Czy prowadzenie bloga może pomóc w znalezieniu pracy za granicą?

Ha! Trochę Cię podpuszczam. Bo przecież oboje wiemy, że to pytanie jest w cholerę niewłaściwie zadane. Powinno brzmieć: Jak zarabiać na blogu, żebym mógł odejść z pracy, bo mam już dość wysłuchiwania przemądrzałego i niezbyt rozgarniętego szefa?
Dobra, dalej Cię podpuszczam. Zwłaszcza, że nie mam bladego pojęcia jak utrzymać się z bloga. Wiem jak utrzymać bloga, ale nie wiem… to chyba co innego.

Dobra, do brzegu.

Czy prowadzenie bloga może pomóc w znalezieniu pracy za granicą?

Czy w ogóle pomaga w znalezieniu pracy? Odpowiem tak jak odpowiadają niektórzy jutuberzy na pytanie co zrobić, żeby się wybić w internecie?: Nie wiem. Mi się udało. ;-) Nie mam jednak ogromnego doświadczenia w prowadzeniu bloga i w szukaniu pracy na etapie prowadzenia bloga. Nie jestem też żadnym znawcą tematu i na pewno to o czym piszę, nie stanowi jakiejkolwiek reguły. Ot taka tam historyjka, którą możesz sobie poczytać, czy potraktować jako inspirację.

Prowadzenie bloga pomogło mi w znalezieniu pracy trzy razy. Raz w Polsce i dwa razy w Anglii. Zacznijmy od Polski.

Okularnicę zaczęłam prowadzić w maju 2014 roku. W założeniu (bo wówczas dość mocno angażowałam się w MLM) miał być to blog poświęcony tematyce rozwoju osobistego. Nigdy jednak nie udało mi się tak do końca tego planu zrealizować. Motywacja i rozwój osobisty z czasem zaczęły mnie nudzić, a wizja zarobienia pieniędzy w MLM z miesiąca na miesiąc stawała się coraz mniej realna. Niemniej jednak był to etap kiedy bardzo dużo czasu spędzałam na studiowaniu psychologii człowieka i czytałam sporo książek związanych z rozwojem osobistym.

Wspominam o tym nie bez powodu. Otóż mam teorię (bardzo wiarygodną, jednak nie potwierdzoną u źródła), że pracę na stanowisku asystenta działu sprzedaży przed kilkoma laty dostałam dzięki zainteresowaniom, które mocno pokrywały się z zainteresowaniami byłego szefa. Trudno zgadywać (choć warto przypuszczać) co stanowiło główny powód zatrudnienia, może był totalnie niezwiązany z blogiem i tematyką którą na nim poruszałam. Jednego jednak jestem pewna – mój blog (czy zainteresowania) zaintrygował szefa na tyle, że zaproponowano mi pracę w dziale sprzedaży mimo naprawdę średnio imponującego doświadczenia, które wówczas miałam.

Kilka miesięcy później dostałam propozycję przeniesienia z działu sprzedaży do działu marketingu. Gdy poznawałam narzędzia, z których w przyszłości miałabym korzystać, pomyślałam: Boże, przecież ja większość z tych rzeczy robię w tej chwili… za darmo. Oczywiście to mocne uproszczenie, o czym przekonywałam się na przestrzeni niespełna trzech lat, niemniej jednak prowadzenie bloga miało sporo elementów wspólnych z pracą, którą miałabym wykonywać. Blog – mimo że poruszane na nim treści w żaden sposób nie związane były z marketingiem, otworzył mi drzwi do czegoś, co z czasem zaczęłam określać mianem pasji. To chyba nieźle, co?

Jak prowadzenie bloga pomogło mi w znalezieniu pracy za granicą?

bezrobotna na emigracji

Znowu – trudno tak do końca powiedzieć. Na setki wysłanych CV, dziesiątki przeprowadzonych rozmów, ostatecznie dwie firmy zaproponowały mi pracę u siebie. Nie twierdzę, że blog był głównym powodem otrzymania oferty pracy w Anglii, myślę że tym razem w dużo większym stopniu zdecydowało doświadczenie i znajomość narzędzi marketingowych.

Warto jednak podkreślić, że firma, z którą obecnie współpracuję skontaktowała się ze mną poprzez fanpage okularnicy na facebooku. To oni znaleźli mnie. Poprzez bloga.
Bardziej oczywistej odpowiedzi na tytułowe pytanie chyba nie ma, co? ;)

Nie chcę Was zostawić z myślą, że blog może coś zdziałać i że teraz najlepiej żebyśmy wszyscy rozpoczynali przygodę z blogowaniem. Absolutnie nie taki jest morał tej historii. Moim zdaniem wcale nie chodzi o bloga, ilość miesięcznych odsłon tekstów, zaangażowanie pod postami albo miliony followersów w social media.

To wszystko jest drugorzędne. Moim zdaniem chodzi o ZAINTERESOWANIE. Tylko tyle i aż tyle. Blog, strona internetowa, fanpage to nasze zainteresowanie zapakowane w nieco bardziej przejrzystą formę.
Prowadzenie bloga w CV wygląda znacznie ciekawiej niż pasjonuje się pisaniem w sekcji: zainteresowania. Adres fanpage, na którym dzielimy się ze światem swoimi własnymi zdjęciami (nawet jeśli nie są to zdjęcia najwyższych lotów) prezentuje się o niebo lepiej od Interesuję się fotografią wrzucone gdzieś na dole swojego CV.

prowadzenie blogaa

Oczywiście wszystko to może stać się również powodem nie otrzymania oferty pracy. Nigdy tak do końca nie wiesz co stanowi główny motyw zatrudnienia. Przykładowo – prowadzisz kanał na Instagramie, na którym dzielisz się z ludźmi wymyślnymi propozycjami zdobień na paznokciach, a w międzyczasie  starasz się o pracę w dziale logistyki. Niby te dwie przestrzenie nie mają ze sobą wiele wspólnego, ale myślę, że pewnych rzeczy jeszcze przed zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną, można się o Tobie dowiedzieć. Logistyk nie musi być kreatywny. Musi być dokładny, powinien przykuwać uwagę do detali. Takie rzeczy naprawdę z aktywności internetowych można dość łatwo wyłapać. Czy zdjęcia, które wrzuca na stronę są estetyczne? Czy panuje w nich porządek? Jaki dialog prowadzi z czytelnikiem / obserwatorem? I tak dalej, i tak dalej.

Prowadzenie bloga jest super i może pomóc w znalezieniu pracy. Może otworzyć drzwi do naprawdę fajnych miejsc. Gdy zakładałam bloga, spędzałam wiele czasu na wertowaniu artykułów o tym jak się z niego utrzymać, co zrobić, żeby stał się moim głównym źródłem dochodu, bym ostatecznie nie musiała pracować. Dziś się z tego śmieje, bo ja naprawdę lubię swoją pracę, lubię do niej chodzić. Sprawia mi to radochę i satysfakcję.

Oczywiście gdy startowałam z blogiem, byłam w innym momencie życia, a robota którą wykonywałam ani nie była satysfakcjonująca, ani nie wiązałam z nią większych nadziei. Dzięki Bogu.

Bo gdybym wtedy nie wymyśliła sobie, że założę bloga, na którym będę trzepała hajs, moja kariera zawodowa tak fajnie by się nie potoczyła.

Mąż się ze mnie śmieje, że niezależnie od sukcesów osiąganych na blogu, powinnam okularnicę szanować i mówić o niej z wdzięcznością. W końcu jakby nie patrzeć, załatwiła mi dwie roboty.

638 total views, 4 views today