Za kulisami naszego ślubu

Nie będzie to romantyczny tekst napisany na fali uniesienia i słodkiego niedowierzania, że stałam się żoną. I to nie żoną byle kogo, bo przecież Melancholika (!) Zamiast tego napiszę kilka słów albo zdań o tym, kto stał za kulisami naszego ślubu i nam pomagał. Oraz dlaczego dzień przed tym wydarzeniem płakałam narzeczonemu w koszulę i przeklinałam dzień, w którym zdecydowaliśmy się na zorganizowanie przyjęcia w hotelu znajdującym się na przedmieściach Białegostoku.

Dobra, na początku trzeba podkreślić że, inaczej oceniasz wydarzenie, gdy jesteś zaproszonym gościem, a inaczej, gdy dokładnie wiesz co ma być, kiedy, jak i gdzie. W tej drugiej sytuacji, zawsze trochę trudniej jest cię zadowolić. Zwłaszcza gdy jesteś kobietą i mowa o twoim ślubie. Bo coś tam sobie wymyśliłaś, wymarzyłaś i zaplanowałaś.
O swoim ślubie marzyłam odkąd zobaczyłam film z wesela, na którym przed laty bawili się moi Rodzice. Młoda para tańczyła wówczas swój pierwszy taniec, w tle leciała piosenka „Take my breath away”, Panna Młoda miała suknię ze śliskiego (dziś już totalnie niemodnego) materiału, a jej długie palce ukryte były w białych rękawiczkach. Zakochałam się w tym widoku. Zachwyciłam się tak bardzo, że nie wiedząc jeszcze czym owe wydarzenie jest i jakie konsekwencje za sobą niesie, postanowiłam, że kiedyś też będę wyglądała tak, jak ona. Tak to się zaczęło.

Czy zwariowałam trochę podczas swoich przygotowań do ślubu? Trochę tak. Organizacja tego wydarzenia była w naszym przypadku sporym przedsięwzięciem. Prawie wszystko organizowaliśmy z Melancholikiem sami. Od roku odkładaliśmy też co miesiąc znaczną kwotę z naszych wypłat na ten cel. Żyłam skromnie, praktycznie nic w tym czasie sobie nie kupowałam, ale dzięki temu (i niewielkim oszczędnościom jeszcze z czasów emigracji) udało mi się odłożyć 15 000 zł. Bardzo zależało nam na tym, żeby ze wszystkim zmieścić się w 30 000 zł.

(zobacz: Czego nauczył mnie wyjazd do Anglii?)

O tym, czy nam się udało opowiem innym razem, bo dzisiejszy tekst chcę poświęcić niemym bohaterom, którzy tego dnia bardzo nas wspierali i rzetelnie wykonali powierzone im zadania. Robię to, ponieważ po pierwsze – jestem bardzo zadowolona z ich pracy i po drugie – sama dość długo szukałam odpowiednich osób/firm i niejedna z tych, z których usług ostatecznie skorzystaliśmy, została nam właśnie polecona. Więc czemu nie polecić dalej?

Zacznę od bomby.

  1. SALA
    Pamiętacie ogromne burze, które miały miejsce w piątek 17-go czerwca dwa tygodnie temu? Tak się składa, że tego dnia jechałam z tatą i bratem do Bobrowej Doliny, żeby ustawić stoły na nasze wesele, przywieźć wszelkie produkty i ogólnie dopilnować czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Burza zastała nas w drodze do miejsca. Na kilkadziesiąt minut utknęliśmy w lesie, bo z jednej i drugiej strony drogi zwaliły się ogromne drzewa. Później, gdy już wydostaliśmy się na drogę, okazało się, że połamanych drzew jest znacznie więcej (właściwie cała droga od Grabówki do Bobrowej była nieprzejezdna) i utknęliśmy w kilkukilometrowym korku. Żeby tego było mało, dowiedziałam się, że w całej okolicy nie ma prądu i że najpewniej nic do dnia kolejnego (uwaga! – naszego ślubu) nie uda się z tym zrobić. 
    Dlaczego więc polecam Bobrową Dolinę? Bo poza tym, że prąd (dzięki agregatowi) mieliśmy całą noc, manager, z którym ustalaliśmy wszelkie szczegóły był bardzo pomocny dla nas w tym czasie i chętnie udzielał wskazówek, to jeszcze żarcie było wyczes w kosmos i miejscówka niekiepska. Serio, bardzo się cieszę, że właśnie tam wyprawiliśmy imprezę.

    (zobacz: Dlaczego nie zostałam kelnerką?)

  2. OPRAWA MUZYCZNA
    O brzmienie muzyki w kościele zatroszczył się Pan Konrad Korzeniewski z firmy Art4All. Firmę tę polecam szczególnie. Nie tylko dlatego, że pięknie grali (choć zwłaszcza dlatego), polecam ją również ze względu na super kontakt i mega profesjonalizm. Od pierwszego kontaktu Pan Konrad chętnie ze mną współpracował, gdy prosiłam o próbki nagrań, organizował je – nawet jeżeli technicznie było to trochę skomplikowane. Podpowiadał mi w kwestii wyboru konkretnych utworów, sugerował rozwiązania. Ale przy tym wszystkim był bardzo taktowny i uważny. Współpraca z Art4All to ogromna przyjemność. Bez wahania polecam.
  3. TORT
    Bardzo dużo osób nie jada na weselach tortów. Powód tego jest bardzo zrozumiały – te zwykle są słodkie i ciężkie. Zwłaszcza te – (nie rozumiem dlaczego) wciąż popularne – otaczane masą cukrową. Wiem, że Pani Kasia robi również takie, ale na mój ślub stworzyła kulinarne arcydzieło – tort malinowo borówkowy na kakaowym biszkopcie. Palce lizać. Ja byłam zachwycona, a i goście twierdzili, że jeszcze nie jedli tak dobrego tortu. 

