Jeżeli masz wątpliwości, już dawno przestałeś kochać

– zazdroszczę Ci tej pewności – podczas jednej z rozmów wtrąciła, znajoma, Kasia.
– co masz na myśli? – dopytałam.
– No wiesz… że masz pewność, że Twój facet jest tym jedynym na całe życie. Nie masz wątpliwości, po prostu to wiesz.

Później podobnymi refleksjami podzieliła się ze mną czytelniczka bloga, Ania. “Ja jestem z chłopakiem od 2 lat i wciąż zastanawiam się czy to ten na całe życie. Skąd Ty masz tę pewność?”

W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze. Carlos Ruiz Zafón

Znacie ten cytat, co? Krąży czasem w sieci i przypomina o tym, że jeżeli masz wątpliwości co do tego, co czujesz, to znaczy, że już dawno powinieneś spieprzać w poszukiwaniu nowej miłości.
Jest w tym cytacie sporo prawdy. Jeżeli przekonujesz się w myślach, że mężczyzna/kobieta z którym jesteś, jest kochany, mądry i dba o Ciebie, i że będzie Ci z nim dobrze na starość, a w międzyczasie snujesz wizje seksualne z boskim Żigolo, to może oznaczać, że uczucie do tego kogoś już dawno wygasło. Jeżeli sam siebie przekonujesz, że jesteś szczęśliwy, to rzeczywiście coś tu nie gra.

Ale nie zgadzam się z ogólnym założeniem cytatu. I uważam, że trzeba być wybitnie naiwnym, żeby nie pozwolić sobie na myśl: czy ja rzeczywiście chcę z tym człowiekiem spędzić resztę życia?

Niektórzy z Was wiedzą bowiem, że nie mam planu B na wypadek, gdyby nie wyszło mi z Melancholikiem. Nigdy nie miałam i nigdy mieć nie będę. Nie ma wyjść awaryjnych, nie istnieje założenie – najwyżej się rozwiodę.
Chcę przy Nim trwać zawsze. I trwać będę.

(no chyba, że On ma plan B. Heheszki)

Jeżeli nie zakładasz w swoim życiu planu B, to plan A powinien być bardzo przemyślany. Innymi słowy – tak, zastanawiałam się nad tym, czy kocham. Tak – miałam wątpliwości. Tak – pozwoliłam sobie na refleksję, że wybierając mojego Mężczyznę, już nigdy nie będę całowała innego.
Tak, zdążyłam doświadczyć całej gamy emocji związanych z tymi przemyśleniami. I tak – bałam się, że moje wątpliwości prognozują koniec miłości.

Nie bój się wątpliwości

Czym innym są wątpliwości wynikające ze stażu związku, określonej sytuacji życiowej, a czym innym te, które właściwie były obecne od zawsze. Ja mówię o tych pierwszych. Tych, które dopadają znienacka. Nie masz pojęcia co mogą oznaczać, nie rozumiesz skąd, do diaska, się wzięły.
Przyczepiły się jak rzep psiego ogona i tak męczą. A Ty przerażony tym, co może z nich wyniknąć, uciekasz od nich, goniąc je jednocześnie.

Bo świat próbuje wbić do Twojej głowy, że wątpliwości są domeną słabych. A Ty nie jesteś słaby. Ty wiesz, co czujesz.
A jeżeli nie wiesz, to czas najwyższy – jak sugeruje Carlos – spierdalać.

To nic złego, jeżeli masz wątpliwości. Zły jest wniosek, który mógłbyś wysnuć dzięki mądrościom Carlosa i innych takich.
Kiedyś jedna, niesamowicie mądra, kobieta powiedziała: “Twoje emocje nie są Twoim życiem.” To zdanie jest kluczowe, żeby zrozumieć, że w chwilach kryzysowych, to właśnie one będą próbowały napisać dalszy ciąg Twojego życia. I jeżeli ulegniesz iluzji, że niepewność = koniec miłości, to na zawsze możesz przegrać swoje życie.

Nie wiem czy wszyscy ludzie, którzy dziś tworzą udane związki, mieli wątpliwości na jakimś etapie. Możliwe, że nie.
Ja miałam.

Ale dałam sobie z nimi radę. Posadziłam swój Strach na przeciwko siebie, polałam mu wódki i wprost zapytałam: czego chcesz?
A on mi odpowiedział, że mnie sprawdza. Testuje moje uczucia.

Dobrze, że go upiłam. Normalnie pewnie milczałby jak grób.

