Wirtualne związki

Życie lubi płatać figle. Wysyła nas za oceany, byśmy mogli spotkać tam człowieka, który całe życie mieszkał tylko kilka ulic dalej. Igra z nami – przeplata nasze istnienia z nic nie znaczącymi osobami, którym kiedyś patrzymy głęboko w oczy wyznając dozgonne uczucie. Pięknie opisała to Wisława Szymborska w swoim wierszu pt.: „Miłość od pierwszego wejrzenia”.
Poznajemy swoje drugie połówki w różnych miejscach: w parku, w kolejce do sklepu, na dyskotece, w pracy… więc czemu by nie przez internet?
Moje doświadczenie w materii randek internetowych – przyznam jest ubogie od lat. Sama nigdy nie ogłaszałam sie w żadnych portalach randkowych (no chyba, że fotka.pl – gdyby uznać) i chyba nigdy bym tego nie zrobiła. Jednak mimo braku doświadczenia sporo widzę przez to moje ‘szkiełko’ i swoje wnioski wyciągam – o czym później.
Dziś możemy korzystać z portali randkowych wszelkiej maści –
itd…
Określamy swoje wymagania…

„Szukam wysokiego bruneta, w wieku 30 – 35 lat. Powinien być zadbany i schludny. Dodatkowym atutem będzie fakt, że posiada prawo jazdy i auto. Romantyczny, odpowiedzialny, pomysłowy, zabawny. Czekam na kontakt.” Samantha.

„Poznam śliczną długonogą dziewczynę (wzrost 165-175). Powinna być ambitna i urocza. Mieć swoje zdanie i duży biust. Mieć od 20 do 30 lat. Waga – 60 kg.” Frank

… i voila! Zaczynamy korespondencję z kimś, kto idealnie wpasowuje się we wszystkie wytyczne. Umawiamy się na kolację. Jedną. Drugą. Dziesiątą. I lądujemy w łóżku albo przed ołtarzem. Wszystko jedno…
Tylko czy długonogie biuściaste kobiety i wysocy przystojni mężczyźni rzeczywiście zamieszczają swoje oferty na portalach randkowych? A jeśli tak, to czy na pewno tylko dlatego, że czekają na tą Jedyną/tego Jedynego?”. A może za ekranem monitora wcale nie siedzi facet w idealnie skrojonym fraku z różą w ustach, a zapierdziały typ, szukający kobiety, która się nim zajmie, zrobi obiad i posprząta w domu. Albo kobieta, która wcale nie jest tak wrażliwa i wyrozumiała, na jaką się kreuje, a szuka dobrze zapowiadającego się sponsora, przy którym będzie mogła leżeć i pachnieć?
Nie zrozumcie mnie źle, proszę – nie twierdzę, że wszyscy, którzy korzystają z portali to nieudacznicy życiowi, którzy w realnym świecie nie są w stanie sobie poradzić – myślę, że w pewnym sensie ten mój post odnosi się w sposób szczególny do grupy odbiorców z mojego przedziału wiekowego i sytuacyjnego.
Chcę koniecznie zaznaczyć – nie oceniam ani nie krytykuję broń Boże tych z Was, którzy przeżyli ogromne tregedie w życiu (śmierć ukochanego/ukchanej), bądź inne sytuacje, które sprowokowały myśl, by taki portal wykorzystać.
Ja generalnie jestem bardzo sceptycznie nastawiona na portale randkowe, bo uważam, że są wygodne. Łatwiej jest napisać jakąś romantyczną treść i posłać ją w otchłań inernetu, niż zaskoczyć w kontakcie osobistym. Podobnie jest z czasem (niekiedy przeciągającym się w długie godziny) na inteligentną odpowiedź. Trudniej jest udowodnić, że jest się intelignentnym i błyskotliwym mając kilka sekund na reakcję. I wreszcie uważam, że skoro ten – najtrudniejszy – pierwszy krok decydujemy się zainicjować w taki banalny sposób, to odzieramy mężczyzn z tego, do czego pierwotnie zostali powołani – z WALKI o nas.
Istnieją jeszcze inne formy znajomości internetowej – które nie są tak bezpośrednie jak czaty czy portale. Mówię o społecznościówkach, forach internetowych; grupach dyskusyjnych, które zrzeszają ludzi o podobnych zainteresowaniach i podobnej wrażliwości. W takich grupach wypowiadają się osoby, których głównym celem wcale nie jest poznanie swojej drugiej połówki, a budowanie relacji z kimś, kto dzieli wspólną pasję. Czyli – bodźcem do ewentualnej randki nie musi-być desperacka chęć poznania kogoś, a bardziej skutek zbudowanej bliskości emocjonalnej.
Jeżeli zechcecie, to gorąco namawiam do wzięcia udziału w krótkiej ankiecie, którą przygotowałam.- Link do ANKIETY. Jest ona zupełnie anonimowa, więc bezpieczna :) Bardzo interesuje mnie wasza perspektywa i zdanie w kwestii randek internetowych. Po osiagnięciu odpowiedniej ilości odpowiedzi obiecuję zdradzić Wam wyniki. :)
Ps. Przy okazji podzielę się z Wami swoimi doświadczeniami związanymi z internetowym flirtem :)
Pozdrawiam,
okularnica

