osób: 2 – 5 w jednym pokoju

#Paintball laserowy
laser tag

Źródło: http://lasertag.pl/

Uzbrojony w karabin laserowy, opaskę na czole i kamizelkę, na których znajdują się czujniki informujące o trafieniach, wchodzisz do wielkiego labiryntu (nie wiem czy zawsze jest to labirynt, w naszym przypadku był to labirynt wykonany w formie opuszczonego magazynu) i bronisz bazy albo jako przeciwnik – tę bazę masz zająć. Baza to inaczej umieszczony czujnik, który zajęty/bądź obroniony zaświeci się w kolorze drużyny, która go przejęła.

Chodzi o to, żeby przez cały czas zabawy nie zostać trafionym przez przeciwnika. Jeżeli tak się natomiast stanie, na Twojej opasce zaświeci się czerwona dioda, a Twój karabin zablokuje się tak, że nie będziesz mógł oddać pocisku.
Luz, kilka razy można go załadować.

Tyle w kwestiach technicznych, bo przyznam, że byłam dość dawno i nie chcę wprowadzić Cię w błąd. Na pewno na miejscu wszystko wyjaśnią Ci znacznie bardziej szczegółowo.

Niestety nie udało mi się znaleźć informacji na temat cen w miejscu, w którym byłam kilka miesięcy temu. Ale z tego, co udało mi się wyszperać w sieci, to raczej wszędzie koszt to przedział 30 – 40 zł od osoby. Czyli standard.

#Park linowy
fast park

Źródło: http://fastpark.com.pl/

Jeżeli w skali od 1 do 10 mam określić poziom zabawy podczas pokonywania przeszkód, bez wahania dałabym 9,5. Coś fenomenalnego. Nasz Białostocki FastPark dysponuje trzema trasami – niską, średnią i wysoką. Ja z Melancholikiem wspinaliśmy się po średniej i przyznam, że mniej więcej w połowie drogi, byłam arcy-szczęśliwa, że kilkadziesiąt minut wcześniej, stojąc w kolejce po bilet wstępu, wyłamałam się i ostatecznie kupiłam bilet na tę trasę, a nie jak zakładałam od początku – wysoką.
Ja uwielbiam adrenalinę. Uwielbiam strach i drżące nogi – czuję wtedy, że żyję, więc byłam niemal pewna, że średnia trasa jest dla leszczy, a dopiero wysoka gwarantuje jakąś zabawę. Otóż nie. Średnia nie jest dla leszczy… ;)

 

Uwaga lecę! #fastpark #parklinowy

Film zamieszczony przez użytkownika Urszula (@okularnicacom)

Cena: 30 zł/osoba średnia trasa; 40 zł/osoba wysoka
Czas: Teoretycznie no limit. Praktycznie – dobrze żebyś nie tworzył korków na trasie, bo na łączeniach mogą stać maksymalnie 3 osoby. W naszym przypadku, a szliśmy – moim zdaniem – wolno, dopiero pod koniec trasy pojawił się niewielki zator.

***

Ok. Tyle ode mnie. Wiem, że niewiele, ale wierzę, że choć trochę pomogłam. Ja – jako przyszła panna młoda, byłabym mega szczęśliwa, gdyby moja starsza zorganizowała mi coś podobnego.

Photo credit: / Foter / CC BY-NC-ND

Aha: Tytułowe „PDŚ” oznacza: „Przygotowania do ślubu”. Wpisów oznaczonych tym skrótem prawdopodobnie pojawi się więcej.

1,080 total views, 4 views today

  • Ja zdecydowanie wybrałabym jakieś klimatyczne łono natury, żadnych tortów z penisa, żadnej małej czarnej. I kurde żadnych parków linowych – dostaję ataku nerwowego kiedy mam pokonać jakieś ogrodzenie wyżej kolan :D Choć swoją drogą muszę wybrać się kiedyś na ten Escape Room – w Łodzi już jest kilka, znajomi którzy byli zadowoleni, a ja zaciekawiona :)

    • a ja serdecznie polecam! :)

  • Piotrek

    Nigdy nie rozumiałem tych tortów z penisa podobnie jak męskich wypadów do night clubów. Każdy z moich kolegów zawsze brał sobie jakiś taniec czy coś takiego, a ja jak debil stałem przed wejściem albo szedłem sobie coś zjeść. Fajnie zacząć wieczór kawalerski, albo panieński od czegoś fajnego a nie od razu od browara. Ostatnio byliśmy na gocartach a potem na paintaballu ( elektrycznym, tym o którym mówisz) i zamiast kulkami ładowałem do nich laserem. Pomimo wszystko nie było to takie super bo wyszliśmy zmęczeni i spoceni.

    • Piotrek

      Dodało mi się niechcący zdjęcie. Sorki :) Myślałem, że to do tego małego kwadracika

  • Nigdy nie rozumiałem tych tortów z penisa podobnie jak męskich wypadów
    do night clubów. Każdy z moich kolegów zawsze brał sobie jakiś taniec
    czy coś takiego, a ja jak debil stałem przed wejściem albo szedłem sobie
    coś zjeść. Rzeczywiście, dobrze jest zacząć wieczór kawalerski, albo panieński od czegoś
    fajnego a nie od razu od browara. Zaciekawił mnie ten escape room. Ostatnio byliśmy na gocartach a potem na paintaballu ( tym
    o którym mówisz) i zamiast kulkami ładowałem do nich laserem. To było spoko, ale pomimo
    wszystko nie aż takie super bo wyszliśmy zmęczeni i spoceni a potem żadna nas nie chciała.

  • Lasery są extra! :D Fakt faktem wbiegłam w czarną ścianę labiryntu i prawie nos sobie rozwaliłam, ale było fajnie :)
    Zdecydowanie jestem za bardziej nietypowymi panieńskimi. Fajne pomysły, chociaż w parku linowym to ja bym chyba robiła zdjęcia reszcie. Z ziemi oczywiście :D

  • Dokladnie o takim samym poście myślałam ostatnio! Żeby było śmieszniej – w sobotę wybieram się na panieński i chyba świadkowa czytała Twojego bloga, bo zaproponowała jako rozrywki właśnie Escape Room i Laserowy paintball! ;D