  1. Lepiej być rozwódką niż starą panną
  2. Co powiedziałabym młodszej wersji siebie – czyli przemyślenia na 6 rocznicę związku
  3. Kto pierwszy przyzna, że kocha – przegrywa

5,406 total views, 9 views today

  • www.monaries.blogspot.com

    Ja nie do końca się zgodzę z powyższym cytatem. W ubiegłym roku w październiku zaczęły się problemy finansowe i uczucia między mną, a narzeczonym zeszły na drugi plan. W marcu tego roku byłam przekonana, że związku już nie da się uratować ale przyszedł przełom. Narzeczony bowiem zabrał mnie w czasie Świąt Wielkanocnych na spacer podczas, którego szczerze porozmawialiśmy i od tamtego czasu zaczęło się wszystko układać. W sumie to nawet poczułam się jakbym na nowo się zakochała ale w tym samym człowieku. W tym momencie jest może nie tak samo jak na początku ale jest tak jak powinno być, a przede wszystkim wrócił wzajemny szacunek i miłość. :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Świetnie, że nie zgadzasz się z cytatem. Bo ja też nie.

  • Jak tylko przeczytałam tytuł, to zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie przyczyniłam się w jakimś stopniu do powstania tego tematu :D
    Twoja szczerość mnie powala. Super, że piszesz. Podziwiam,że potrafisz!:)
    Pozdrówka!
    Dorka

  • Marzena

    Jeden z lepszych testów ostatnimi czasy:) Zgadzam się z każdym słowem, chociaż czytając zajawkę, miałam obawy…:P
    Oj, oj, aż mi poprawiłaś humor :)

  • Nigdy nie jest się w 100% pewnym. Może być cud, miód, orzeszki i inne bakalie, a i tak będziemy się zastanawiać czy to na pewno ta konkretna osoba. Przecież nie sprawdzimy tego, ani nie da się tego zmierzyć. Zawsze wchodząc w poważny związek będziemy mieli obawy i tylko z perspektywy czasu będziemy mogli mieć pewność, czy to była dobra decyzja.

    • Oczywiście, że nigdy nie będziemy w 100% pewni, ale z drugiej strony jestem daleka od twierdzenia, że „będziemy się zastanawiali, czy to ta konkretna osoba.” Bo jak podejmujesz decyzję – nawet nie będąc jej do końca pewnym, to już daj sobie spokój człowieku z tym ciągłym analizowaniem i trwaj w niej.

      Można by było zgłupieć od tego zastanawiania się.

      • Overthinking jest zły, dlatego decydując się na jakąś osobę, powinniśmy starać się, żeby wszystko było jak najlepiej.
        Zresztą co ja mogę wiedzieć, do ślubu, a nawet do poważnego związku jest mi dość daleko.

  • Świetna pointa, choć zaczęło się podchwytliwie. Wątpliwości są po prostu domeną ludzi z wyobraźnią i nie wierzę, że istnieją mądre osoby, które nigdy ich nie miały. Ja żyję bez planu B. Jestem pewna, że w razie czego jakoś sobie poradzę – mam doświadczenie w twardych lądowaniach. W moim świecie nie ma czegoś takiego, jak „ten jedyny na całe życie”. Kiedyś było i się zmyło. Teraz jest dobrze albo nie jest, i tyle. Życie pisze różne historie, a po co się frustrować, że coś jest inaczej niż chcieliśmy.

  • Cytatu co prawda nie znałem, ale zgadzam się z nim w 100%. Oczywiście to czy jest to osoba na całe życie okazuje się dopiero w trakcie, bo nie można tego stwierdzić do końca po 2 latach znajomości. Tzn. nie rozum mnie źle miłość to jedno, ale w miłości cały czas poznaje się jego wady i zalety – również po 5 latach bycia ze sobą. Dużo większe wątpliwości nachodzą nas na samym początku: czy to na pewno Ona, czy do siebie pasujemy. Oczywiście po 2,3,5 latach tez mogą nasunąć się jakieś wątpliwości, ale to dlatego, że ludzie coraz bardziej się poznają i widzą wyraźniej wszystko to co złe, co wymaga pracy od nich obojga.
    A co do upijania się – wolę miłość :D

    • Poczekaj, bo nie rozumiem – piszesz ze zgadzasz się z cytatem, czyli moment, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz to wg Ciebie koniec miłości? Bo z komentarza wnioskuję coś innego i juz sama nie wiem…

  • Brzeska

    Pytania i wątpliwości to swoisty klucz do zweryfikowania i zonaczenia jakie się ma poglądy. Na życie osobiste, jak i na to bardziej ogólne

  • Po tytule od razu pomyślałam o „Cieniu wiatru” Zafóna i jednak wykorzystałaś cytat z jego książki :) Bardzo mądry wpis i cytat oczywiście też.

    • Cytat mi osobiście nie leży zupełnie. A książka z kolei jak najbardziej :)

  • Pingback: Zagubieni w sieci - ludzie z Google#1 | Okularnica()