Jak ukryć dane youtubera, żeby wszyscy mogli je odszyfrować?

Youtuberka miała czelność wysłać maila do hotelu z prośbą o darmowe zakwaterowanie w zamian za wideo promujące ów miejsce, które finalnie umieści na swoim youtubowym kanale.

W odbiorcy maila się zagotowało, bo jak gówniara śmiała w ogóle pytać? A kto zapłaci obsłudze za sprzątanie? Kto wynagrodzi kucharzy za przygotowanie dań? Może jest dla nich osobne miejsce w wideo, które zamierza stworzyć?

Postanowił więc, że nie tyle nasmaruje jej złośliwego maila, w którym wytknie, żeby wzięła się smarkula za porządną robotę, a nie skomle o darmowy nocleg poważne firmy hotelowe, właściciel poszedł krok dalej – opublikował wszystko na stronie swojego hotelu.

Oczywiście zakrył dane dziewczyny, ale w taki sposób, że bardziej dociekliwe osoby, bez trudu mogły je odszyfrować. Co też oczywiście zrobiły, a zaraz potem zarzuciły skrzynkę twitterową dziewczyny informacjami o tym, że aktualnie jest sławna.

I nie jest to bynajmniej sława, o jakiej marzyła.

 

Wiecie co? To, co zrobił właściciel hotelu jest zwykłym prostactwem. Ciarki mnie przechodzą, gdy widzę dziesiątki komentarzy (albo tysiące lajków pod nimi) o tym, że ma za swoje, że co to za żebranina, że trzeba było się uczyć, że jest głupią dziwką, że… oh Boże… powinna umrzeć. Setki, jeśli nie tysiące hejtujących komentarzy, które zdobywają setki jeśli nie tysiące kolejnych lajków…

 

Codziennie otrzymuję mnóstwo maili od blogerów o możliwość współpracy. Jedne przygotowane bardzo dyplomatycznie z pokorą i wdzięcznością za ewentualną współpracę, inne milion razy gorsze od tego, który naskrobała jutuberka. MILION razy gorsze! Bezczelne! Zarozumiałe! Okropne.

W żadnym wypadku nie upubliczniłabym czyjegoś maila z prośbą o coś darmowego. Owszem, czasami ta bezczelność instagramerów sprawia, że mam ochotę piznąć czymś o podłogę, ale z drugiej strony… czemu mieliby nie napisać? Najwyżej jako przedstawicielka danej firmy na współpracę z nią się nie zgodzę.

Nie dziwię się, że youtuberka poczuła się upokorzona. Została upokorzona! Jeśli w żadnym miejscu – na stronie hotelu, na kanałach SM – nie było informacji, że nie współpracują barterowo, albo w ogóle nie współpracują z influencerami, nie ma ani jednego powodu za tym, żeby nie napisać do firmy maila. Zwłaszcza jeśli ich produkt czy usługa wpisują się w nasze walory estetyczne.

 

Jest mi wstyd za reakcję tłumu, który przyklasnął właścicielowi za to, co zrobił. Jeszcze bardziej jest mi wstyd, że hotel – a właściwie jego właściciel – zamiast zwyczajnie zakończyć temat, brnie w to dalej i straszy dziewczynę jakimiś abstrakcyjnymi kwotami. Bleh…

Photo on Foter.com

732 total views, 4 views today