    Kontakt z panią Kasią też jest bardzo przyjemny, więc tym bardziej polecam.
  4. KWIATY
    Napisałam „kwiaty”, a mam na myśli: dekorację kościoła, samochodu, koszy prezentowych oraz bukiety. Total profeska. Mi Panią Joannę poleciła przyjaciółka, której wcześniej ktoś ją polecił, bo ktoś ją polecił. Generalnie chodzi o to, że Panią Joannę na Podlasiu się poleca. Bo chociaż zamówień ma tyle, że niejeden z przemęczenia już by skisł, to wszystko robi na 100% 

    Niezwykła kobieta. Fenomenalny fachowiec.

  5. MAKIJAŻ, FRYZURA, PAZNOKCIE
    Łączę ten punkt, bo chociaż wszystkie trzy rzeczy wykonywały różne osoby, to są one moimi serdecznymi koleżankami. Iza (Pracownia Fryzur) ogarnęła moje włosy, cierpliwie znosiła uwagi i wątpliwości, które miałam na czesaniach próbnych i ostatecznie bardzo dała radę! Gabrysia natomiast sprawiła, że tego dnia moja twarz wyglądała jak milion dolców. Szczerze i bez kokieterii. Poza tym używa tak dobrych produktów (Artistry), że żal było zmywać makijaż po zabawie, bo wyglądał tak, jakby powstał nie więcej jak godzinę wcześniej. Madzia z kolei wyczarowała na moich dłoniach magię. Subtelną, bardzo delikatną, ale nadal magię. Wszystkie Panie mocno polecam! :)

  6. DJ
    Nie rozumiem zwyczaju, że DJ-om bądź Zespołom stawia się wódkę na stół, by podczas wesela, również mogli świętować. DJ Valdi też nie rozumie. Uważa, że w pracy się nie pije i tyle. Nie tylko dlatego go polecam. Właściwie to, że nie pije, to sprawa drugorzędna, ważniejsze było, że fajnie rozkręcił imprezę, a w jego repertuarze (nieco wzbogaconym o moje propozycje) pojawiły się utwory trafiające w gust młodziaków i nieco starszych nastolatków. 
    Waldka poleciło mi małżeństwo, które na naszym ślubie operowało kamerami i aparatami. Zaufaliśmy im w ciemno i dobrze na tym wyszliśmy.
  7. ZDJĘCIA / MATERIAŁ FILMOWY
    Nie chcę być gołosłowna, bo jeszcze nie otrzymałam materiału z wesela, więc na razie nic nie mówię. Jeśli wszystko będzie wyglądało tak, jak myślę, że będzie wyglądało, to pokażę Wam kilka zdjęć i sami ocenicie czy warto.

 

Zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy wpis jest bardzo surowy. Zdjęć mam tyle co kot napłakał, ale obiecuję, że gdy już wszystko będę miała, wrzucę tu taki mini reportaż ślubny i zobaczycie jak mniej więcej wyglądała chociaż część z rzeczy, które tak chwalę. 

Dobra, tyle już o mnie wiesz, to teraz możesz dołączyć do elity moich czytelników. Cho!

 

Nie chcesz przegapić kolejnych tekstów? Zapisz się na newsletter:

[FM_form id=”2″]

2,464 total views, 9 views today

  • Ależ jestem ciekawa, jak wyglądaliście! :) Skoro polecasz tyle firm i osób, to znaczy, że się spisali, czyli panna młoda zadowolona. :)
    Czekam na reportaż i życzę pięknego i wspaniałego małżeństwa <3

  • Takie cuda tylko na Podlasiu. :)

  • Super, że trafiliście na takie profesjonalne i ciepłe osoby:)
    Gratulacje!:)

  • Dorota

    tort był przekozacki. Jak zawsze po weselach na stołach zostaje ogrom nadgryzionych tylko porcji i zdjętych mas cukrowych ( ;) ) tak przy naszym stole wszystkie talerzyki oczyszczone do cna ;) mąż nie-słodyczowy też zjadł i rozglądaliśmy się za dokładką ;)

  • Gratuluję i nie ukrywam, że czekam na obszerną fotorelację :) Wszystkiego najpiękniejszego na nowej drodze życia :)

  • Super że tak dobrze wyszło :D
    Chociaż mnie chyba do takich ślubów nie kusi ani trochę, na razie marzy mi się ślub w ulubionym kościele i wesele tylko dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Nie rozumiem ludzi, którzy w ogóle nie robią wesela- czułabym się bez niego strasznie niepełnie- ale z drugiej strony nienawidzę tych posiadówek przy stole.

  • Ja swój ślub miałam zaplanowany od A do Z, ale niestety nic nie poszło tak jak pójść powinno, ale po mimo to jestem zadowolona. Najbardziej byłam zadowolona z sukni, którą każdy się zachwycał. :)
    Pozdrawiam

  • O tak! Dziękuję za polecenia, tego potrzebowałam na 3 miesiące przed ślubem, kiedy to organizacja mojego ślubu stoi w miejscu… :)

  • Fantastycznie, że możesz pochwalić swoich usługodawców :). Czyli wiele rzeczy było tak, jak zaplanowałaś ;). Nasz ślub w ogóle nie poszedł tak, jak planowałam, ale wrzuciłam na luz miesiac wcześniej i dzięki temu mam z tego dnia miłe wspomnienia (te niemiłe schowałam w skrzynkę i zakopałam głęboko).