 

806 total views, 3 views today

  • O ankieta i to o randkach internetowych. Ja miałam 4 facetów w swoim życiu i wszystkich poznałam przez internety. Ogólnie lubię poznawać ludzi przez neta. Wiele znajomości nawiązałam przez czaty i portale społecznościowe. Gdyby nie internet to chyba dalej byłabym samotna. :D

  • Anonymous

    Wirtualne związki – czuli jakie, że przez internet?
    Dotyk przez klawiaturę, seks przez myszkę, a pocałunek przez ekran… przelezie, poczujemy?
    Nie ma czegoś takiego jak… Wirtualne związki, czyli coś takiego, że istnieje tylko w internecie.
    Poznawanie kogoś, rozmowa, zauroczenie się kimś, zrozumienie, poczucie bratniej duszy, to internet. Prawdziwa miłość, wartościowy i prawdziwy związek, dotyk, namiętność, czułość, pocałunek, spojrzenie komuś głęboko w oczy, kochanie się, pieszczoty, szczera rozmowa, strach, absorbowanie uwagi kogoś 24h, to rzeczywisty i realny świat.
    Wiele osób, które poznały kogoś w internecie lub poznają, zapomina, że nikt nie jest idealny… nikt. Pierwsze wrażenie, o.k, ale człowieka nie poznaje się w przeciągu kilku spotkań. Wielu alkoholików, narkomanów, osób chorobliwie zazdrosnych, świrów, dewiantów jest przemiła na początku, dopiero później odkrywają swoje prawdziwe ja, a tego w internecie zobaczyć, odczuć się nie da.

    • Dzięki za ciekawy komentarz. :)

      Z tym, że ciekawi mnie jedna rzecz – bo czy tych narkomanów/alkoholików itd. nie można spotkać w realu? Są zarezerwowani tylko w internecie?
      Przecież ciagle słyszy się o tym, że ludzie przez lata (chociaż niekiedy pod jednym dachem mieszkają) się kamuflują, a później okazuje się, że mamy do czynienia z damskim dokserem/alkoholikiem/psychopatą. Co o tym sądzisz?

  • Ciekawa ankieta ja poznałam męża przez internet i to przez czata jesteśmy szczęśliwi od 5 lat razem czyli miłość od pierwszego kliknięcia

  • Ja poznałam swojego narzeczonego właśnie na portalu randkowym. Z tym, że nasza historia jest nieco nietypowa, bo znajomość wirtualna trwała… 1 dzień. ;) Po kilku mailach jednego dnia, spotkaliśmy się na koncercie następnego wieczoru. I uważam, że to był rewelacyjny dla nas początek znajomości. Nie wyobrażałam sobie pisać kilka tygodni czy miesięcy z kimś, a dopiero później skonfrontować swoje wyobrażenia o nim na spotkaniu w realu.
    Ale wiele osób właśnie tak robi i skoro im to pasuje – czemu nie? Jeśli ktoś jest szczęśliwy i nikomu tym krzywdy nie wyrządza, to nic mi do tego.

    Owszem, to bardzo wygodna, prosta i szybka forma poznawania ludzi. Skoro internet ułatwia nam funkcjonowanie w tak wielu sferach życia, to dlaczego nie wykorzystać go także w sprawach sercowych? A jeśli komuś to z jakichś względów przeszkadza i uważa portale randkowe za pójście na łatwiznę, to przecież nie ma żadnego przymusu się w to angażować. To tylko jedna z propozycji.
    Pozdrawiam :)

    • Oczywiście, że nie ma takiego przymusu.
      Thank’s God ;)

  • Klara

    Ja również poznałam Ukochanego Programistę przez Internet, ja założyłam konto przypadkiem, impulsem chwili, mając 17 lat, on ponieważ był nieśmiały i nie miał pomysłu gdzie znaleźć dziewczynę. Był pierwszą i jedyną osobą do której napisałam, po dwóch tygodniach się spotkaliśmy, po kolejnych dwóch byliśmy parą. I tak jest szczęśliwie aż do dziś. 4 rok :)