Treasure Hunt, czyli walentynki okrągły rok!

Wyobrażasz sobie, że budzisz się pewnego – zupełnie zwykłego – dnia, który jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki, zmienia się w dzień absolutnie nadzwyczajny?

Brzmi magicznie, co?

Tak się składa, że wprowadzenie tej wizji do życia jest znacznie prostsze niż kupienie nowej różdżki na Pokątnej i nauczenie się poprawnej wymowy vingarium levio-o-sa.

Treasure Hunt, albo jeśli wolisz Poszukiwanie Skarbu to zabawa, która fenomenalnie urozmaiciła mój wieczór panieński przed niespełna dwoma laty. Wówczas moja Przyjaciółka postanowiła, że jeśli chcę by na mojej imprezie pojawiła się każda z osób, które zaprosiłam, muszę je wcześniej znaleźć. Przygotowała więc zagadki, które z punktu A miały doprowadzić mnie do punktów B, C, D i tak dalej.

W każdym punkcie (a musicie wiedzieć, że te rozsiane były na terenie całego centrum mojego miasta) czekała uzbrojona w kolejną zagadkę dziewczyna. Ostateczny trop miał doprowadzić do mojej cudownej starszej!
Wyobrażacie sobie, że nawet moja mieszkająca w Belgii siostra była to wszystko zaangażowana?! Ach, cudowny prezent! Najlepszy!

Mocno zainspirowana, postanowiłam przenieść Treasure Hunt na grunt małżeński. Z tą tylko różnicą, że rozwiązanie każdej z zagadek, poza tym że prowadziło do kolejnej, dawało też mały prezencik w pakiecie. Mąż z prezentu był zachwycony i wspaniałomyślnie postanowił się odwdzięczyć. Tak oto okazało się, że moje urodzinowe księżniczkowanie nie skończyło się w chwili, gdy zegary wybiły północ, a w pewnym sensie trwa do dzisiaj.

treasure hunt okularnica

Ot np. dwa dni temu zrealizowałam kupon u męża pt. „Kochanie, dziś nie gotuję”, chwilę wcześniej, pewnej soboty, kiedy w mieszkaniu szuflami można było zbierać kurz, leżąc niczym dama w naszym małżeńskim łożu, mówię: chciałabym zrealizować kupon na niesprzątanie. Innym razem kupon pomógł mi z wyborem romantycznej komedii, na którą niekoniecznie miał ochotę wówczas mój mąż! ;D Jeszcze innego dnia zaprowadził nas do fantastycznej chińskiej restauracji, mówiąc: bierz wszystko na co tylko masz ochotę. Potem wymasował mi plecy i sprawił całą masę przyjemności, o których przecież nie ma sensu tu opowiadać… hehe

Głównym założeniem – przynajmniej w moich oczach – tej zabawy wcale nie jest, by zdobyte prezenty rozmachem przypominały skok ze spadochronem albo opłacone dwutygodniowe wczasy na Karaibach. Chodzi przede wszystkim o to, żeby się dobrze bawić. I podczas rozszyfrowywania zagadek, i chwilę później podczas korzystania z tych drobnych prezencików.

Bo tym jest właśnie w moich oczach małżeństwo. Jest korzystaniem z cudownych przywilejów, którymi obdarował nas Bóg podczas Sakramentu. Jest życiem w radości nie tylko podczas walentynek, urodzin czy rodzinnych świąt. Jest radością z drobnych rzeczy. Codziennie po trochu.

Właśnie rozpoczął się Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa w internecie. Mocno zachęcam małżonków do tego, żeby dbali o fun w swojej relacji właśnie przez takie niskobudżetowe zabawy jak Treasure Hunt. Tym, którzy za chwilę do nas dołączą, mówię – małżeństwo jest fajne. Nie bójcie się o tym przekonać!

Serdecznie polecam,
szczęśliwa żona!

 

Tekst powstał w ramach kampanii internetowej organizowanej przez Mocem z okazji Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa 7 – 14 lutego. Więcej publikacji znajdziecie na stronie wydarzenia Tydzień Małżeństwa w internecie

904 total views, 6 views today

  • Jagoda

    Jako „przeterminowana” singielka ;) uwielbiam czytać Twoje teksty, bo przywracają nadzieję w instytucję małżeństwa, a to bardzo ważne, bo gdy się dookoła rozejrzę i samych małżonków posłucham, to mam wrażenie, że i Księcia-z-własnej-bajki pogoniłabym ze strachu, że nie tylko w żabę, ale i w snargla się zmieni :P

  • Świetny pomysł! Naprawdę, co prawda ja jestem trochę za ciężka już na wycieczki za skarbem, ale w domowo-małżeńską wersję zrobię :D

  • Treasure Hunt na panieńskim to super pomysł! Tylko ja bym chyba moje panny przez całą noc po mieście zbierała, gdyby każda była w innym miejscu. ;) Jeśli chodzi o przenoszenie tego na grunt małżeński, to wszystkie kupony dostałaś jednego dnia i mogłaś je zrealizować później, czy kupony też były rozłożone jakoś w czasie?

    • Wszystkie kupony dajemy sobie w dniu ‚święta’, a potem realizujemy je wtedy kiedy mamy na to ochotę. :)