Znalazłam dom swoich marzeń

Miałam okazję widzieć wiele pięknych miejsc. Dopiero niedawno urlopowałam się z nowo poślubionym mężem na Teneryfie, wcześniej zwiedziłam pół (do dobra 1/10) Anglii, trochę Walii, byłam na Sardynii – jej północnym wybrzeżu w przepięknym Alghero oraz niezwykle urokliwej wiosce Villasimius na południu wyspy, w Rzymie, Watykanie, Tunezji i kilku innych mniej bądź bardziej urokliwych miejscach świata i Polski.

Każde z tych miejsc jest totalnie, obłędnie przepiękne. W Alghero zostawiłam kawał serca i bardzo długo, jeżdżąc w różne miejsca świata twierdziłam, że nic nie przebije tego miasteczka. Właściwie dalej tak twierdzę. Alghero zapamiętałam jako miejsce tak fantastyczne, że boję się pojechać tam po raz drugi. Żeby nie napsuć wspomnień. ;) Nigdzie jednak nie znalazłam domu marzeń.

Nie żebym jakoś specjalnie też szukała. Ot po prostu, mimo wspaniałych widoków, zapierających dech w piersiach krajobrazów, mimo wewnętrznego poczucia, które towarzyszyło mi za każdym razem na urlopie w tych ciepłych krajach – że nic nie muszę, wszystko mogę, gdzieś tam podświadomie wiedziałam, że domu to ja tu budować nie będę.

No i teraz słuchajcie uważnie – ehm, ehm… jak mnie słychać? Otóż, znalazłam dom marzeń! A właściwie kilka domów, co jeden to ładniejszy. I okazuje się, że nie trzeba mi było zagramanicę się rozwozić. Wystarczyło pojechać do Kazimierza Dolnego. Boże, ile tam jest pięknych zakątków. Jaka przestrzeń dokoła, jak urokliwie. 

Trudno powiedzieć, czy chciałabym dokładnie w tym mieście zbudować kiedyś dom, wszak na dłuższą metę brakuję mi tam większych sklepów – najbliższy Kaufland jest w Puławach (busem ok 25 minut), podobnie jeśli chodzi o galerie handlowe, a ja jestem mieszczuch, ja potrzebuję mieć sklepy stosunkowo blisko. Kazimierz Dolny to genialne miejsce na relaks i taki internetowy detoks, ale żeby mieszkać tam na stałe, to chyba nie. Zresztą, co ja tam gadam. Nie ma co na razie myśleć na zapas, bo Bóg jeden wie gdzie mi przyjdzie żyć na starość. 

Dobra, bo ja tu się rozgaduję, a Ty pewnie te domy chcesz zobaczyć. Otóż proszę bardzo! Całe 3. Przepraszam tylko za jakość, widzisz ze mnie taki fotograf jak z ze świni krowa. Ale się starałam. Dla Ciebie. Buzi. :*

DOM #1

3ba 3aa

DOM #2

2aa

DOM #3

1ab 1aa
Prawda, że piękne? Ten ostatni to mój faworyt. Gdy któregoś dnia przechodziliśmy z Melancholikiem obok, aż mi dech zaparło na widok tej chatki. Idealna! Jak z moich snów. I do tego jeszcze to otoczenie drzew. Po prostu bajka.

Ogólnie zawsze podobały mi się drewniane domy. Kiedyś nawet stworzyłam mapę marzeń, na której znalazł się podobny domek do tych powyżej. Wizja przyszłości spędzonej w takim właśnie miejscu łazi za mną odkąd pamiętam. Marzyłam o dużym podwórku, koniecznie z drewnianą huśtawką, na której będę mogła sobie latem przysiadywać i czytać do wieczora książki. O kominku, przy którym będę mogła się ogrzać zimową porą. Marzyłam o dużym tarasie, na którym popijać będę sobie sok pomarańczowy rano, przed pracą i zajadać jajecznicę ze szczypiorkiem. O takim kawałku podłogi, do której nikt nie będzie się wtrącał. Będę chciała puścić głośniej muzykę, proszę bardzo! Najdzie mnie ochota na postawienie dużego basenu przed domem, nic nie stoi na przeszkodzie. No… wiecie o co mi chodzi, nie?

Znalazłam, Kochani, dom swoich marzeń. 

Teraz tylko zarobić te miliony i nic innego jak się budować. Podstawy już są. 

 

1,516 total views, 7 views today

  • Dla mnie ten drugi jest najlepszy, chociaż przyznaję, że jeśli chodzi o domy to mam nieco inny gust. Te są piękne, mogłabym mieć dom letniskowy w tym stylu, ale na co dzień wolałabym coś… mniej drewnianego. ;) My z Piotrkiem znaleźliśmy swój idealny dom jakiś niecały rok temu na stronie z projektami domów. Kilka tygodni temu znaleźliśmy drugi. Też wymarzony i w ogóle extra, ale totalnie inny. Na szczęście się zgadzamy w tych zmianach zdania. :) Gorzej, jak kiedyś zaczniemy budowę i wtedy nam się zmieni… ;)
    A Kazimierz jest piękny, to prawda. :)

  • Pingback: Kazimierz Dolny w obiektywie • Okularnica()